Ślub dziewicy i prawiczka - abstrakcja czy powód do dumy?

2012-06-15 09:21:57 (ost. akt: 2012-06-15 08:56:25)

Boża instrukcja mówi, że seks ma być DAREM miłości, a nie egoizmem, żądzą czy cudzołóstwem. Dlatego w tej instrukcji Bóg nam przykazuje: NIE cudzołóż i NIE pożądaj żony bliźniego swego! Seks ma być owocem wolności, a nie zniewoleniem, czy lękiem.

Dzisiaj przyznać się do tego, że jest się dziewicą czy prawiczkiem, to często w oczach innych wstyd i powód do drwin. - to błędne podejście!

Dzisiaj przyznać się do tego, że jest się dziewicą czy prawiczkiem, to często w oczach innych wstyd i powód do drwin. - to błędne podejście!

Autor: sxc.hu

Zapytam wprost: czy księża i Kościół są wrogami seksu?


ks. Arkadiusz Olczyk: Absolutnie nie! To jakiś stereotyp. Myślę, że chrześcijaństwo jest jedyną religią, która tak mocno akcentuje znaczenie cielesności w wyrażaniu miłości.

Czy zatem seks został zaplanowany przez Boga?


Oczywiście, że tak. Seksualność to dar Boga, wpisany „od początku” w kondycję stworzonego świata: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, byście uczynili sobie ziemię poddaną! (Rdz 1, 22). Bóg wcale nie jest wrogiem seksu. Jest jego Autorem i tylko ON ma dla niego właściwą „instrukcję obsługi”.

Co mówi ta instrukcja?


Boża instrukcja mówi, że seks ma być DAREM miłości, a nie egoizmem, żądzą czy cudzołóstwem. Dlatego w tej instrukcji Bóg nam przykazuje: NIE cudzołóż i NIE pożądaj żony bliźniego swego! Seks ma być owocem wolności, a nie zniewoleniem (jak w masturbacji) czy lękiem (jak w antykoncepcji). Seks w „koncepcji” Boga jest źródłem nowego życia. Ludzie niekiedy niszczą tę koncepcję, wybierając „antykoncepcję”, by „tylko z tego nie było dziecka”, a to już się Bogu nie podoba. Stąd wszelka forma antykoncepcji jest grzechem, także tzw. stosunek przerywany, bo są zamknięte na DAR Życia i sprzeczne z wolą Bożą.

Młodzi ludzie kontestują tak radykalne wymagania. Mówią, że księża wchodzą w nie swoje sprawy: sami nie mogą, innym nie pozwolą. Dzisiaj przyznać się do tego, że jest się dziewicą czy prawiczkiem, to wstyd i powód do drwin.


Niestety, takie słowa jak czystość czy dziewic-two nie są dzisiaj trendy, bowiem media kreują modę na „użycie” i „wyżycie się”, nabijając tym samym kieszenie właścicieli koncernów pornograficznych i antykoncepcyjnych. Na szczęście nie wszyscy ulegają tej modzie na seks bez zobowiązań, bowiem coraz więcej młodych ludzi przystępuje do Ruchu Czystych Serc, którego patronką jest bł. Karolina Kózkówna. W USA bardzo popularny jest ruch True Love Waits (Prawdziwa Miłość Czeka), gdzie młodzi składają przysięgę, że zachowają czystość seksualną aż do ślubu. Oni się tego nie wstydzą! Bo ciało nie jest przedmiotem do zabawy, ale miejscem doświadczania miłości jako „daru” i jako „zadania” dla człowieka.

Jak przekonałby ksiądz młodzież do czystości przedmałżeńskiej? Wielu chce się sprawdzić, dopasować seksualnie, nie chcą brać „kota w worku”…


Śmieszy mnie to „sprawdzanie i „dopasowywanie się”. Przecież człowiek to nie jakiś sprzęt AGD, którego działanie się sprawdza, a w razie niespełnienia naszych oczekiwań – składa reklamację. To nie jest tak, że sprawdzamy, czy kluczyk pasuje do stacyjki. Bo każdy mężczyzna „pasuje” do każdej kobiety. A przecież seks to coś więcej niż owo „dopasowanie”. To wspólne uczenie się czułości, delikatności, odgadywania pragnień, to coraz lepsze rozumienie się. Seks odgrywa w małżeństwie rolę służebną wobec miłości, a nie nadrzędną. Udane stosunki seksualne wcale nie decydują o udanym małżeństwie.

Młodzi tłumaczą seks przedmałżeński tym, że oni się przecież kochają. Co zmienia sam „ślub”?


Nie można bawić się w małżeństwo, jeśli się nim nie jest! Podoba mi się porównanie, które gdzieś wyczytałem, że różnica między seksem dzień po ślubie a dzień przed ślubem jest taka, jak w sytuacji, gdyby sakrament małżeństwa błogosławił ksiądz po święceniach i kleryk przed święceniami. Ten drugi ślub byłby przecież nieważny, prawda? Bo ten jeszcze nie-ksiądz uzurpowałby sobie prawa do czynności, do których nie ma uprawnień. Tak samo narzeczeni, współżyjąc przed ślubem, uzurpują sobie prawa do tego, co mogą małżonkowie.

Czyli po ślubie miłość bardziej dojrzewa?


Na pewno miłość potrzebuje czasu, by rozkwitnąć i dojrzeć, podobnie jak kwiat. Miłość to pragnienie DOBRA dla umiłowanej osoby. Czysta, a przez to piękna miłość pozwala sobie i Jezusowi spojrzeć w oczy. W takiej miłości nie ma lęku! Zauważmy różnicę: z jednej strony mąż zapewniający opiekę i poczucie bezpieczeństwa, który szaleje z radości na wieść, że poczęło się dziecko – owoc małżeńskiej miłości, a z drugiej – chłopak, który przerażony i wściekły z powodu „wpadki” często odchodzi i zostawia dziewczynę „z problemem”.

Jakiej zatem rady udzieliłby ksiądz dziewczynom i chłopcom?


Dziewczynom przypomniałbym, że mężczyźni szanują tylko te kobiety, które potrafią uszanować się same. Zaś każdemu chłopcu poradziłbym, by tak traktował swoją dziewczynę, jakby chciał, by ktoś traktował jego przyszłą żonę.
Odpowiedzi udzielał ks. Arkadiusz Olczyk

źródło:
Niedziela 8/2012
Niedziela.pl

Komentarze pokaż wszystkie komentarze w serwisie Coś się źle wyświetla? Widzisz błąd? Zgłoś nam to!