Sobota, 24 czerwca 2017

Jak przeżyć radość zmartwychwstania?

2013-03-30 15:14:45 (ost. akt: 2013-03-30 11:41:59)

Podziel się:

Kasia, Marcin i Michał Kwiatkowscy

Kasia, Marcin i Michał Kwiatkowscy

Autor zdjęcia: Archiwum rodzinne

Niejednokrotnie doświadczyliśmy, że im trudniejszy Wielki Post, im więcej doświadczamy smutku, tym piękniejsze są Święta i tym większa nasza radość – mówi Marcin Kwiatkowski. Z Kasią i Marcinem, rodzicami półtorarocznego Michała, rozmawiamy o przygotowaniu do świąt i świętowaniu zmartwychwstania.

- Jesteście młodym małżeństwem - w jaki sposób małżeństwo zmieniło Wasze podejście do przeżywania Triduum Paschalnego i świąt Zmartwychwstania?



Kasia: Ja moje pierwsze Triduum przeżyłam, gdy wyszłam za mąż. W mojej rodzinie nie było zwyczaju uczestniczenia w Wielkim Tygodniu. Oczywiście rezurekcja była obowiązkowa, ale w dni ją poprzedzające przede wszystkim było gotowanie, sprzątanie itp. Odkąd wyszłam za mąż, to się zmieniło.

Marcin: Już od początku naszego małżeństwa duży nacisk położyliśmy na wspólne i zaangażowane przeżywanie każdych uroczystości religijnych, w tym również Świat Wielkiej Nocy. Myślę, że małżeństwo nie tylko nie ograniczyło naszych praktyk religijnych, ale właśnie je ubogaciło, ponieważ każde z nas wniosło do wspólnego życia swoje dotychczasowe doświadczenia, wyniesione z rodzinnych stron.

Kasia: Zachwyciłam się liturgią Triduum: śpiew w wielogłosie, wspaniała atmosfera, ogromne bogactwo symboli, piękne czytania, komentarze do wszystkiego, co się dzieje podczas liturgii sprawiły, że zupełnie inaczej zaczęłam postrzegać czas Świąt Wielkanocnych. Uczestnictwo w wielkiej tajemnicy sprawiło, że mogłam poczuć się jak apostołowie, którym Jezus umywa nogi, odczuć boleść i nieopisany smutek stojąc pod Krzyżem przy konającym Bogu, aż wreszcie przeżyć nieopisaną radość – radość zmartwychwstania.

Marcin: Niejednokrotnie doświadczyliśmy, że im trudniejszy Wielki Post, im więcej doświadczamy smutku, tym piękniejsze są Święta i tym większa nasza radość. Uważam, że na duchowe przygotowanie zawsze jest czas.

- Czy zgodzicie się z tym, że małe dziecko uniemożliwia np. udział w Triduum Paschalnym?



Kasia: Niestety, w naszym przypadku, udział w tym roku w Triduum Paschalnym jest utrudniony z uwagi na to, że wszystkie uroczystości odbywają się wieczorami, w porze kiedy nasz syn kładzie się spać. Niezbędna jest obecność jednego z nas przy nim. Dlatego też dzielimy się możliwością uczestniczenia w kolejnych dniach Triduum. Jedynie w Wielką Sobotę uda nam się obojgu uczestniczyć w Liturgii, tylko że w innych kościołach i o innych godzinach.


- Jak narodziny syna wpłynęły na Wasze przygotowanie do świąt i samo świętowanie?



Marcin: Narodziny syna zmieniły całe nasze życie, a więc miały też ogromny wpływ na nasze praktyki religijne i nasze przeżywanie wiary. Oczywiście cały czas to się zmienia, razem z nami i razem z naszym dorastającym dzieckiem. Teraz musimy uważniej rozplanowywać swój czas i tym bardziej starać się znaleźć czas na potrzebne przygotowania do świąt. Zaś samo świętowanie w swoim zamyśle powinno być przeżywane przede wszystkim w gronie rodzinnym, bo przecież największe radości i najważniejsze wydarzenia w życiu powinno dzielić się z najbliższymi. Ponadto wszystkie uroczystości i święta są dla wierzących rodziców wyzwaniem, aby swoje dzieci wprowadzać w świat wartości i wiary. I choć nasz półtoraroczny syn jeszcze niewiele rozumie z samych Świąt Wielkiej Nocy, to przecież nasz przykład przeżywania tego czasu, powielany także w kolejnych latach, będzie dla niego świadectwem prawdziwego i rodzinnego przeżywania świąt religijnych.

Kasia: Życie duchowe zmienia się, gdy pojawia się dziecko, zresztą całe życie się wtedy zmienia! Zgadzam się z mężem. Gdy byłam w ciąży zawsze razem z mężem odmawialiśmy dziesiątkę różańca przed snem i potem, gdy nasz syn pojawił się na świecie, przez wiele miesięcy nie mógł inaczej zasnąć jak podczas odmawiania tej dziesiątki różańca. Można więc powiedzieć, że nas mobilizował do modlitwy! Teraz wieczorami również się modlimy i klękamy do pacierza, a nasz syn razem z nami. I nikt go nie przymusza do tego, po prostu gdy widzi nas, gdy klęczymy, on chce to robić z nami.

Marcin: Najważniejsze jest świadectwo! Łatwo od kogoś wymagać, a samemu już niekoniecznie. A przecież dziecko uczy się przez przykład i naśladuje swoich bliskich.

- Oboje pracujecie. Jak pogodzić codzienne obowiązki małżeńskie, rodzicielskie, zawodowe z duchowym przygotowaniem do świąt?



Marcin: Na początku trudno było to wszystko ze sobą pogodzić. Oboje jesteśmy ludźmi, którzy udzielają się społecznie, charytatywnie, jesteśmy zaangażowani we wspólnocie, parafii, gramy w gry planszowe, lubimy pójść na dobry film, pracujemy zawodowo. I gdy pojawia się dziecko, trzeba sobie to wszystko przeorganizować (nie zrezygnować!), ale po prostu ustalić co jest najlepsze dla rodziny i jak to wszystko ze sobą pogodzić. Raz udaje się to lepiej, a innym razem trzeba na nowo zmieniać coś w swoim życiu.

Kasia: Staramy się też, aby dziecko nie przysłoniło nam wszystkich innych spraw. Kochamy naszego syna, ale kochamy również siebie wzajemnie i potrzebujemy czasu tylko dla nas. Niestety obie babcie mieszkają daleko, więc nie możemy zbyt często wyjść gdzieś razem. Staramy się jednak spędzać ze sobą czas, gdy syn już śpi i wtedy mamy czas dla siebie.

Marcin: Albo dla innych, bo wtedy często odwiedzają nas znajomi i gramy w gry planszowe, które są moją pasją. Myślę, że obecnie za dużą wagę przykładamy do zewnętrznego przygotowywania siebie i domu do Świąt. Te wszystkie przygotowywane potrawy i kilkudniowe sprzątanie, sprawia, że ludzie nie mają czasu i siły na przygotowanie samego siebie, co jest naszym zdaniem istotą czasu Wielkiego Postu. Od początku w naszym małżeństwie stawiamy na minimalizm - kilka prostych i tradycyjnych potraw i zwykłe sprzątanie w domu. To pozwala nam odnaleźć niezbędny czas na duchowe przygotowania do świąt - przez modlitwę, odpowiednią lekturę czy inne realizowane praktyki religijne.

- Czym dla Was jest Triduum Paschalne?



Kasia: Triduum Paschalne jest dla nas kulminacją całego roku liturgicznego i przypomnieniem, na czym opiera się nasza wiara.

- Jak świętujecie Zmartwychwstanie Jezusa?



Kasia: Uczestniczymy w procesji rezurekcyjnej w Wielką Sobotę, dlatego w niedzielny poranek nie zrywamy się o godzinie 5:00 (choć w tym roku może być inaczej, bo Michał i tak wstaje zazwyczaj o 5:00), przygotowujemy śniadanie. Na początku zapalamy świecę, krótko się modlimy, Marcin czyta Ewangelię o Zmartwychwstaniu i zaczynamy radosne ucztowanie.

Anna Wysocka

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ja #1044294 | 31.11.*.* 5 kwi 2013 08:20

    kocham was ******

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. S. #1040004 | 178.213.*.* 30 mar 2013 21:24

    Żebym Was na żywo nie znała, to pewnie ciężko byłoby mi uwierzyć, że da się tak żyć... Jesteście żywym świadectwem! Dziękuję Wam kochani! :)))

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. ell #1039861 | 83.23.*.* 30 mar 2013 17:54

    A ja nie lubię ludzi na pokaz.......Przepraszam,ale święci właśnie,nie zawsze są do konca tacy święci.....

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Madalena #1039782 | 46.186.*.* 30 mar 2013 16:15

      No aż chce się żyć! Piękni jesteście! Podpisujemy się pod taką wersją zdarzeń:))) Dojrzali i twardzi jak zawsze.powodzenia i radości! Alleluja!!!

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz