Piątek, 23 czerwca 2017

Pomoc małżeństwom

2013-05-04 10:10:17 (ost. akt: 2013-05-04 10:15:27)

Podziel się:

Płodność i jej badanie to zadanie nie tylko dla kobiety, ale także dla jej męża.

Płodność i jej badanie to zadanie nie tylko dla kobiety, ale także dla jej męża.

Autor zdjęcia: sxc.hu

O leczeniu niepłodności i naprotechnologii rozmawiamy z młodym małżeństwem: Martą i Jackiem Stasieło.

- Zdecydowaliście się na skorzystanie z naprotechnologii. Dlaczego akurat ta metoda?


Jacek: Posiadanie określonych poglądów na świat determinuje sposób radzenia sobie z konkretnymi problemami. Wyznając zasady, którymi kieruje się Kościół Katolicki, naturalną koleją rzeczy było skierowanie się ku leczeniu w klinice naprotechnologii.

Marta: Oprócz szacunku do życia ludzkiego od momentu poczęcia, jest tu też szacunek dla intymności małżonków i samego aktu stworzenia.

- Jakie mieliście doświadczenie innych metod leczenia?


Jacek: Żadne.

Marta: Zaczęliśmy od razu od tej metody. Wiemy jednak, że są małżeństwa, które lecząc się u niektórych lekarzy ginekologów nie znających naprotechnologii, po powierzchownych badaniach i diagnozach, były w jeszcze gorszym stanie zdrowia niż na początku. Do leczenia niepłodności niezbędna jest znajomość prowadzenia obserwacji w cyklu kobiety, czego wielu lekarzy nie praktykuje.


- Jak długo korzystacie z naprotechnologii?


Jacek: 3 miesiące.


- Jakie są Wasze pierwsze spostrzeżenia na temat tej metody - zalety, wady?



Jacek: Metoda ta szanuje godność człowieka oraz jego naturalną płodność. Nie przeskakuje problemu jakim jest brak płodności, jak to jest w przypadku in vitro gdzie „tworzy się” na szkle nowego człowieka. Metoda ta polega na całościowej diagnozie obu małżonków, aby znaleźć konkretny problem, którego skutkiem jest niepłodność, oraz ten problem wyleczyć (jeśli to możliwe).

Marta: Diagnoza wymaga czasu i poświęcenia obojga małżonków, ale warto podjąć tą odrobinę wysiłku w celu znalezienia przyczyny. Jedyną wadą tej metody może być brak dofinansowania przez Ministerstwo Zdrowia, które promuje i finansuje metodę mniej skuteczną, kosztowniejszą, często szkodliwą dla zdrowia i moralnie złą, jaką jest in vitro. Dlatego warto też mówić głośno o tym, że są małżeństwa niepłodne, które nie zgadzając się na in vitro przechodzą, co prawda dużo tańsze, ale jednak czasem kosztowne leczenie dzięki naprotechnologii. Dlaczego więc nie refundować metod skuteczniejszych i tańszych?


- Na czym poleca Model Creightona, stosowany w naprotechnlologii?


Jacek: Model Creightona polega na prowadzeniu dokładnych obserwacji objawów występujących w cyklu kobiety i zapisywaniu ich w karcie obserwacji. Na podstawie tych obserwacji wiemy, kiedy jesteśmy płodni i niepłodni, co pozwala na zwiększenie szans poczęcia, jak również odłożenie go w czasie, jeśli akurat nie możemy mieć dzieci.

Marta: Model Creightona jest też oczywiście podstawą w diagnozie stosowanej w naprotechnologii , stwierdzającej ewentualne zaburzenia cyklu i zdrowia kobiety.

- Czy stosowanie tego jest czasochłonne: przeszkadza w życiu zawodowym i małżeńskim?


Jacek: Diagnozowanie przyczyn niepłodności może być mniej lub bardziej czasochłonne. Wymaga również od małżonków systematyczności, dzięki której z czasem obserwacje wchodzą w krew i przestają sprawiać trudności.

Marta: Zdecydowanie potrzebne jest wzajemne wsparcie małżonków w prowadzeniu obserwacji i etapach leczenia. Bardzo ważne dla żony jest zrozumienie przez męża zmian zachodzących w jej organizmie. Naprotechnologia zdecydowanie nie przeszkadza w życiu małżeńskim, a wręcz uczy nowego poziomu komunikacji i wyrażania uczuć. Trzeba również pamiętać, że adopcja też jest rozwiązaniem – dla niektórych być może Pan Bóg wyznaczył taką właśnie drogę. My jeszcze się przekonamy.

- Waszym zdaniem małżeństwa mające trudności z poczęciem dziecka są w Kościele marginalizowane, pomijane?



Jacek: Duszpasterze nie są osobami wszechwiedzącymi i bez pomocy nas – świeckich- mogą nie być świadomi istnienia konkretnego problemu, potrzeby duszpasterskiej. Można to odnieść do duszpasterskiej troski o małżeństwa niepłodne. Od kilku lat zaczynają w Polsce pojawiać się ośrodki, które szczególną opieką otaczają małżonków z tym właśnie problemem.

Marta: 1 czerwca (sobota) przy parafii św. Franciszka z Asyżu na Kortowie w Olsztynie o godz. 16.00 zostanie odprawiona Msza Św. w intencji małżeństw niepłodnych, a po Mszy Św. będzie spotkanie w domu parafialnym. Wszystkich chętnych mających problemy z płodnością zapraszamy serdecznie. Mamy nadzieję, że takie spotkania z Eucharystią będą odbywały się cyklicznie. Dla nas osobiście dużym wsparciem była i jest możliwość porozmawiania z osobami, które przeżywają podobne trudności.

Anna Wysocka

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. hipcia #1074735 | 89.228.*.* 4 maj 2013 18:08

    Mnie w tej metodzie zastanawia jedno...obserwujemy cykl kobiety...a co z mężczyzną?? Jak w tej metodzie sprawdzić czy to przypadkiem nie mąż jest bezpłodny lub mam problemy z płodnością?? Tak czy inaczej nawet jak zrobimy badania w laboratorium i będzie coś nie tak to trzeba leczyć się farmakologicznie. Uważam ze uzasadnione dofinansowanie badań in vitro...one mają jakiś sens....z samych obserwacji dzieci nie bedzie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (6)