Niedziela, 19 listopada 2017

Niedziela jest dniem radości

2013-05-05 10:57:49 (ost. akt: 2013-05-05 11:13:46)

Podziel się:

Agnieszka, Leszek i Marek Perżyło

Agnieszka, Leszek i Marek Perżyło

Autor zdjęcia: archiwum rodzinne

Niedziela jest czasem dla Pana Boga. Znajdujemy Go w Kościele, w rodzinie, w innych ludziach. Niedziela jest również przebywaniem z innymi, dzieleniem się radością – mówi Agnieszka Perżyło, żona Lesława i mama Marka.

- Jak spędzacie niedzielę?


- Agnieszka: Co drugą niedzielę spędzamy u siebie, co drugą w gościnie: w Ramsowie lub u rodziny. W Ramsowie mamy wspólnotę, którą odwiedzamy i z którą się modlimy. Tam jesteśmy bardziej nakierowani na Pana Boga: na modlitewne wykorzystanie tego czasu. Przeżywamy ten czas bardzo intensywnie: ja, Leszek i Marek. W Olsztynie mamy więcej rozproszeń. W Ramsowie mamy czas na lekturę duchową, na adorację. W Olsztynie częściej wkrada się lenistwo.

- Jakim dniem jest dla Was niedziela?


Agnieszka: Niedziela jest bardzo szczególnym dniem. To dzień całkowicie dla Pana Boga – dzień radości. Na co dzień praca – chwalenia Boga w pracy fizycznej, sprzątaniu, przygotowywanie posiłków. Leszek pracuje jako listonosz, ja zajmuję się domem i Markiem. W niedzielę to chwalenie Boga przez odpoczynek. Lubimy obejrzeć film, niekoniecznie religijny. Marek oczywiście w tym czasie biega lub się bawi. Na co dzień nie mamy dla siebie dużo czasu – w niedzielę możemy pobyć razem, pograć w grę planszową (Marek w tym czasie bawi się pionkami), dłużej czytać Pismo święte. Codziennie, kiedy kładziemy Marka spać, modlimy się nieszporami, następnie czytamy rozdział Pisma Świętego i dodatkową lekturę duchową, aż Marek uśnie. Jeżeli nie mamy dodatkowej lektury, którą wcześniej było 7 tomów „Opowieści z Narnii”, to czytamy dłużej Pismo Święte.

- Czytacie Markowi Pismo święte?


Agnieszka: Tak, najlepiej zasypiał przy czytaniu psalmów. Obecnie czytamy mu Księgę Mądrości. Nasze życie rodzinne i świętowanie niedzieli byłoby inne, gdybyśmy nie mieli Marka lub gdyby był starszy. Marek modyfikuje nasze plany – trzeba często dostosować się do niego, do tego, że może być zmęczony. Na Mszę Świętą zawsze chodzimy razem, chyba że Marek był chory, co zdarzało się bardzo rzadko. Codziennie chodzimy z nim na Mszę Świętą – ale niedziela jest dniem wyjątkowym. Ważne dla nas jest, by jak najwcześniej być na Mszy Świętej, przyjąć w komunii Pana Jezusa i mieć siłę na cały dzień.

- Leszku, czym dla Ciebie jest niedziela?


Leszek: Zastanawiam się, czym niedziela różni się od innego dnia. Na pewno tym, że nie idę do pracy, tym, że jest mniejszy pośpiech. Tak naprawdę każdy dzień powinien być liturgią, powinien być modlitwą. W niedzielę widzę większe rozluźnienie. Nie mamy tego dnia postu – w tygodniu często pościmy, np. nie jemy słodyczy. W niedzielę jest więcej pokus – bo więcej wolno. Św. Augustyn mówił: „Kochaj i rób co chcesz”. Dopiero, gdy kocham prawdziwie, wiem, co jest dobre dla mnie i drugiej osoby. Wtedy mogę robić, co chcę, bo chcę dobra. W niedzielę też trzeba trzymać się swoich reguł – by dobrze wykorzystać ten dzień, nie marnować go, by nie był to dzień nużący.


- Niektórzy uważają, że niedziela jest tylko dla rodziny.


Leszek : Niedziela jest często czasem, kiedy odwiedzamy znajomych, przyjaciół.

Agnieszka: Niedziela jest dniem także dla innych, nie tylko dla rodziny. Odwiedzamy często w niedzielę znajome małżeństwo z małą córeczką: dzielimy się życiem małżeńskim i rodzinnym. Niedziela jest czasem dla Pana Boga. Znajdujemy Go w Kościele, w rodzinie, w innych ludziach. Niedziela jest również przebywaniem z innymi, dzieleniem się radością. Szukamy Pana Boga na zewnątrz naszego domu, w innych ludziach. Z mojego domu rodzinnego wyniosłam tradycję odświętnej niedzieli – specjalnego ubioru, fryzury, obiadu, ciasta, na które na co dzień sobie nie pozwalamy. Niedziela to dzielenie się obecnością, czymś słodkim, także obiadem. U Leszka niedzielę obchodziło się bardzo rodzinnie – przyjeżdżały ciotki, wujkowie.

Leszek: Wychowałem się w wiejskim gospodarstwie: w niedzielę był odświętny, rodzinny obiad, kawa, rozmawianie, często granie w gry.

Agnieszka: Zauważyłam, że w moim domu rodzinnym i Leszka często spotkaniom rodzinnym towarzyszy włączony telewizor. My obecnie nie mamy telewizora. Nie uważam, by posiadanie telewizora i oglądanie było czymś złym, bo są też wartościowe programy. Ale telewizor przeszkadzałby nam w świętowaniu, rozpraszał, odciągał od siebie. Cieszę się, że go nie mamy.


- Leszku, pracujesz jako listonosz. Stawałeś przed dylematem pracy w niedzielę?


Leszek: Pracujemy na szczęście tylko od poniedziałku do piątku. Miałem możliwość innej pracy – także w niedzielę. Ale rozeznaliśmy, że nie muszę jej podejmować i rezygnować z niedzieli. Dajemy sobie radę.


- Jak wygląda przygotowanie do niedzieli?


Agnieszka: Cała sobota jest przygotowaniem do niedzieli: wtedy jest pieczenie ciasta, sprzątanie, zmywanie, by nic nie zakłóciło niedzieli. Sobota jest dla mnie jak Triduum przed Wielkanocą – jest oczyszczeniem, czasem przygotowania do świętowania. Niedziela jest dniem pełnym harmonii i uporządkowania.

Anna Wysocka

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Modlitewnik Msze w Olsztynie Czytelnia Wieczory Uwielbienia Ciekawe strony

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB