Sobota, 24 czerwca 2017

Pamiętać o niebie - Niedziela Wniebowstąpienia

2013-05-14 21:39:57 (ost. akt: 2013-05-14 21:49:32)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc

Ewangelia niedzielna jest tekstem przewodnim całego tygodnia. Zachęcamy do przypomnienia sobie fragmentu i rozważenia - czy pamiętam, że moim domem jest niebo?

EWANGELIA NA NIEDZIELĘ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO, ROK C, Łk,24,46-53:

Jezus rzekł do swoich uczniów: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka”. Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.


NIEBO? OWSZEM, BYLE NIE ZA SZYBKO!


Co robił Jezus przez te swoje ostatnie 40 dni przed Wniebowstąpieniem? Przecież nie rozplanowywał z Apostołami: „Wy pójdziecie na Wschód w stronę Indii, a wy na Zachód”. Nie robił im też żadnych ćwiczeń z homiletyki, nie kazał głosić jakichś próbnych kazań. Co robił? W Dziejach Apostolskich czytamy: „Ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o Królestwie Bożym. Apostołowie, jakby ciągle nie rozumieli jego misji i zamiast myśleć o Królestwie Bożym pytają: „Panie, czy przywrócisz Królestwo Izraela”.
Mamy Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. W tym dniu szczególnie wypada pomyśleć o niebie, bo to przecież cel życia każdego z nas. To nie jest takie łatwe. Przychodzimy do Kościoła by powiedzieć Bogu o tylu ważnych sprawach: matura dziecka, problemy z mężem, problemy ze zdrowiem. Temat nieba wydaje się taki odległy. Z drugiej jednak strony jesteśmy ciekawi, jak to tam jest. Co to jest to niebo? Darmowa kablówka z tysiącem kanałów HD, darmowe piwo, darmowe SPA, codziennie! Postrzegamy tamtą rzeczywistość w sposób niedoskonały operując pojęciami kulawej doczesności.
Krążą też różne anegdoty o niebie. Jest taka jedna o tym, jak to dwóch panów zaczęło rozmyślać, czym to niebo właściwie jest i jak to tam będzie. A ponieważ obaj byli ogromnymi miłośnikami futbolu, to się zastanawiali, czy w niebie będzie piłka nożna. Umówili się zatem, że ten, który pierwszy umrze, powiadomi tego drugiego, czy tam w niebie jest piłka nożna. Bo wiadomo, niebo bez futbolu to się w ogóle nie liczy. No i kiedy pierwszy umarł, przybył w nocy do swojego kolegi i mówi:
- Słuchaj bracie. Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. Od której zacząć?
- Dawaj najpierw tę dobrą.
- No więc jest ta piłka nożna! I to chłopie, na jakim poziomie! Pan Jezus ma swój klub. Matka Boża też ma swój klub, Apostołowie - to w ogóle pierwsza liga.
- No a ta druga wiadomość?
- No właśnie, Jesteś wystawiony w składzie na jutro.
Ta anegdota ma swój sens. My mówimy: No tak niebo. Miejsce wspaniałe, raj, aniołowie, święci”. Jednak z tym umieraniem nam się nie spieszy. I rozkochani w tej doczesnej konstrukcji świata, zastanawiamy się, czy do tego nieba nie ma jakiejś okrężnej drogi? A przecież cała sztuka dobrego, mądrego życia polega na tym, aby w codzienności nie tracić z oczu perspektywy nieba.

ks. Wojsław Czupryński



ŚWIECKIM OKIEM:

W Dziejach Apostolskich św. Łukasz zapisał: „Kiedy Apostołowie uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” Są ludzie którzy chcieliby się nieustannie wpatrywać w jakieś nadzwyczajne zjawiska, cudowności. A aniołowie powtarzają. „Przestań się wpatrywać, przestań się tym zajmować. Idź do ludzi, tam jest niebo”. Chcesz znaleźć niebo, zadzwoń dziś do swej ciotki, co to nie byłeś u niej od 10 lat i w ogóle zapomniałeś, że istnieje. Zadzwoń do kumpla, z którym się poprztykałeś i od razu będziesz miał niebo.

O Filipie Nerim opowiada się, że przyszła kiedyś do niego jakaś kobieta i mówi:
- „Ojcze, miałam widzenie nieba!”
- A jesteś pewna, że to było prawdziwe niebo?
- Oczywiście! Prawdziwe!
Filip Neri pomyślał: Zaraz sprawdzimy i zapytał:
- „Wyczyść mi proszę buty”. W odpowiedzi usłyszał:
- „Jaaa? Tobie? Buty? A nigdy w życiu!”.
- To schowaj się z tym niebem – odpowiedział święty.

Jezus widział niebo i mył uczniom nogi. Po czym poznać, że ktoś widzi niebo, że jest blisko nieba? To proste: myje innym nogi, to znaczy potrafi służyć.

gla


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB