Niedziela, 30 kwietnia 2017

I Komunia to święto całej rodziny

2013-05-17 08:00:00 (ost. akt: 2013-05-16 23:35:13)

Podziel się:

Magdalena Masyk, nauczycielka religii

Magdalena Masyk, nauczycielka religii

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Staram się pokazać im komunię jako największy dar, najpiękniejszą chwilę spotkania z potężnym Bogiem - mówi Magdalena Masyk, nauczycielka religii w Szkole Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki w Jonkowie, która piętnaście razy przygotowała dzieci do I Komunii świętej.

- Czym dla Pani jest praca z dziećmi przed I Komunią Świętą?


- Taka praca z dziećmi to ogromne wyzwanie. Muszę im przekazać jedną z najważniejszych prawd naszej wiary – najpiękniejszy dar, jaki zostawił nam Jezus Chrystus. To bardzo trudne, choć dzieci mają bardzo proste podejście do prawd wiary. Nie szukają tzw. drugiego dna, jak to często robimy my - dorośli. One po prostu przyjmują te prawdy do serca. Dlatego pomimo całego trudu związanego z pracą dziećmi przed I Komunią nagroda dla mnie jest wielka – kiedy widzę jak „moje” dzieci przeżywają ten najważniejszy moment.

- Z jakimi trudnościami spotykała się Pani?


- Trudności są różne. Niektóre są natury czysto logistycznej – ponieważ w parafii, w której pracuję, dzieci przystępują do I Komunii ze swoimi rodzicami. Trudno czasem ułożyć termin prób, ponieważ rodzice pracują w różnych miejscach, kończą prace o różnych godzinach. I wtedy trudno ustalić np. dogodną dla całości godzinę próby. W mojej parafii rodzice też chodzą na próby i biorą w nich czynny udział. Czasem trudno mi zwrócić rodzicom uwagę, że robią coś źle. Ale to jest dobra okazja, żeby przemycić pewne wiadomości na temat prawidłowych postaw i gestów w liturgii czy prawd wiary. Inna trudność to sytuacja, gdy widzę, że rodzic nie angażuje się w przygotowanie swego dziecka do I Komunii – nie przychodzi na zebrania, nie uczestniczy z dzieckiem w niedzielnej Eucharystii. Zastanawiam się wtedy, co zrobić. Jak rozwiązać taką sytuację? To trudne kwestii trzeba to bardzo delikatnie i z dużą rozwagą rozwiązywać.

- Jak wygląda współpraca z rodzicami?


- Tak, jak wspomniałam, rodzice biorą czynny udział w próbach i samej Eucharystii pierwszokomunijnej. Czytają czytania, modlitwę wiernych, niosą dary. Na początku, kiedy został wprowadzony ten zwyczaj w parafii, gdzie pracuję, były lekkie opory. Jednak teraz znikają i coraz więcej rodziców chce się bardzo czynnie włączyć w przygotowania i samą mszę. Zawsze zgłaszają się rodzice, którzy chcą pomagać. Czują się odpowiedzialni, ponieważ I Komunia to święto całej rodziny.

- Uważa Pani, że można przekazać w trakcie takiego przygotowania wiarę, czy jest to tylko uczenie podstaw katechizmu?


Przekazywać wiarę przede wszystkim! Już dawno temu zrezygnowałam z katechizmowych pytań dla dzieci. Nie widzę sensu w tym, że dzieci uczą się na pamięć pewnie około 100 pytań nie rozumiejąc kompletnie, co mówią! Czasem przychodzą do mnie dzieci z innych parafii „zaliczyć” pytania. Odpowiadają pięknie, słowo w słowo tak, jak jest w katechizmie. Ale kiedy pytam, czy rozumieją, co mówią, zazwyczaj mówią, że nie. Po co więc wkuwać na pamięć? Przygotowując dzieci do I Komunii przekazuję im to, co najbardziej potrzebne. Nie chcę, żeby recytowały mi regułki bez rozumienia treści. Zależy mi na tym, żeby potrafiły swoimi słowami odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące wiary i sakramentów. Muszą oczywiście znać podstawowe modlitwy i tego od nich wymagam. Nie jest tak, że nie muszą się uczyć. Staram się pokazać im komunię jako największy dar, najpiękniejszą chwilę spotkania z potężnym Bogiem.


- Jak do tego podchodzą dzieci?


- Dzieci są niezwykle chłonne i ciekawe świata. Przyjmują większość prawd wiary tak po prostu, szczerym i otwartym sercem. Trzeba to wykorzystać i na tym oprzeć przygotowania - na dziecięcej ufności i radości. W tamtym roku uczyłam dzieci piosenki na komunię. Miałam możliwość posadzenia ich na dywanie, nie w ławkach. Na koniec poprosiłam, aby zamknęły oczy i bardzo uważnie posłuchały piosenki o spotkaniu z Jezusem, o tym jak piękne jest to spotkanie. Mówiłam, żeby słuchając myśleli o swoim zbliżającym się spotkaniu z Jezusem Eucharystycznym. Cisza była niesamowita. Po piosence kilka dziewczynek miało łzy w oczach, kilka płakało. Tak je wzruszyły słowa. Widać jak wrażliwe są dziecięce serca i otwarte na miłość. Dzieci są świadome, że wydarzy się coś ważnego. Widać to po skupieniu na ich twarzach podczas samej uroczystości. Nawet największe łobuziaki dzielnie wytrzymują do końca mszy, choć na próbach wystawiają moją cierpliwość na wielką próbę. Wbrew pozorom one naprawdę mają dużo większą świadomość powagi tego, co się dzieje, niż nam, dorosłym się wydaje.

- Z jakimi pytaniami dzieci spotyka się Pani najczęściej?


- Najczęściej chyba pada pytanie: jak smakuje „opłatek”. Mnóstwo pytań pojawia się w trakcie omawiania tematów związanych z Eucharystią. Dzieci obserwują dorosłych i zadają pytania. Czasem widzą, że ktoś nie może przystępować do komunii, więc pytają dlaczego. Często są to pytania czysto techniczne, np. co zrobić, kiedy już ksiądz im udzieli komunii: pogryźć, połknąć? Nam się wydaje, że to śmieszne pytania, ale dla dzieci są to bardzo ważne kwestie. Nie można zostawiać ich bez odpowiedzi. Najbardziej rozśmiesza mnie jednak zawsze pytanie, które dzieci stawiają mi co roku: „Czy pani będzie na naszej I komunii?”. Jakże mogłabym nie być!


- Jakie wątpliwości mają dzieci w trakcie przygotowania?


- Bardzo dużo wątpliwości pojawia się przed pierwszą spowiedzią, bo należy pamiętać, że przygotowanie do I Komunii to także przygotowanie do sakramentu spowiedzi. Chyba właśnie ze spowiedzią związane są głównie wątpliwości i trudności. Dzieci pytają często, co zrobić, jeśli zapomną formułki spowiedzi, co się stanie, jeśli ksiądz nie udzieli rozgrzeszenia. Wiedzą, że takie sytuacje się zdarzają, ale uspakajam je, że nie mają się czego bać w tej kwestii. Jeśli chodzi o samą komunię: to trudno im przyjąć, że będą przyjmowały Ciało Chrystusa. Często pytają: jak to ciało? Kawałek nogi Pana Jezusa zjem? Trudno im wyjaśnić, że to Ciało pod postacią Hostii. Wiedzą, że ma smak i wygląd „zwykłego” opłatka. A jednak to Ciało Chrystusa. Nam, dorosłym też ciężko w to uwierzyć, więc nie dziwię się dzieciom.

Anna Wysocka

Komentarze (8) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. były ministrant #1088426 | 188.33.*.* 18 maj 2013 12:39

    Znam dobrze życie urzędników Pana Boga,jak Oni mogą spowiadać dzieci które nie grzeszyły bo jak? i księdza grzesznika.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. abc #1088139 | 81.190.*.* 17 maj 2013 22:31

    Dzieciaki ogłupione i nieświadome, przebrane w mini suknie ślubne przez rodziców chcących się pokazać przed sąsiadami. Jakie to doświadczenie dla dzieci i rodziców, którzy w życiu bardzo często nie przeczytali nawet biblii w obrazkach?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. ja #1088126 | 87.205.*.* 17 maj 2013 22:20

    Komunia może być pięknym doświadczeniem dla wierzącego dziecka i jego rodziców. Ale takich jest garstka. Większość rodziców wyleje swój jad na Kościół i to, jakie bajki wciska dzieciom - ale i tak pośle dziecko do I Komunii, robiąc z tego wielkie przyjęcie. Chociaż nie mają pojęcia, czym jest Eucharystia i po I Komunii nie przyjdą z dzieckiem do kościoła.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. bajki dzieciom #1087836 | 79.184.*.* 17 maj 2013 15:44

    wciskane .Ale przerób i kasa misiu od frajerów się liczy

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Ewa 17 lat #1087794 | 31.175.*.* 17 maj 2013 14:45

    Temat o 1 komunii świętej,co ma wspólnego z bzykaniem?NIE BZYKAM!

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (8)