Piątek, 23 czerwca 2017

Trud życia dorosłego dziecka alkoholika

2013-06-10 14:04:51 (ost. akt: 2013-06-10 14:23:51)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

Życie dziecka alkoholika jest jak domek z kart, który codziennie się wali - mówi 35-letnia Malina, specjalista ds. księgowości.

- Czy oburza Cię określenie: "dorosłe dziecko alkoholika"?


Dla mnie to coś naturalnego. Tak długo operuję tym terminem, że dla mnie to część mojego życia. Chociaż już ten fakt zaakceptowałam, to często mam żal, że jestem DDA. Poza żalem jest też złość. Nikt nie używa tego określenia w stosunku do mnie, sama o sobie mówię DDA.


- Masz rodzeństwo?


Mam czwórkę rodzeństwa – trzech braci i siostrę. Jestem najstarsza.

- Kto w Twoim domu nadużywa alkoholu?


Tata, moi bracia, kiedyś śp. dziadkowie – prawie wszyscy mężczyźni w rodzinie mają ten problem.


- Od kiedy Tata pije?


Tata pije odkąd pamiętam. Od zawsze. Nie upija się do nieprzytomności – to raczej takie chodzenie na rauszu. Odkąd pamiętam, to mama się awanturowała, krzyczała, wyzywała go, poniżała, przez to, że pił, że nie miała w nim oparcia, że była praktycznie sama z 5 dzieci. Mama skutecznie przekazała mi w dzieciństwie, zresztą wciąż to czyni, że tata się do niczego nie nadaje, że mężczyźni do niczego się nie nadają, że nie można na nich liczyć. Zawsze powtarzała, że lepiej abym nigdy nie wychodziła za mąż, jak mam sobie znaleźć kogoś takiego jak „Ojciec”.


- Tata kiedyś podejmował leczenie?


Nie. Zawsze za to powtarzał; „ Żeby sobie człowiek nie wypił to by zwariował”. Kiedyś nawet go nastraszyłam, że wezwę policję i wezmą go na przymusowe leczenie. Prosił, bym dała mu miesiąc, a on się z tym upora. Oczywiście nic od tamtej pory się nie zmieniło, On udaje, że nie było tamtej rozmowy. Teraz nie mieszkam już z rodzicami, więc ten problem nie dotyka mnie na co dzień, zajęłam się swoim życiem i …odpuściłam, to jest zmartwienie mojej mamy. Jeżeli Ona nie chce, wstydzi się lub nie umie nic z tym zrobić, to jest jej problem, nie mój. Chociaż oczywiście to mnie boli. Uczę się jednak z tym żyć. Znam ten schemat, tata wiecznie obiecywał, że się zmieni.

- Uwierzyłaś?


Wtedy uwierzyłam. Zawsze chciałam wierzyć – że się wszystko ułoży. Codziennie powtarzałam, że będzie lepiej. Modliłam się o to. Codziennie budzisz się rano i chcesz, żeby było w porządku. Ale boisz się później wrócić do domu ze szkoły, bo nie wiesz, co się tam dzieje. Jednego dnia było cudownie, a następnego wszystko waliło się jak domek z kart.


- Jak długie były przerwy w piciu?


Na przykład tydzień. Teraz od tygodnia nie pije. Nie wiadomo na jak długo. Ta niepewność mnie dobija….


- Tata podniósł na Ciebie rękę?


Pierwszy raz pobił mnie, gdy miałam 4 lata. Najdziwniejsze jest to, że ja do niedawna żyłam w przekonaniu, że tata mnie nie bił – chociaż wiele razy dostałam np. kablem. Sama temu zaprzeczałam, chciałam wierzyć, że mój tata jest dobrym człowiekiem. Czasami wpadał w szał – gdy mama go poniżała, krzyczała na niego. Mama nie powinna go poniżać w obecności dzieci – nie ma nic gorszego gdy młoda dziewczyna dorasta w przekonaniu, że mężczyźni są źli. Później trudno jest jej zaufać mężczyźnie.

- Co było dla Ciebie najtrudniejsze?


Najtrudniejsza była moja samotność. Jako najstarsza z rodzeństwa musiałam nosić w sercu tajemnice nie do udźwignięcia dla małego dziecka. Moje rodzeństwo przychodziło do mnie ze swoimi trudnymi sprawami, pytaniami, nie do rodziców. Byłam w tym sama. Kiedyś tata stracił w wypadku rękę, praktycznie na moich oczach. Miałam wtedy 8 lat. Najmłodszy brat miał rok. Mama musiała jechać z Tatą do szpitala a mnie nakazała, żebym zajęła się dziećmi. Wszyscy płakali… a ja nie mogłam, musiałam być silna. I taka jestem, często ukrywam to, co czuję naprawdę.
Dzieci DDA mają nieustanne poczucie winy. Nie rozumieją, że atmosfera w domu to nie ich wina. Ja tego też nie rozumiałam. Często więc próbowałam zapracować sobie na spokój w domu i uśmiech mamy: sprzątałam, gotowałam, lecz to pomagało tylko na chwilę.


- Jesteś teraz w jakimś związku?


Od 9 lat nie jestem w żadnym związku, choć bardzo bym chciała, wcześniej byłam w wielu – krótszych, dłuższych.
Jako 16-latka związałam się z chłopakiem. Nie wiedziałam, jak ma wyglądać miłość, czym ona jest, rodzice nigdy ze mną o tym nie rozmawiali. Pozwalałam sobą pomiatać, bo nie miałam pojęcia o godności kobiety. Zaczęliśmy planować ślub – była już lista gości weselnych. Zostawił mnie miesiąc po maturze – bez słowa. Skończyła się moja "miłość". Chciałam się zabić, ale na szczęście mi nie wyszło.

- Co dzisiaj jest dla Ciebie najtrudniejsze?


Dzisiaj najtrudniejszy dla mnie jest brak miłości między rodzicami i to, że moi bracia piją. Mojemu najmłodszemu bratu 2 tygodnie temu urodziło się dziecko, napił się na umór. Kilka dni temu w jakiejś rozmowie, mój brat powiedział do mnie: "A ty – dla kogo ty żyjesz? Przecież Ty nie masz dla kogo żyć. Twoje życie jest puste i bez sensu". To jest dla mnie najtrudniejsze. Czuję się samotna, chociaż mam wokół siebie ludzi. Jest we mnie lęk przed miłością.
Dzisiaj wciąż nie mogę ciągle oderwać się od moich rodziców – codziennie do mnie dzwonią, ciągle czuję się za nich odpowiedzialna. Szantażują mnie, że mamie coś się stanie, że umrze. Ciągle wpędzają mnie w poczucie winy, żebym przy nich była. To nie jest miłość, to jest chore. Od 4 lat nie mieszkam z rodzicami – to jest dla mnie sukces. Wciąż jednak w tym samym mieście.
Uważam, że moi rodzice się nie kochają. Nie można nazwać miłością sytuacji, w której ludzie się poniżają, mają gdzieś uczucia tej drugiej osoby. Chociaż bywa, że siadają sobie razem i tata masuje mamie stopy, to są takie przebłyski normalności w domu. Lubię te rzadkie, krótkie chwile.

- Pijesz alkohol?


Pierwszy raz upiłam się, mając 15 lat. Później, gdy przez 5 lat trenowałam karate, nie piłam, ale kiedy po maturze zostawił mnie narzeczony: zaczęłam pić, palić i ćpać.
To trwało tak do 2005 roku, do momentu mojego nawrócenia. Dziś nie palę, nie nadużywam alkoholu i rzecz jasna nie biorę żadnych narkotyków.

- Korzystałaś z terapii?


Tak, przez 1,5 roku. Po pewnej awanturze, gdy napił się mój brat i pokłócił z dziewczyną, wezwano policję, o 3 w nocy pojechałam tam z moją mamą – po tej akcji zgłosiłam się do psychologa. Chodziłam na spotkania dla współuzależnionych – były tam głównie żony alkoholików. Dowiedziałam się tam, że alkoholizm to choroba, że można ją leczyć, jak żyć żeby alkoholikowi nie pomagać w piciu.
Ponieważ większość z uczestniczek była żonami alkoholików, dość miałam już słuchania o tym, jacy to oni są źli, chcąc wychodzić z tego schematu myślenia, zakończyłam terapię. Zresztą tam od razu namawiają na rozwód, a to już mi się nie podobało.

- Co ci pomaga?


Raczej kto? Bóg, On jest lekarstwem na wszystko. Nawet jak czuję się tak jak teraz, gdy mam trudny czas. Gdy jestem na Eucharystii, wyciszam się, znika lęk. Z Bogiem, wiem, że żyję, pomimo tego wszystkiego. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym normalnie funkcjonować po tych wszystkich przeżyciach bez łaski Bożej.

- Co byś chciała przekazać innym Dorosłym Dzieciom Alkoholików?


Co bym chciała przekazać? Że jest nas w Polsce 80% a to oznacza że większość z nas przeżywa to samo. Oprócz tego każdy ma jakiś inny problem. Mimo to trzeba żyć swoim życiem, i nie skupiać się tak bardzo na problemie, spróbować żyć pełnią życia! Także prosić Boga, żeby tę drogę życia nam pokazał. On to zrobi, bo Jemu najbardziej zależy na naszym szczęściu.

- A rodzicom, którzy nadużywają alkoholu?


Alkoholik niszczy rodzinę, niszczy miłość, niszczy świat dziecka! Alkoholik nie zobaczy nigdy, czego potrzebuje jego dziecko, nie zobaczy, że Ono cierpi, że trzeba mu pomóc, bo nie jest w stanie tego dostrzec swoim zatrutym umysłem. Dzieci alkoholików są bezbronne, bo nie ma ich kto obronić. Życie dziecka alkoholika jest jak domek z kart, który codziennie się wali. A to Ojciec powinien być ich obroną! Życie w rodzinie, gdzie jest alkohol to jest koszmar. Weźcie się w garść! Wasza rodzina i Wasza Ojczyzna Was potrzebują!


Anna Wysocka

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Bartek Wolski #2012091 17 cze 2016 09:06

    Ja się zmieniłem po przeczytaniu artykuły, który... tchnął we mnie nowe życie. Mój ojciec nie przestawał pić i wręcz katował mnie jak byłem młody. Przeczytajcie to, co opisała pani Ewa Guzowska - coach i psychoterapeuta w jednym. https://www.znanylekarz.pl/blog /dda-ddd-czas-na-zmiane/

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. duch. #1179631 | 37.24.*.* 24 sie 2013 09:02

    Polacy pija bo widza wino na ultarzu i jest to swiety napoj bo ksiadz popija to i oni pija mnie terz pijacy tak mowili.Jacy szamani taki narod.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Dziaja #1116109 | 46.171.*.* 17 cze 2013 16:03

      No tak niech pijak pije i bije a ja się nie rozwiodę bo religia mi na to nie pozwala. A czy pozwala aby jakiś psychopata znęcał się nade mną i moimi dziećmi, aby nie mogły sobie życia ułożyć? To jest zakłamanie kościoła. Biedna bohaterko tego artykułu- weź się w garść, przestań narzekać i biadolić i się ogarnij. W piśmie jest napisane, że nastawiamy policzek a nie uginamy karku ...

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. Mała #1110001 | 79.162.*.* 11 cze 2013 13:39

        Ja nie miałam łatwego dzieciństwa, wypadek samochodowy, awantury w domu popijawa,ktora trwała co dnia. Mieszkaliśmy z ,,Kochaną babcią", która zwracała się do nas -darmozjady i ojca bratem , co wszczynał awantury, pił ,bił nas i wyzywał od wisielców. Te piekło skończyło się wraz ze śmiercią babki, była mi obojętna, nie uroniłam ani jednej łzy. Później,, wójek,, chciął nas wyper...z chaty. Do teraz pamiętam jak się wieszałam i podcinałam sobie nadgarstki. Ale i on zmarł-zapił się ruską wóką. Po latach czuję tylko złość, ból,nieustanny lęk i strach przed ludźmi. Mam tylko dwie koleżanki, nikomu nie ufam i zawsze staram się palić za sobą mosty. Trauma z dzieciństwa pozostanie we mnie na zawsze.

        Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)