Sobota, 24 czerwca 2017

Kim dla Ciebie jestem? - XII niedziela zwykła

2013-06-24 10:29:14 (ost. akt: 2013-06-24 10:40:34)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

Kim jest dla nas Jezus? Czym jest "tracenie" życia dla Boga? Ewangelię rozważa ks. Marian Machinek

EWANGELIA NA XII NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ, ROK C, Łk 9,18-24:

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: Za kogo uważają Mnie tłumy? Oni odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Piotr odpowiedział: Za Mesjasza Bożego. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.



NAGRODA DLA ZDECYDOWANYCH


Ks. prof. Marian Machinek MSF„Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”. To jeden z największych paradoksów Ewangelii. Nie da się pójść za Chrystusem na próbę. Asekuranctwo jest jedną z najbardziej toksycznych dla wiary postaw. Dopiero, gdy człowiek na tyle decyduje się pójść za Chrystusem, że jest gotów dla Niego tracić, zaczynają się przed nim otwierać duchowe bogactwa. Nic dziwnego, że Jezus mówi o zaparciu się siebie, bo gdzieś tam na dnie naszych motywacji wszyscy jesteśmy egocentrykami, pytającymi: co z tego będę miał?
Kluczowym słowem wydaje się być to małe "co dnia". Tracenie życia to nie jest wcale pojedynczy, nawet wielki czyn, wielkie dzieło ofiarowane Chrystusowi. To raczej codzienna gotowość do tracenia dla niego minut, które poświęcamy na modlitwę, chociaż tyle jest pożytecznych prac, które można by w tym czasie zrobić; to gotowość do wyrzeczenia się dla Niego małych przyjemności, które mogą nas powoli, ale stale odsuwać od wiary; to podejmowanie wysiłku pomnażania dobrych myśli, słów i czynów w konkretnej codzienności, mimo tylu porażek i niepowodzeń. Takie codzienne, małe decyzje są znakiem, że nie jesteśmy asekurantami, ale wchodzimy w przestrzeń wiary całym sobą, nie bacząc na niepowodzenia, małe i większe duchowe sińce i grzechy. Bądźmy pewni: ani się nie spostrzeżemy, gdy zacznie w nas pulsować nowa jakość, Boże Życie ‒ nagroda dla zdecydowanych.

ks. Marian Machinek

ŚWIECKIM OKIEM:

Jan Paweł II tak mówił kiedyś w Brazylii: „Każdy z nas doszedł do takiego momentu, kiedy mówiąc o Jezusie, nie mógł już powtarzać tego, co mówią inni. I trzeba wówczas powiedzieć, co ty sam myślisz, a nie przytaczać jakąś opinię. Trzeba dać świadectwo i pójść aż do końca w tym, czego to zaangażowanie wymaga”.
Co niedzielę recytujemy słowa: Wierzę w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami, Bóg z Boga, Światłość ze Światłości (…) On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem…”.
To stwierdzenie jest samo w sobie bardzo prawdziwe, ale może stać się zupełnie martwe i bezużyteczna jeśli będzie przez nas mechanicznie powtarzane jak wiersz wyuczony na pamięć i ładnie wyrecytowany podczas każdej niedzielnej Eucharystii. To ja muszę dać konkretną odpowiedź, nie mogę się ciągle chować za plecami innych. Nie chodzi zatem o powtarzanie sztywnych wyuczonych formuł, ale o to, aby swoją codziennością potwierdzać, że On rzeczywiście jest moim Panem

bet


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB