Czwartek, 20 lipca 2017

XIV Niedziela Zwykła

2013-07-08 06:16:45 (ost. akt: 2013-07-08 08:23:19)

Podziel się:

"Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało..." - do bycia robotnikiem w winnicy Jezusa jesteśmy powołani wszyscy.

"Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało..." - do bycia robotnikiem w winnicy Jezusa jesteśmy powołani wszyscy.

Autor zdjęcia: sxc.hu

Jako chrześcijanie jesteśmy powołani do głoszenia Ewangelii. Ten obowiązek spoczywa na każdym wierzącym - nie tylko na księżach i misjonarzach. Dobrą Nowinę najlepiej głosić własnym świadectwem.

Ewangelia na XIV Niedzielę Zwykłą, Łk 10,1-12.17-20:

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi!» Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże». Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: «Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam». Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”.

Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: „Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.



JEZUS FUNDAMENTALISTA


Można z dużym prawdopodobieństwem odgadnąć tytuły wzmianek medialnych, gdyby to dziś Jezus zapowiedział znaki towarzyszące głoszeniu Dobrej Nowiny: „Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi.” „Szarlatan na stadionie.” – napisałby jeden. „Czary mary i katolicyzm” – spuentowałby inny. „Czy to przyszłość polskiego Kościoła?” - zapytałby kolejny. Dodając od siebie: „Wchodzimy tu na tereny grząskie, do szarej strefy dzikiego sacrum, nad którą nikt do końca nie panuje, a która tętni życiem o wiele bardziej niż tradycyjnie smętna, cierpiętnicza pobożność masowa.”
Panie Jezu, mógłbyś być nieco bardziej racjonalny, jeśli chcesz przekonać do Siebie człowieka XXI wieku. Nikt już dziś nie da się nabrać na „magiczne triki”: różnorakie uzdrowienia czy chodzenie po wężach i skorpionach. No, może na wskrzeszenie jeszcze ktoś dałby się złapać, pod warunkiem, że nie ma lekarza - racjonalisty w najbliższej rodzinie, który przekonałby go, że umarły wcale nie umarł, tylko na chwilę zatrzymały się czynności życiowe jego organizmu.

I jeszcze to Twoje naiwne oczekiwanie: „Idźcie i głoście”. Po co się narażać? Czy nie lepiej zamknąć się w domowym zaciszu i w błogim odczuciu świętego spokoju pielęgnować relację z Tobą, która zaowocuje „poprawną” religijnością , a nie będzie „grząskim terenem szarej strefy dzikiego sacrum”? Po co się wystawiać na wyśmianie, pogardę i niezrozumienie „wilków”, do których mnie posyłasz?

Nie dziw się, że buntuję się jak prorok Jeremiasz: „Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają.” Nie chcę już mówić w Twoim imieniu. I w dodatku jeszcze nic z tego nie mam. Nawet ludzkiej wdzięczności, że nie wspomnę o torbie i sandałach.
Kiedy każdy z nas, uczniów Chrystusa, stoczy w sobie tę wewnętrzną walkę, wtedy będzie mógł iść i rozpocząć ją na zewnątrz. Prawdziwy uczeń Chrystusa wie, że to co przyszło mu głosić zdecydowanie przerasta jego samego. I zawsze będzie go przerastać. Dlatego musi głosić Słowo Boga, sam się najpierw nawracając.

Wtedy zrozumie, że Dobrą Nowinę głosi się bardziej przykładem życia niż prowadzeniem mniej lub bardziej przekonywujących dyskusji. I, że prawdziwą radość sprawiają nie cuda, które się dzieją wokół niego, ale pewność, że imię jego zapisane jest w niebie. I cóż z tego, że nazwą go wtedy FUNDAMENTALISTĄ.
ks. Piotr Hartkiewicz


ŚWIECKIM OKIEM:
Ta scena rozesłania uczniów do pracy misyjnej skojarzyła mi się z naszymi przygotowaniami do wyjazdu na wakacyjny wypoczynek. To często wygląda podobnie: rzucamy na łóżko torbę, walizkę i zaczynamy tam powoli wkładać wszystko, co potrzebne. Nieraz sporządzamy nawet wykaz potrzebnych rzeczy, aby niczego nie zapomnieć.

Podobnie przygotowywali się Apostołowie do swojej pierwszej misyjnej wyprawy. I nagle, mówiąc obrazowo, Jezus przyglądający się tym przygotowaniom zabiera uczniom kartkę, którą sobie przygotowali ze spisem potrzebnych rzeczy i zaczyna im prawie wszystko skreślać: „Torby nie bierzcie, chleba nie bierzcie, pieniędzy w trzosie nie bierzcie, dwóch sukien i sandałów też nie bierzcie!”. Pan Jezus zdaje się mówić: „Nie bierzcie ze sobą całego zaplecza technicznego, finansowego”. Dlaczego? Żeby ludzie widzieli, że wy już żyjecie innym światem, że jesteście z innej rzeczywistości.
My, współcześni uczniowie Jezusa mamy także pokazywać, że choć jesteśmy z tego świata, myślimy o tym innym, wiecznym, nieprzemijającym. bet.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB