Poniedziałek, 23 października 2017

Pamiętać, by zachować tożsamość

2013-07-25 14:33:41 (ost. akt: 2013-07-25 14:41:58)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

O pamięci i tożsamości - dwóch wielkich słowach, które stanowią też tytuł jednej z książek Jana Pawła II, nie sposób nie myśleć, obserwując coraz częstsze próby rewizji najnowszej historii Polski. Dwa wydarzenia z ostatnich tygodni były wyraźnym potwierdzeniem tego trendu.

Jednym była reakcja części środowiska akademickiego na protesty w trakcie wykładów prof. Zygmunta Baumana we Wrocławiu i Poznaniu. Drugim - obchody 90-rocznicy urodzin gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Przy całej różnicy życiorysów i odpowiedzialności obydwu panów, jedno łączy ich bezspornie: deklarowane zewnętrznie przekonanie o moralnej poprawności, wręcz historycznej konieczności czynnego i wieloletniego współdziałania z systemem komunistycznym.

Warto w tej niewątpliwie wielowymiarowej i skomplikowanej kwestii wskazać na dwa aspekty. Jednym z nich jest postawa samych bohaterów wspomnianych wydarzeń. Nawet jeżeli proste, czarno-białe oceny nie są w stanie w pełni odzwierciedlić motywów i przyczyn, jakie stały u podstaw ich dawnych zachowań i decyzji, można i trzeba by oczekiwać od nich, a także od wielu innych, którzy aktywnie współ-budowali system zniewolenia polskiego narodu przez dziesięciolecia, publicznego aktu przeproszenia i ekspiacji. Ludzką rzeczą jest błądzenie. Szczere oddanie sprawie, która wydaje się tak wielka, że jest w stanie zawładnąć całą osobą, splatające się nierzadko z egocentryzmem, pychą, próżnością, chęcią dominacji i panowania, dają przecież o sobie znać w mniejszym czy większym stopniu w życiorysie niemal każdego człowieka. Zrozumienie dla tego wymiaru ludzkiej kondycji jednak nie wystarczy. Nie wolno przechodzić do porządku dziennego nad własną przeszłością, szczególnie wtedy, gdy dokonywane wybory i decyzje powodowały krzywdę i cierpienie innych osób. Rachunek sumienia i żal za grzechy są nie tylko nieodzownymi warunkami każdej dobrej spowiedzi, ale fundamentalnym wymogiem oczyszczania ludzkiej pamięci, a przecież umiejętność jej oczyszczania jest warunkiem prawości serca. W przypadku wielu osób związanych bezpośrednio z systemem komunistycznym nie tylko nie widać oznak takiego oczyszczenia, ale wręcz nie widać woli jego dokonania. Zamiast tego mówi się po prostu o wyzwaniach chwili i okolicznościach, które spowodowały takie, a nie inne reakcje.

Jest jeszcze drugi aspekt tego zagadnienia - postawa środowisk, które tworzą coś w rodzaju dworu fetującego osoby związane z systemem komunistycznym jako uczciwych (subiektywnie i rzekomo zgodnie z wymogiem tamtych czasów) obywateli, patriotów i aktywistów, których ówczesna postawa nie tylko nie sprzeciwia się, ale wręcz predestynuje ich do bycia autorytetami moralnymi w dzisiejszym społeczeństwie. W tle takich postaw można bez trudu rozpoznać moralny relatywizm - pogląd, dla którego nie ma już obiektywnej miary moralnej, nie ma już dobra i zła jako takich, a pozostaje jedynie moralna integralność pojedynczej jednostki. Jeżeli tylko działa ona zgodnie ze swoim aktualnym przekonaniem, działa moralnie poprawnie i nikt nie powinien stawiać jej wyborów pod znakiem zapytania - tym mniej w przypadku, gdy były dokonywane przed laty. W świetle takiej wizji moralności ludzie, którzy wybierali sprzeciw wobec zniewoleniu sumień w czasach komunizmu i płacili za to niejednokrotnie bardzo wysoką cenę, są tak samo godni szacunku, jak ci, którzy wtedy wybierali kolaborację, przyczyniając się do cierpienia tych pierwszych. Dla relatywizmu każda próba rozliczenia, chociażby jedynie moralnego, sprawców z powojennych dziesięcioleci jest jedynie wyrazem rewanżyzmu, postawy zapiekłej, zamkniętej, zwróconej ku przeszłości. Nie chodzi już zatem nawet o „grubą kreskę” jako formę zapomnienia dawnych win, ale wręcz o gloryfikowanie postaw niegodnych, o rewizję historii, a ostatecznie o zbudowanie nowej tożsamości, która już nie chce i nie potrzebuje uczyć się z historii. Dlatego nie trzeba jej już też pamięci. Historyczna amnezja i wyłączny zwrot ku przyszłości są jej odpowiedzią na pytania ofiar, które wybrały godność i wolność sumień zamiast spolegliwej współpracy. Tak zbudowana tożsamość podobna jest do gładko skrojonego klocka, który będzie pasował do każdej układanki, bo jej największą cnotą jest lojalność wobec rządzących (kimkolwiek by byli) i pragmatyzm w codziennych wyborach.

Jakże inna jest tożsamość, o której mówił Jan Paweł II. Jest to tożsamość, która buduje na prawdzie, także na prawdzie historycznej. Pamięć o prawdzie z tamtych lat nie może zostać po prostu zatarta, bo od niej zależy przyszłość. Pamięć jest tą siłą, która tworzy tożsamość istnień ludzkich, zarówno na płaszczyźnie osobowej, jak i zbiorowej. Przez pamięć bowiem w psychice osoby tworzy się poniekąd i krystalizuje poczucie tożsamości (Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005, s. 149).

Ks. Marian Machinek MSF


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB