Niedziela, 19 listopada 2017

Wiara nie zna granic państwowych

2013-08-11 10:28:02 (ost. akt: 2013-08-11 10:38:41)

Podziel się:

Spotkanie Polaków z biskupem Kurytyby. Joanna druga z lewej.

Spotkanie Polaków z biskupem Kurytyby. Joanna druga z lewej.

Autor zdjęcia: Archwium prywatne

Nieważne jest, z jakiego kraju pochodzimy. Ważna jest wiara, jaka nas łączy - o Światowych Dniach Młodzieży w Rio de Janeiro opowiada Joanna Śliwińska (25 lat)

Joanna pracuje w korporacji w projektach logistycznych, a od 4 tygodni jest także licencjonowanym ratownikiem medycznym. Mieszka w Sosnowcu (woj. śląskie).

- Byłaś wcześniej na innych Światowych Dniach Młodzieży?

JMJ (hiszpański skrót ŚDM) w 2013 roku są moimi pierwszymi Światowymi Dniami Młodych. Bardzo chciałam jechać 2 lata temu do Madrytu, ale się niestety nie udało. Natomiast uczestniczyłam w Europejskim Spotkaniu Młodych w Rzymie na przełomie grudnia i stycznia tego roku. W diecezji sosnowieckiej od 4 lat pomagam w organizowaniu Spotkań Młodych Diecezji Sosnowieckiej, więc idea takich imprez nie była mi obca.

- Jakie miałaś oczekiwania związane z wyjazdem do Rio? Ze względu na odległość nie było chyba łatwo zdecydować się na podróż.

Oczekiwania były bardzo różne. Na wyjazd zdecydowałam się już w styczniu. Jeszcze podczas organizowania wyjazdu na Europejskie Spotkanie Młodych, ksiądz Szymon, odpowiedzialny za młodzież w diecezji sosnowieckiej, zaproponował mi wyjazd, Były dwie główne przeszkody - urlop i pieniądze na wyjazd. Podczas powrotu z Rzymu zaśmiałam się do ks. Szymona i powiedziałam: „Jeśli mam pojechać, to księże modlimy się, żeby w pracy dali mi 3 tygodnie urlopu oraz żebym skądś dostała pieniądze na bilet. Resztę się załatwi”.
Ku mojemu zaskoczeniu w przeciągu niecałych 2 tygodni załatwiłam urlop w pracy i dostałam pieniądze dokładnie na bilet lotniczy.
Potem zaczęło się już szczegółowe ustalanie, gdzie pojedziemy, co chcemy zobaczyć, jak chcemy podróżować itp. To moja pierwsza podróż poza Europę, wiec byłam bardzo ciekawa jak to będzie wyglądać, byłam ciekawa innej kultury, zwyczajów, zachowań ludzkich. Oczywiście dochodził także aspekt modlitwy: jak sobie damy radę z mszą po portugalsku, jak będzie wyglądać czuwanie ponad 2 miliony młodych ludzi na największej plaży świata.
Czytając sporo o Kościele Ameryki Południowej oczekiwałam także bardzo otwartego Kościoła, który wychodzi do ludzi, nie jest zamknięty w czterech ścianach, ale żyje.

- Z dużą grupą Polaków jechałaś?

Nasza grupa była jedną z najmniejszych w kraju. Pojechaliśmy w 5 osób: 2 księży, 2 dziewczyny i chłopak. Najmłodsza jestem ja, natomiast najstarszy jest ks. Jacek, który w Rio obchodził swoje 36 urodziny.

- Z czym spotkałaś się na miejscu?

Naszą podróż rozpoczęliśmy od części turystycznej: przez 8 dni zwiedzaliśmy Argentynę oraz Brazylię, poznając tutejszą kulturę, historię, styl życia oraz odwiedzając znajomych misjonarzy.
Światowe Dni Młodzieży składały się z dwóch głównych części: tygodnia misyjnego i pobytu w Rio.
Tydzień misyjny spędziliśmy w Kurytybie, mieście, w którym mieszka największa Polonia w Brazylii. Uderzyła nas otwartość i gościnność ludzi, każdy chciał nam pomóc, chociaż chwilę porozmawiać. Parafia św. Małgorzaty, do której trafiliśmy, była cudownym miejsce. Rodziny o korzeniach polskich, u których gościliśmy, starały się, by niczego nam nie zabrakło. Czuliśmy się prawie jak w domu.
Po tygodniu w Kurytybie pojechaliśmy już na część zasadniczą ŚDM, czyli do Rio. Miasto zupełnie inne niż Kurytyba. Zaskoczyła nas tutaj bieda ludzka, spora liczba bezdomnych oraz to, że wszyscy nam mówili, jak to jest tutaj niebezpiecznie.
Poza tym mieszkaliśmy u rodzin przy parafii św. Łucji, a dojazd do centrum zajmował nam 2 h autobusem. Rio nie do końca było chyba przygotowane na przyjazd tylu ludzi – autobusy były zapchane, metro pełne.
W Rio ponownie uderzyła nas otwartość ludzi. Niewiele osób mówi tutaj po angielsku, ale naszym portugalsko- migowym byliśmy się w stanie porozumieć z każdym.
Pogoda niestety krzyżowała nam plany non stop, chociaż klimat spotkań, zachowania ludzi, tańce i śpiewy na ulicy, w metrze czy nocnym autobusie rekompensowały wszelkie niedogodności. Niesamowite doświadczenia były nawet podczas czekania w kolejce po pakiety: śpiewy, tańce, wspólna modlitwa, nauka samby, setki zdjęć, udzielanie wywiadów, dzielenie się jedzeniem.

- ŚDM nazywane były żywym, młodym Kościołem - zgadzasz się z tym?


Dla mnie ŚDM były doświadczeniem żywego, młodego Kościoła, który z radością chce opowiadać o doświadczeniu miłości. W pierwszej części ŚDM, w czasie tygodnia misyjnego w Kurytybie. bardzo miłym zaskoczeniem dla nas było świadectwo młodych (ale nie tylko młodych) ludzi, którzy otwierali przed nami swoje serca, domy, dzielili się przeżyciami czy doświadczeniem wiary. Wspólna modlitwa, tańce czy Eucharystia jednoczyły nas pomimo tak wielu różnic.
W czasie drugiej części ŚDM podczas pobytu w Rio wyglądało to inaczej. Pielgrzymów było wielu, w związku z tym nie byliśmy tak bardzo w centrum zainteresowania. Jednakże wiele osób zwracało na nas uwagę, wspominało z kim i z czym kojarzy im się Polska. W Rio, spotkaliśmy się nie tylko z różnicami pomiędzy Brazylią a Polską, ale pomiędzy wieloma narodowościami i ponownie pomimo tego, że nie zawsze potrafiliśmy się porozumieć językowo, to jednak wiele rzeczy tłumaczyliśmy w sposób niewerbalny i rozumieliśmy się doskonale. W Rio na każdej praktycznie ulicy mogliśmy spotkać grupy grające na instrumentach, tańczące tańce ewangelizacyjne czy po prostu modlące się.
Dla mnie osobiście niesamowitym doświadczeniem była modlitwa wstawiennicza w Kurytybie. Na prośbę księży z parafii św. Małgorzaty modliliśmy się nad każdym, kto tylko chciał podejść do modlitwy. Po krótkim wprowadzeniu na czym będzie ta modlitwa polegać, zaczęliśmy się modlić nad pierwszymi osobami, potem kolejka zaczęła ustawiać się przez całą halę. Na koniec modlitwy nad młodzieżą, ksiądz Carlos zaproponował, że oni też chcieliby się za nas pomodlić i nałożyć na nas ręce. Początkowo myślałam że tylko księża będą się nad nami modlić, a tu cała grupa ponad 50 osób stanęła wokół nas i zaczęli się nad nami modlić. Pomimo tego, iż nie wiedzieliśmy, co oni mówią, to jednak doświadczenie wspólnej modlitwy pokazało nam, że nieważne jest, z jakiego kraju pochodzimy. Ważna jest wiara, jaka nas łączy.

- Jakie punkty programu były dla Ciebie szczególne?


Ciężko jest tak określić najważniejsze punkty spotkania. Było ich wiele.
W Kurytybie to chyba było spotkanie regionalne - wspólna Eucharystia z biskupem Biernackim, bp pomocniczym Kurytyby. Kolejnego dnia spotkanie polonijne w parku bł. Jana Pawła II, gdzie wspólną mszę miały grupy polskie przeżywające tydzień misyjny w diecezji Kurytyba. Spotkanie było połączone z występami artystycznymi i rozmowami z Polonią brazylijską.
Natomiast podczas samych ŚDM w Rio bardzo ważna była dla mnie Droga Krzyżowa i Eucharystia kończąca ŚDM. Rozważania papieża Franciszka, wypowiadane w bardzo spokojny i prosty sposób wprost docierały do nas - młodych.
Wiadomo bardzo miłym i niesamowicie radosnym elementem było ogłoszenie kolejnych Światowych Dni Młodych w Krakowie. Podchodziło do nas bardzo wiele osób, by pogratulować, zrobić zdjęcie, powiedzieć dobre słowo czy dać jakiś drobiazg w postaci breloczka czy flagi
Przyznam się, że chyba najbardziej wspominać będę otwartość ludzi i doświadczenie modlitwy wspólnotowej.
To jest rzecz dla mnie szczególna - pomimo różnicy języków, ekspresji potrafiliśmy się modlić z młodymi osobami z całego świata i nie było problemem wspólne wielbienie Jezusa Chrystusa z Brazylijczykami, Peruwiańczykami, Amerykanami czy Francuzami. Łączyła nas wiara, która nie znała żadnych granic.

- Media nie szczędziły pochwał pod adresem Ojca Świętego, Franciszka. Jak ty odbierałaś to, co przekazywał Wam na ŚDM?

Słowa wypowiadane przez Papieża Franciszka trafiały do nas wprost. Nie mówił on skomplikowanym językiem, lecz takim, który każdy - młody czy starszy - mógł zrozumieć i co najważniejsze to były słowa, które kierowały nas do konkretnego działania. Dla mnie osobiście wypowiedzi Ojca Świętego były odpowiedziami na pytania, jakie wciąż sobie zadawałam. Znalazłam to, czego szukałam.
Inną kwestią, była otwartość Ojca Świętego,, który podczas każdego przejazdu przez Copacabanę, zatrzymywał się wielokrotnie, by ucałować dzieci, przywitać się z osobami na wózkach inwalidzkich, czy po prostu podejść do młodych. Dzięki temu papież Franciszek pokazywał nam, jak jako ewangelizatorzy mamy postępować: wychodzić do ludzi, z otwartymi sercami, rękami i niesamowitą radością.

- Z czym ze ŚDM wracasz "do świata"?


Dla mnie ŚDM były końcem pewnego etapu w moim życiu. Od 2 września rozpoczynam formację w warszawskim Centrum Formacji Misyjnej, gdzie będę się przygotowywała na wyjazd do Afryki w czerwcu przyszłego roku.
Podczas całego pobytu w Rio mogłam poznać zupełnie inną kulturę, inne zachowania ludzi, a nawet odmienne przeżywania modlitwy czy Eucharystii. Dzięki tym doświadczeniom mogłam zobaczyć, iż pomimo wielu różnic, ludzie potrafią się zjednoczyć podczas uwielbienia i wtedy żadna różnica nie ma już znaczenia. ŚDM ponadto pokazały mi, iż trzeba się otwierać na drugiego człowieka i dawać z siebie 100%. Słowa papieża o świadectwie naszego życia i o ewangelizacji pomimo przeciwności dały mi siłę, by bez lęku i obaw przyznawać się zawsze do Chrystusa.
Sądzę że spotkania z tak wieloma osobami i słowa Ojca Świętego utwierdziły moją decyzje o pójściu do Centrum Formacji Misyjnej.

Anna Wysocka

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Modlitewnik Msze w Olsztynie Czytelnia Wieczory Uwielbienia Ciekawe strony

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. do @Eszek #1180299 | 83.31.*.* 25 sie 2013 11:06

    Dobry człowieku, naprawdę masz tak wiele wolnego czasu, że trollujesz? Może jakąś pracę byś znalazł, coś pożytecznego zrobił?

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Eszek #1179623 | 37.24.*.* 24 sie 2013 08:49

    A Alach z bracni z Egiptu byl i co mowil

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz