Poniedziałek, 24 lipca 2017

Budujemy Kościół w Olsztynie

2013-09-29 14:04:02 (ost. akt: 2013-09-29 14:04:47)
Warto potraktować swoją wiarę na poważnie.

Warto potraktować swoją wiarę na poważnie.

Autor zdjęcia: sxc.hu

Podziel się:

Budujemy nowy Kościół w Olsztynie. Ja, Pan, Pani – wszyscy! Nasza budowa nabiera tempa i wchodzi w decydującą fazę.

Nie, nie chodzi o kolejny budynek. Mówię o Kościele przez wielkie „K”, Kościele, który jest wspólnotą ludzi. Od ponad dwóch tygodni kolejne olsztyńskie parafie są odwiedzane przez grupy ewangelizatorów. Kim oni są? To zwykli ludzie, często nasi znajomi z pracy albo sąsiedzi. Czemu to robią? Bo chcą opowiedzieć Ci o tym, jak spotkali Jezusa. Tylko tyle – podzielić się z Tobą radością, która ich wypełnia i zaprosić Cię do tego samego – żebyś i Ty Go spotkał(a).

Posłuchajmy Franciszka


Gdy Argentyńczyk Jorge Mario Bergoglio został wybrany papieżem, pokochali go niemal wszyscy. Franciszek urzekł nas swoją skromnością, uśmiechem i gestami pełnymi pokory. Od tego momentu minęło już pół roku. Czy poza zachwytem nad pokorą Franciszka, zrobiliśmy coś jeszcze, np. zaczęliśmy słuchać tego, co do nas mówi? Jeśli nie, to najwyższy czas to zrobić! A papież mówi wyraźnie: wyjdźcie na ulicę! Zróbcie coś niecodziennego, ŻYJCIE! Chrześcijanin nie może poddawać się codziennemu marazmowi. Nie możemy ograniczać się do niedzielnej mszy świętej. Franciszek wzywa nas do czegoś więcej, to prawdziwej walki o spotkanie z Jezusem. Bo On na nas czeka – na mnie i na Ciebie. Jeśli ktoś będzie dziś (w sobotę 28 września) na mszy, usłyszy w pierwszym czytaniu fragment o Jerozolimie. Zamiast tego miasta wstawmy Olsztyn, a wtedy usłyszymy: Ja będę dokoła Olsztyna murem ognistym - wyrocznia Pana - a chwała moja zamieszka pośród niego. Ciesz się i raduj, Olsztynie, bo już idę i zamieszkam pośród ciebie - wyrocznia Pana. Wierzysz w to?

Nie wstydźmy się!


My, katolicy, mamy problem ze wstydem. Wstydzimy się tego, że wierzymy w Jezusa. Niedzielną mszę przeżyjemy, ale gdy opuszczamy mury kościoła, często chowamy wiarę do kieszeni. Daliśmy sobie wmówić, że wiara to nasza prywatna sprawa i nie powinniśmy jej wyciągać na światło dzienne przy innych ludziach. Żeby – broń Boże! – kogoś nie urazić. Przypomina to sytuację, w której małżeństwo przyznawałoby się do siebie tylko we własnym domu, a poza nim – udawaliby, że się nie kochają. W końcu miłość to ich prywatna sprawa. Ciekawe, jakby się czuła żona, której mąż wstydziłby się przed znajomymi? Dlaczego w takim razie trudno nam jest przyznać się do Jezusa? Może każdy z nas powinien na chwilę zatrzymać się i zastanowić nad swoją wiarą. W kogo tak naprawdę wierzę? Tylko uczciwie, bez kombinowania. Może niedzielne pierwsze czytanie jest skierowane właśnie do mnie? Biada beztroskim […]. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Gdy już spojrzę w swoje serce, czas spojrzeć na mój Kościół. Tak, na mój! Czy w mojej parafii wszystko jest takie, jak powinno być? Jeśli nie, to czy zrobiłem cokolwiek, żeby było inaczej?

Pytań jest wiele, ale jeśli któreś z nich nie daje Ci spokoju, jeśli po zastanowieniu się odczuwasz lekki niepokój, to dobrze! To znaczy, że Jezus chce z Tobą porozmawiać. Przyjdź na rekolekcje ewangelizacyjne i pogadaj z Nim. Tylko tyle. Nie wiesz, czy warto, wstydzisz się? To przypomnij sobie, co robiłeś 8 lat temu - w 2005 roku, gdy umierał Jan Paweł II. Prawdopodobnie miałeś w nosie to, co myśleli o Tobie inni. Nie wstydziłeś się łez po papieżu, nie wstydziłeś się modlitwy i udziału w mszach. I dziś też bądź taki. Bądź odważny i zaufaj Jezusowi. Jak to zrobić? Przyjdź na rekolekcje ewangelizacyjne do Twojej parafii. Na początek wystarczy.

Bartosz Orliński

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB