Poniedziałek, 24 lipca 2017

Pedofilia w Parlamencie Europejskim

2013-10-18 10:01:34 (ost. akt: 2013-10-18 10:01:48)
Daniel Cohn-Bendit, niemiecki polityk i eurodeputowany. W 1982 roku opisywał swoje poglądy nt. seksualności dzieci mówiąc: „uczucie rozbierania przez 5-letnią dziewczynkę jest fantastyczne, bo jest to gra o erotycznym charakterze”.

Daniel Cohn-Bendit, niemiecki polityk i eurodeputowany. W 1982 roku opisywał swoje poglądy nt. seksualności dzieci mówiąc: „uczucie rozbierania przez 5-letnią dziewczynkę jest fantastyczne, bo jest to gra o erotycznym charakterze”.

Autor zdjęcia: Benutzer:The weaver / Wikimedia.org / CC 3.0

Podziel się:

Pedofilia stała się w ostatnich tygodniach jednym z podstawowych tematów poruszanych w mediach. Zastanawia jednak fakt, że nie o wszystkich przypadkach informuje się i mówi z takim samym zaangażowaniem.

Nikogo już nie dziwią nagłówki w stylu „Pedofilia w Kościele”, lansowane przez szczególnie zatroskanych o los i jakość wspólnoty wierzących w Chrystusa dziennikarzy. Odwołanie przez papieża Franciszka polskiego arcybiskupa Józefa Wesołowskiego ze stanowiska nuncjusza apostolskiego w Dominikanie w oparciu o oskarżenie o pedofilię, sprawia, że tego typu nagłówki zapewne znowu będą się obficie pojawiać. Nie ulega żadnej wątpliwości, że praktyki pedofilskie są odrażającym złem, krzywdą, która domaga się ukarania winnych - kimkolwiek by byli. Szybka reakcja papieża Franciszka może tylko świadczyć o determinacji Stolicy Apostolskiej w tej materii.

Tym, co musi dawać do myślenia, jest jednak sposób, w jaki te same media, które są tak zatroskane o Kościół, traktują przypadki pedofilii ujawnione w środowiskach pozakościelnych. W ostatnich miesiącach ujawnianych jest coraz więcej szczegółów związanych ze skalą zaangażowania w pedofilską propagandę niemieckiej Partii Zielonych (”Die Grünen”). W pierwszym programie partyjnym z 1980 partia ta wpisała jako jeden z celów walkę o legalizację pedofilii. Zieloni stali się na całe dziesięciolecie polityczną platformą dla grup pedofilskich i propagandy na rzecz legalnego seksu z dziećmi. Uzasadnieniem dla tych inicjatyw była rzekoma wrogość społeczeństwa i publicznej moralności wobec wyzwolonej seksualności i swobody jej dowolnego uprawiania. Właśnie dyskryminacja tej wolności - jak twierdzili zieloni zwolennicy pedofilii - a nie troska o dzieci stała u podstaw sprzeciwu wobec jej legalizacji. Postulaty te były podtrzymywane przez „Zielonych” do początku lat dziewięćdziesiątych. Wielu członków tej partii, którzy wtedy uchwalali tego typu inicjatywy, do dzisiaj sprawuje odpowiedzialne funkcje w polityce.

Należy do nich m.in. Daniel Cohn-Bendit, deputowany do Parlamentu Europejskiego, a w 1968 r. jeden z czołowych aktywistów rewolucji seksualnej, ikona europejskich środowisk lewicowych i lewackich. Cohn-Bendit nie skrywał nigdy swoich upodobań pedofilskich. W jednej z debat w 2009 r. określił swoją dwuletnią pracę w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w alternatywnym przedszkolu jako flirt z dziećmi, który bardzo szybko przybrał charakter erotyczny. Wyznaje, że pozwalał pięcioletnim dziewczynkom rozpinać swoje spodnie i odwzajemniał ich dotyk.

Oburzająca jest nie tylko przeszłość tego wpływowego eurodeputowanego, ale także jego dzisiejsza odpowiedź na zarzuty pedofilii. Komentując swoje zachowanie w tamtym czasie Cohn-Bendit stwierdza jedynie, że nie miał wtedy świadomości problemu, że taki był duch czasu, w ramach którego wiele mówiło się o dziecięcej seksualności. Napisano wtedy wiele bzdur, jak stwierdza, niektóre także jego własnego autorstwa, które z dzisiejszego punktu widzenia są nie do zaakceptowania. Poza tym chodziło jedynie o fantazje erotyczne. Nie sposób nie zapytać, czy opinia publiczna przyjęłaby takie usprawiedliwienia od któregoś z księży, którzy w tamtym czasie dopuszczali się pedofilii? Znaczna część ujawnionych w USA, Irlandii czy Niemczech przypadków pedofilii wśród duchownych przypada właśnie na lata po wybuchu rewolucji seksualnej 1968 r. Gdzie jest zatem okrzyk oburzenia w liberalnych i lewicowych mediach, podobny do tego, jaki towarzyszy każdemu przypadkowi pedofilii w Kościele? Jak w tym świetle ocenić krok Partii Zielonych oraz władz fundacji Heinricha Bölla, które początkowo usiłowały zablokować do 2031 r. dostęp do archiwów z dokumentami o przeszłości Daniela Cohn-Bendita. Jak rozumieć blokadę, jaką znaczna część francuskich mediów bezskutecznie próbowała obłożyć kompromitujące materiały dotyczące jego wystąpień?

Pedofilia jest strasznym przestępstwem naznaczającym wykorzystywane dzieci na całe życie i to niezależnie od tego, czy ich relacje z dorosłymi są dobrowolne czy wymuszone. Każdy z takich przypadków powinien być ścigany, a próby propagandy pedofilskiej - publicznie piętnowane. Zdecydowana walka z nią musi się dokonywać nie tylko w Kościele, ale wszędzie tam, gdzie się pojawia - także, a może przede wszystkim - w Parlamencie Europejskim.

Ks. Marian Machinek MSF

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB