Niedziela, 19 listopada 2017

Wszyscy Święci balują w Niebie

2013-10-28 08:17:32 (ost. akt: 2013-10-28 08:22:52)

Podziel się:

Świętość na co dzień to radość z przebywania z Bogiem i pełnienia Jego woli w zwykłych sytuacjach.

Świętość na co dzień to radość z przebywania z Bogiem i pełnienia Jego woli w zwykłych sytuacjach.

Autor zdjęcia: sxc.hu

Czy w Niebie będzie nudno? – trudno uwierzyć, ale wielu stawia sobie takie pytanie. Jeśli postaramy się o świętość tu na ziemi, na żadną nudę nie będziemy narażeni.

„Życzę Ci, żebyś był świętym” – powiedziała koleżanka składając mi życzenia. Dziwne życzenie – pomyślałem. Ale zaraz potem dotarło do mnie, że to jedne z najważniejszych i najpiękniejszych życzeń, jakie można otrzymać. Gdy spytać wierzących o to, czy chcą się dostać do Nieba, wielu odpowiada „Do Nieba? Nie… żeby się chociaż na czyściec załapać”. Co za straszne podejście! Czyściec nie jest poczekalnią u lekarza, gdzie cierpliwie będziemy czekać na naszą kolejkę przyjęcia do Nieba. Czyściec to straszne męki, cierpienia – a jednocześnie to czas oczyszczenia. Tak jak złoto, które trzeba wypalić w ogniu, żeby pozbyć się zanieczyszczeń. Dopiero po procesie wypalania otrzymujemy najcenniejszy materiał. Zdarza się, że niektórzy na zadane pytanie odpowiadają „Do Nieba? Nie, tam jest nudno. Wolę piekło”. I tu zwykle następują salwy śmiechu. Ludzie nie wiedzą, co mówią. A jednak warto wiedzieć, bo Pan Bóg wyraźnie powiedział, że będziemy rozliczeni z każdego wypowiedzianego słowa. Piekło to ból i cierpienie, jakiego człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić. Święci i mistycy, którym Jezus pokazywał jakieś cząstki piekła, aby ci jeszcze żarliwiej zabiegali o ludzi, mieli wielkie trudności z dokładnym opisaniem tego, co widzieli. Po prostu brakuje słów, które mogłyby to opisać. (a pogłoski o tym, że w piekle może być ciekawie – cóż, jak to mówią: chwyt marketingowy...) Mówienie o nudzie w Niebie jest tylko oznaką ignorancji. Bo to w Niebie będziemy szczęśliwi w sposób, o jakim na razie nie potrafimy nawet śnić. Nuda tam nie istnieje.

Wszyscy Święci


Już w piątek 1 listopada będziemy kolejny raz obchodzili Uroczystość Wszystkich Świętych. Dzień później będziemy wspominali naszych zmarłych. W Polskiej tradycji te dwa dni bardzo mocno się przenikają. To właśnie 1 listopada odwiedzamy groby naszych bliskich. Jednocześnie modlimy się za wstawiennictwem Świętych. Kim oni są? Wiemy, że za kilka miesięcy do ich grona dołączy bł. Jan Paweł II. Ci uznani i czczeni przez Kościół święci i błogosławieni to ludzie, którzy mają być dla nas wzorem. Mamy poznawać ich życie po to, żeby móc je naśladować. To logiczne – ci święci odpowiedzieli na Słowa Jezusa i poszli za Nim. My jesteśmy wezwani do tego samego – a ich przykład może być dla nas podpowiedzią, jak to zrobić. Święci to nie tylko odległe postacie sprzed kilkuset lat. To również ludzie nam współcześni – choćby bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Teraz nie mamy wymówki przed staraniami o świętość, bo można ją osiągnąć w każdym czasie. Tak, mamy być świętymi – ja, Ty, Pan, Pani… Bóg nie robi żadnych wyjątków i mówi wprost „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem Święty”. Świętość to nie zadanie dla wąskiego grona wybranych, szczególnie ukochanych przez Boga ludzi. Pan Bóg kocha każdego (Ciebie też!) i każdego powołuje do świętości. To nasze zadanie.

Ale święci to nie tylko ci, których Kościół oficjalnie za takich uznał. Święci to wszyscy zbawieni ludzie, wszyscy Ci, którzy nie odrzucili Boga i są z Nim w Niebie. Pamiętajmy o tym, stojąc nad grobami naszych bliskich – bo stoimy przy grobach świętych. A oni w Niebie wstawiają się za nami. Jak tam jest? Tego nie wie nikt, ale jedno jest pewne – takiego szczęścia żaden człowiek nie potrafi sobie nawet wyobrazić.

Zabawa w śmierć


Uroczystość Wszystkich Świętych i nasze tradycje świadczą o tym, z jaką powagą my i cały Kościół podchodzimy do śmierci. Bo śmierć to poważna sprawa. To do śmierci walczymy o to, żeby być świętymi – później już nie ma możliwości. Dlatego niedobrze jest żartować sobie z niej. A tak się dzieje coraz częściej , bo z roku na rok coraz popularniejsze u nas jest pogańskie Halloween. A właściwie powinienem napisać pogańsko-komercyjne. Bo cała akcja ma wybitnie komercyjny charakter i ukierunkowana jest na wyciągnięcie od ludzi (a zwłaszcza od rodziców) jak największej ilości gotówki. Ale Halloween to nie tylko kwestia pieniędzy. To także konkretne treści, którymi ludzie, najczęściej nieświadomie, posługują się i uczestniczą w nich. W starożytności wydrążona dynia z płomieniem w środku, wystawiona koło domu, była czytelnym znakiem „Tu czcimy demony”. W religii celtyckiej noc przez 1 listopada to czas, gdy czci się bóstwo śmierci – Samhaina. Warto też pamiętać, że Anton Szandor La Vey, który napisał „Biblię szatana”, określił Halloween jako najważniejszy dzień w roku dla satanistów. To są fakty. Gdy jedni się bawią, inni zupełnie świadomie oddają cześć złu. Popkultura uczyniła demoniczne symbole niewinnymi, nadała im zabawowy charakter. Ale jeśli wypiję truciznę w ładnym, kolorowym opakowaniu… to dalej będzie trucizna.

Bartosz Orliński


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Modlitewnik Msze w Olsztynie Czytelnia Wieczory Uwielbienia Ciekawe strony

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB