Czwartek, 19 października 2017

Odszukać zaginionych

2013-11-02 21:12:40 (ost. akt: 2013-11-02 21:25:43)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

W Ewangelii niedzielnej usłyszymy o spotkaniu Zacheusza z Jezusem. Zacheusz chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, nie zważał na to, czy zostanie wyśmiany. Czy mam w sobie takie pragnienie ujrzenia Boga?

EWANGELIA NA 31 NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ, ROK C, Łk 19-1-10:

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.



WAŻNE, ŻEBY PYTAĆ


Ks. Piotr SrogaCo możemy powiedzieć o Zacheuszu, bohaterze niedzielnej Ewangelii? Po pierwsze był przełożonym celników. Następnie posiadał znaczny majątek, który pewnie zdobył sprawując właśnie znienawidzony przez jego rodaków zawód. Celnik to był współpracownik rzymskiego okupanta. Zacheusz miał wszystko, co dla wielu było synonimem szczęścia. Choć odrzucony przez swoich, mógł się cieszyć z rodziną dostatnim życiem. Ewangelia przekazuje nam istotny szczegół, który zmienia tę komfortową sytuację: „Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu”. Spotkanie Zacheusza rodzi się z wolnego, niewymuszonego wyboru. Te ewangeliczne „chciał” wyraża pragnienie, które nosi w sobie każdy człowiek, pragnienie poznania tajemnicy, wewnętrznego świata i sensu życia. Zacheusz nie musiał przecież chcieć czegoś więcej – żył w dobrobycie. To inni patrzyli na niego z zazdrością, że ułożyło mu się finansowo. Ważna jest także sekwencja słów: „Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest (…)”. Właściwie jest to pytanie fundamentalne: Kto to jest ten Jezus? Zawiera się w nim wszystko, a właściwie w odpowiedzi na nie człowiek znajduje wszystko.
Słyszałem kiedyś komentarz do religijnej sytuacji w Czechach. Większość społeczeństwa to ateiści. Ale inni od tych w krajach Zachodniej Europy. Nie walczący, agresywni, ale obojętni. Nie stawiają sobie najczęściej pytania, które postawił Zacheusz - a ono jest podstawowym zapytaniem w życiu duchowym. I to jest najgorsza sytuacja, gdy człowiek nie pyta i pragnie znajdować najważniejszych dla siebie odpowiedzi. Bez tej „duchowej ciekawości” tracimy cząstkę ludzkich możliwości. Zacheusz zadał sobie to podstawowe pytanie i natrudził się, aby na nie odpowiedzieć. Zakończenie jest połączone z radosnym finałem – ucztą, radością i spotkaniem. Jezus bowiem - tak w przypadku bohatera niedzielnej Ewangelii, jak i w przypadku każdego z nas – nie tylko daje odpowiedzi na ważne pytania, ale sam staje się odpowiedzią. Spotkanie z Jezusem jest doświadczeniem miłości, której poszukujemy, nawet wtedy, gdy według świata mamy wszystko.

ks. Piotr Sroga

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB