Poniedziałek, 24 lipca 2017

Nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności

2013-11-21 10:24:54 (ost. akt: 2013-11-21 10:35:48)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

Te słowa z Księgi Mądrości (3,4) dobrze opisują postawę, jaką chrześcijanie przyjmują wspominając swoich zmarłych. Każdego roku w listopadzie na portalach internetowych pojawiają się wykazy osób zmarłych w kończącym się roku.

Przeglądając te zaduszkowe katalogi nie sposób nie przywoływać słów, gestów i wydarzeń, nierzadko dramatycznych, które kojarzą się z tymi, którzy odeszli. Wraz z ich śmiercią cichną emocje, pojawia się pewien dystans i człowiek staje się bardziej skłonny do zatrzymania w zadumie, niż do kontynuowania sporów bądź też żarliwego zachwytu, które jeszcze niedawno towarzyszyły wirtualnym spotkaniom z tymi ludźmi.

Zwyczaj odwiedzania cmentarza, zapalania zniczy i trwania przez kilka chwil w zadumie nad grobami osób bliskich jest w Polsce bardzo popularny i to niezależnie od różnic światopoglądowych. Warto jednak zdać sobie sprawę z fundamentalnej różnicy znaczeń, jaką niesie ze sobą ten zwyczaj w przypadku osób wierzących i niewierzących. Jest coś, co nas niewątpliwie łączy ponad wszelkimi różnicami światopoglądowymi: odwiedzając groby bliskich wspominamy ich z bólem i wdzięcznością i przez chwilę dostrzegamy perspektywę własnej śmierci, owiewani chłodem listopadowego wiatru. Jednak istnieje także fundamentalna różnica. Smutek odchodzenia i śmierci jest inny, gdy jest przeżywany w świetle wiary. W przypadku wierzących chrześcijan zaduszkowa zaduma jest zawsze zanurzona w perspektywie Ewangelii, która zapewnia nas, że życie człowieka zmienia się, ale się nie kończy. Przemieniająca moc Bożej łaski, ta sama, która sprawia, że chleb i wino stają się ukrytą Obecnością Chrystusa, jest w stanie także dokonać cudownej przemiany i przyoblec, jak mówi Paweł, „to, co zniszczalne w to, co niezniszczalne” (por 1 Kor 15, 53).

Chrześcijańska „sztuka umierania”, jeżeli można tu użyć tego średniowiecznego sformułowania, polega na tym, że zarówno na życie, jak i na śmierć człowiek uczy się patrzeć z fundamentalnym zastrzeżeniem, z płynącym z wiary fundamentalnym „ale”. Owo „ale” pozwala z jednej strony zachować dystans wobec wszystkiego, za czym się na co dzień uganiamy, wobec rzeczy, których pragniemy, zaszczytów, na których nam zależy, przeżyć, które chcemy zachować. Próba życia jakby-Boga-nie-było ujawnia się właśnie w postawie kurczowego zakleszczenia na tym, co doczesne, jak gdyby człowiek mógł przez to usunąć perspektywę przemijania. Rzeczom, wydarzeniom i przeżyciom nadaje się wtedy wartość absolutną, a ponieważ codzienność ciągle na nowo podważa taką postawę, człowiek stara się za wszelką cenę pomnażać swoją kolekcję wyjątkowych sprzętów i doświadczeń, łudząc się, że na końcu tej piramidy próżności czeka go ostateczne zaspokojenie. Pamięć o śmierci pozwala nam zachować ten niezbędny dystans do wszystkiego, co przemijające, dzięki któremu człowiek nie zaprzedaje się cały wartościom i dobrom przemijającym. Ale z drugiej strony to podstawowe „ale” pozwala też nie ulec złudzeniu totalnej zagłady, wrażeniu ostatecznego końca i unicestwienia, gdy życie dobiega końca. Nad grobami naszych bliskich nie stajemy w niemej bezradności wobec przemijania i śmierci. Właśnie to chrześcijańskie „ale” odróżnia nas od tych, dla których życie człowieka kończy się przepaścią, w której znikają wszystkie aspiracje, sukcesy, porażki i oczekiwania.

Przeglądanie galerii osób, które odeszły w ubiegłym roku, może stać się dobrą okazją do refleksji nad własnym nastawieniem do śmierci. Jak zachęca papież Franciszek w homilii podczas Mszy św. odprawionej w Dzień Zaduszny na rzymskim cmentarzu Campo Verano, trzeba zakotwiczyć swoje serce po drugiej stronie, na drugim brzegu, tam, gdzie przebywa Chrystus i gdzie ufamy, że są nasi drodzy zmarli. Dzięki chrześcijańskiej nadziei, która pełna jest nieśmiertelności, dominującym uczuciem, jakie towarzyszy nam, gdy zapalamy znicze na grobach naszych bliskich nie musi być bezgraniczny smutek, ale pełna pokoju, pogodna radość.

Ks. Marian Machinek MSF

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB