środa, 13 grudnia 2017

Niedziela Chrystusa Króla

2013-11-26 11:40:13 (ost. akt: 2013-11-26 11:47:07)

Podziel się:

Autor zdjęcia: Igor Hrywna

Bóg, który nic złego nie uczynił - nie zszedł z krzyża. Wyśmiany i wyszydzony - przebaczył. Nie ocalił siebie - wybawił nas. Czy mogę przyjąć takiego Króla?

EWANGELIA NA UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA, Rok C, Łk 23, 35-43:

Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: „Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: „To jest Król żydowski”. Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”. I dodał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”.



NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO


Ks. Krzysztof BumbulPrzed tygodniem Jezus przypomniał nam, że Jego uczniowie będą prześladowani, To będzie dla nich sposobność, by własnym życiem zaświadczyć o swoje wierze. Owe prześladowania, to historia dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. To historia męczenników, którzy zwykle nie byli wielkimi awanturnikami, a jedynie z powołaniem wykonywali obowiązki stanu. Wielu z nich dobrze znamy: Ojciec Maksymilian Kolbe, Karolina Kózkówna, ks. Jerzy Popiełuszko lub kandydat na ołtarze - ks. Paweł Chmielowski. Zginął pod koniec II wojny światowej, zamęczony przed drzwiami swojej plebanii w Klebarku Wielkim.
Ewangelia najbliższej niedzieli relacjonuje męczeńską śmierć Jezusa Chrystusa. Upuśćmy wodze naszej wyobraźni. Gdyby Jezus umarł w naszych czasach, to na pewno media miałyby dużo „pracy”. Wygłoszono by wiele opinii o Bogu, Kościele, kapłanach, katolikach i politykach. Mówiłoby się, że wiara w Boga jest w kryzysie, wierzący muszą się zreformować, a Pismo święte jest już mało aktualne.
Warto pamiętać, że każdy nasz grzech popełniony świadomie i dobrowolnie jest wydawaniem wyroku na Jezusa. Każdy śmiertelny grzech osłabia wspólnotę rodziny i wspólnotę parafii. Grzechy, tak jak choroby są różne: lekkie i ciężkie. Czasem wystarczy zwykły lek, który można nabyć bez recepty; czasem potrzebny jest antybiotyk i poważna medyczna interwencja.
Temat grzechów do prostych nie należy. Jako człowiek grzeszny i jako duszpasterz dobrze to rozumiem. A jednak trzeba o tym mówić. Grzech lekki, to świadome i dobrowolne przekroczenie Bożego prawa w mało znaczącej materii. Grzech lekki może także dotyczyć sprawy ważnej, w sytuacji, gdy działaliśmy nie w pełni świadomie lub nie w pełni dobrowolnie. Zatem grzech ciężki to w pełni świadome i dobrowolne przekroczenie Bożego prawa w ciężkiej materii.
Jako duszpasterz i spowiednik widzę, że popełniamy grzechy jedne i drugie. Często obrażamy Jezusa nie do końca świadomie. Zagubieni, przyciśnięci przez złożone sytuacje życiowe, błądzimy i szukamy wyjścia. Ważne, żeby jak najszybciej się otrząsnąć z mirażu i ułudy grzechu i zawołać: „Jezusie, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Takie właśnie jest nasze chrześcijańskie życie. Takie też było życie Dobrego Łotra. Zdążył odważnie popatrzeć w swoje serce. Zobaczył swoje grzechy, wyznał je i… otrzymał przebaczenie.

ks. Krzysztof Bumbul



Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB