Sobota, 19 sierpnia 2017

Powstań ze snu

2013-12-01 11:54:16 (ost. akt: 2013-12-01 11:58:23)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

Rozpoczynamy kolejny Adwent. Znowu rozważania o przychodzącym Bogu, sprzątanie mieszkania i serca, zachęta, byśmy pogodzili się z Bogiem, ze sobą i innymi. Nie staje się to nudne?

W I niedzielę Adwentu usłyszymy z Listu do Rzymian: „Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu” ( Rz 13,11). To znaczy, że śpimy? Pewnie wielu z nas, odpowie: kiedy? Ciągle brakuje nam czasu, często także na sen czy dłuższy odpoczynek. Jesteśmy coraz bardziej zmęczeni, zwłaszcza o tej porze roku. Św. Paweł nie sugeruje nam, byśmy dawali z siebie jeszcze więcej niż dajemy, byśmy robili więcej niż robimy, biegli szybciej niż biegniemy. Mamy „powstać ze snu”: otworzyć oczy, wyjść z marazmu duchowego, zobaczyć coś, co wcześniej ignorowaliśmy. Ktoś śpiący jest obecny tylko fizycznie. Może tak jest z nami? Biegniemy przez codzienność, ale nie mamy czasu, by w niej naprawdę być? Adwent nie ma być kolejnym szczeblem rozwoju, na który mamy się wspinać, kolejnym umartwieniem, które nas czeka, jeszcze jednym dołożonym nam obowiązkiem. Adwent pokazuje – Bóg przychodzi tam, gdzie jesteśmy. Przetrzyjmy oczy.

Feminizm w Bożym wydaniu

Adwent to piękne msze święte roratnie, przypominające nam postać Maryi. Bóg jest szalony – do realizacji swojego planu wybiera kobietę w kulturze, która kobiecie nie dawała ani praw ani szczególnej wartości. W czasach Maryi kobieta była nikim – nie decydowała o sobie, nie zabierała głosu w miejscach publicznych, bez opieki mężczyzny trudno było jej przeżyć. Jeszcze dzisiaj podróżując po krajach arabskich, zwiedzając Azję – zobaczymy inną pozycję kobiety niż ta, którą znamy z naszej kultury. Bóg sprawił, że to od zgody kobiety zależało, czy przyjdzie na świat Jezus. Dla niej zgoda na plan Boga mogła oznaczać śmierć (w końcu byłaby posądzona o cudzołóstwo). Maryja powiedziała „tak” – a gdyby zwątpiła? Maryja może być przyjaciółką kobiet – nie tylko tych odważnych, także tych, które nie są pewne, które mają wątpliwości, pytania, ale mówią Bogu „tak”, wierząc, że On wie, co robi. Jak pokazuje historia Maryi – kobieta jest niezbędna w Bożym planie zbawienia.

Ile się można nawracać...

Czasami mamy dość ciągłego wzywania do nawrócenia. Co roku podobne zamieszanie – przygotowania do świąt, kolejne rekolekcje. Bóg nie będzie przekrzykiwał zamieszania przedświątecznego, nie będzie śledził nas na zakupach, zasłaniał sobą sklepowe wystawy, ogłaszał lepsze promocje niż rabaty w sieciach handlowych. Nie będzie nas gonił – za bardzo ceni naszą wolność. To my wybieramy – czy oddamy mu raz jeszcze siebie, czy raz jeszcze staniemy przed Nim. On jest dostępny 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. Linia nigdy nie jest zajęta. Czy znajdziemy dla Niego czas? Może wcale nie musimy Go daleko szukać? Nie potrzebuje pałacu z marmurów, naszego uporządkowanego i idealnego życia . Wystarczyło Mu małe Betlejem i biedna grota. Nasze serce wystarczy... Ile razy mamy się nawracać? Tyle razy, ile zmieniamy kierunek.

Anna Wysocka





Źródło: Gazeta Olsztyńska

Modlitewnik Msze w Olsztynie Czytelnia Wieczory Uwielbienia Ciekawe strony

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB