Poniedziałek, 23 października 2017

Niedziela Chrztu Pańskiego

2014-01-12 10:39:25 (ost. akt: 2014-01-12 10:50:20)

Podziel się:

Witraż przedstawiający scenę chrztu Jezusa w Jordanie.

Witraż przedstawiający scenę chrztu Jezusa w Jordanie.

Autor zdjęcia: sxc.hu

Ewangelia przypomina chrzest Jezusa w Jordanie. Czy wierzymy w to, że do nas także, tak jak do Jezusa, Bóg mówi: Tyś jest mój syn umiłowany, tyś moja umiłowana córka?

EWANGELIA NA NIEDZIELĘ CHRZTU PAŃSKIEGO, ROK A, MT 3,13-17:

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” Jezus mu odpowiedział: „Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.



Z DYSTANSEM DO WŁASNYCH WYOBRAŻEŃ


Ilekroć wracam do medytacji tekstu o chrzcie Jezusa w Jordanie, nieustannie powraca mi na myśl postać Jana Chrzciciela, jako „największego z pośród ludzi na ziemi” - zgodnie z opinią samego Jezusa. Na czym polega Jego wielkość? Scena chrztu może nas naprowadzić na właściwy ślad jej zrozumienia.
Jan i Jezus znają się od dawna. Są przecież spokrewnieni. Po raz pierwszy spotkali się, kiedy jeszcze obydwaj znajdowali się pod sercami swych Matek, ale już wtedy „poruszyło się dzieciątko” w łonie Elżbiety. Nie wspominają o tym Ewangelie, ale możemy z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że nie było to ich pierwsze i ostatnie spotkanie przed tym nad rzeką Jordan. Czy Maryja mogłaby nie odwiedzić Elżbiety, swojej krewnej, kiedy wraz z Józefem i dwunastoletnim Jezusem udała się do Jerozolimy na święta Paschy? Byłoby to zupełnie logiczne, że Jezus i Jan spotkali się jeszcze wielokrotnie jako mali chłopcy i spędzali wspólny czas na dziecięcych zabawach.
Dzisiejsza Ewangelia relacjonuje ich spotkanie już jako dorosłych mężczyzn, około trzydziestoletnich. Jan jest prorokiem, nauczycielem, cieszącym się respektem i uznaniem, który zapowiada nadejście Mesjasza, udziela chrztu nawrócenia, nawołuje do czujnego oczekiwania. Cóż więc robi Jan, kiedy nad Jordan przychodzi Jego kuzyn Jezus z Nazaretu? Tu właśnie manifestuje się wielkość Jana, jego prawdziwa i głęboka wiara, która pozwala mu nie zatrzymywać się na Jezusie, którego zna z familijnej relacji, ale dostrzec w Nim kogoś więcej niż tylko kuzyna. Święty Jan Ewangelista zanotuje wyznanie Jana: „Oto Baranek Boży”. Św. Łukasz i Marek dodadzą: „Idzie mocniejszy ode mnie, któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka od sandałów”. U św. Mateusza Jan będzie się pytał: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”
Uczmy się od Jana przechodzić ponad naszymi ludzkimi wyobrażeniami o Jezusie, aby coraz głębiej odkrywać Tajemnicę Jego osoby. Uczmy się bez uprzedzeń patrzeć na innych ludzi. W nich przychodzi do nas Chrystus i to w dodatku – jak pokazuje nam doświadczenie betlejemskiej stajenki – im mizerniejsze otoczenie, tym większe prawdopodobieństwo, że Bóg tam mieszka. Codziennie mamy swój Jordan, kiedy spotykamy się z Drugim. Abyśmy umieli mówić o tych, którzy do nas przychodzą: „Oto dziecko Boże”. Będziemy wtedy wiernymi uczniami największego z ludzi – Jana Chrzciciela i największego z Nauczycieli – Jezusa Chrystusa.

ks. Piotr Hartkiewicz

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB