Poniedziałek, 23 października 2017

Życiem świadczyć o Bogu

2014-01-20 10:14:33 (ost. akt: 2014-01-20 11:00:15)

Podziel się:

Tylko odważnie krocząc przez życie, mamy szansę przeżyć je zgodnie z Planem Boga i odnaleźć szczęście.

Tylko odważnie krocząc przez życie, mamy szansę przeżyć je zgodnie z Planem Boga i odnaleźć szczęście.

Autor zdjęcia: screenshot z serwisu YouTube.com /standardowa licencja YT

W niedzielnej Ewangelii słyszeliśmy o świadectwie Jana Chrzciciela. Co to znaczy dzisiaj świadczyć o Bogu? Czy wiara nie jest tylko prywatną sprawą?

EWANGELIA NA II NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ, ROK A, J 1,29-34:

Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi”.
Jan dał takie świadectwo: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: «Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym». Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.




WIARA TO NIE SPRAWA PRYWATNA


Ks. Grzegorz Zapotoczny„Wiara to prywatna sprawa każdego człowieka” – z takim stwierdzeniem spotykamy się coraz częściej. Dotyczy to szczególnie polityki, życia społecznego, szkolnictwa, mediów. Dziwne jest to, że postawa taka najbardziej oczekiwana jest od chrześcijan. Dziś nie jest w dobrym tonie przyznawanie się do Chrystusa. Katolicy, chrześcijanie nie są mile widziani na salonach. Podważa się ich kompetencje do sprawowania funkcji publicznych; wymaga się oddzielania wiary od pracy, od pełnionych funkcji.
Są i tacy, którzy uważając się za chrześcijan, za katolików "prywatnie", a w życiu publicznym, politycznym, społecznym postępują sprzecznie z Ewangelią, nauczaniem Chrystusa, nauczaniem Kościoła, tłumacząc się rozdzielnością wiary od pełnionej funkcji. W niedzielnej Ewangelii Jan Chrzciciel przypomina nam jednak, że to nie tak. Każdy, kto spotkał w życiu Chrystusa, kto przyjął Go do serca, żyje Jego nauką, ma być Jego świadkiem. Tak jak św. Jan. Czasem nawet z takimi samymi konsekwencjami, nawet za cenę utraty życia.
Są dziś na szczęście między nami ludzie, którzy Chrystusa się nie wstydzą, którzy o nim mówią, dzielą się Radosną Nowiną, żyją na co dzień Ewangelią. Z wielką radością i wzruszeniem oglądałem niedawną Galę 79. Plebiscytu "Przeglądu Sportowego" na Polskiego Sportowca Roku, podczas której Kamil Stoch powiedział min.: "Chciałbym podziękować Panu Bogu za wszystko, co było i wszystko, co będzie przede mną", a mama Justyny Kowalczyk, w jej imieniu, podziękowała wszystkim kibicom córki staropolskim "Panie Boże zapłać". Niby to niewiele, nic wielkiego. Ale nam, wierzącym, pokazało, że można - prostymi słowami, gestami, bez narzucania się światu, bez krzywdzenia kogokolwiek, być świadkiem Chrystusa, Boga w każdej życiowej sytuacji.
W tym zadaniu właśnie najczęściej nie chodzi o czyny heroiczne, wielkie. Najczęściej chodzi o zwykłą codzienność, w której z każdego naszego kroku, gestu, słowa, z każdej wykonywanej przez nas czynności wypływa światło Chrystusa, blask bijący z Jego przemieniającej nasze serca miłości. Nie ma się co z nią kryć, nie ma co udawać, że jest się niewierzącym, obojętnym, że Bóg jest w naszym życiu nieważny. Nie trzeba o Nim dużo mówić, na siłę nawracać. Wystarczy żyć tak, by inni Go w nas zauważyli.
Wiara to nie jest nasza prywatna sprawa. To wielki skarb, radość, dobro, którym trzeba i warto dzielić się z innymi ludźmi.

ks. Grzegorz Zapotoczny

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB