Sobota, 18 listopada 2017

Co wolno katolikowi?

2014-01-25 21:11:27 (ost. akt: 2014-01-28 09:44:36)

Podziel się:

Obawa przed przyznawaniem się do wiary i Jezusa często wynika z zakorzenionego w nas fałszywego obrazu Kościoła, który znamy z mediów. Tymczasem mamy nie tylko prawo żyć w zgodzie z wyznawanymi wartościami, ale i obowiązek dany nam przez Jezusa.

Obawa przed przyznawaniem się do wiary i Jezusa często wynika z zakorzenionego w nas fałszywego obrazu Kościoła, który znamy z mediów. Tymczasem mamy nie tylko prawo żyć w zgodzie z wyznawanymi wartościami, ale i obowiązek dany nam przez Jezusa.

Autor zdjęcia: sxc.hu

Czy katolik może pełnić funkcje publiczne? A jeśli tak, to czy może być dalej katolikiem 24h/dobę, czy też na czas pracy musi odłożyć swoje zasady na bok?

„Dziwi mnie, że tego rodzaju osoba jest wśród nas. Powinien zostać zwolniony” – powiedział w radiu TOK FM o Michale Królikowskim - wiceministrze sprawiedliwości, Andrzej Halicki, szef mazowieckiej PO. I nie jest to głos odosobniony. Minister stał się w ostatnim czasie jedną z bardziej kontrowersyjnych postaci w rządzie. Budzi irytację i złość nie tylko przedstawicieli lewej strony, ale również wielu z tych, którzy dotąd uchodzili za tzw. centrum. Czym 37-letni prawnik, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i zagraniczny stypendysta im podpadł? Otóż… jest katolikiem. Dokładnie tak! Minister Królikowski nie kryje się ze swoimi poglądami. Co więcej, nie udało się go okłamać, że katolik po wyjściu z domu swoją wiarę musi zawiesić na kołku i pracować zgodnie z „uniwersalnymi wartościami” (czymkolwiek one są). Gdy okazało się, że rzeczony minister jest oblatem benedyktyńskim (czyli świeckim, który nie składał ślubów zakonnych, a jedynie przyrzeczenia), a w dodatku przeprowadził wywiad-rzekę z abp Hoserem, wielu było autentycznie zszokowanych – jakim prawem on jest w rządzie!? Co z rozdziałem Kościoła od państwa?

Wyjdźmy z cienia


Trzeba powiedzieć otwarcie, że my, jako katolicy, daliśmy sobie wmówić, że wiara to nasza prywatna sprawa. Pozwoliliśmy, aby powszechnym stało się przekonanie, że ze swoimi poglądami nie należy się afiszować w przestrzeni publicznej, że pracując należy odłożyć na bok swoje zasady i na każdym kroku uważać, aby nie urazić kogoś, kto może mieć inne poglądy. To nieprawda! Wiara nigdy nie była, nie jest i nie będzie sprawą prywatną, którą należy chować przed światem. Wręcz przeciwnie. Nasza wiara i czyny z niej wynikające mają zmieniać ten świat. Co z tego, że ktoś niewierzący powie „ale ja nie chcę, żeby katolicy zmieniali cokolwiek!” My mamy bardziej słuchać Boga, niż ludzi.

Wolno nam być katolikami nie tylko w domu i podczas niedzielnej mszy. Wolno nam nimi być również w miejscach pracy, nauki, podczas spotkań ze znajomymi i wszędzie, gdzie się znajdujemy 24h/dobę. Nie musimy się wstydzić, gdy przed rozpoczęciem posiłku w restauracji czy w podróży pociągiem wykonamy znak krzyża. Wyobraźmy sobie kochających się małżonków, którzy po wyjściu z domu udają, że się nie znają. Podczas spotkań ze znajomymi traktują się z lekką dozą nieufności i dystansem. Po powrocie do siebie znowu darzą się uczuciem. Dziwne, prawda? I nie do końca uczciwe. Podobnie jest z naszą wiarą.

Fałszywy obraz Kościoła


Wiele problemów z przyznawaniem się do Jezusa wypływa ze sposobu, w jaki Kościół przedstawiany jest w mediach. Gdybyśmy opierali się tylko na tym, co serwują nam tabloidy czy większość serwisów informacyjnych, moglibyśmy dojść do wniosku, że Kościół jest siedliskiem pazernych urzędników w sutannach, wśród których jest sporo pedofilów, a większość księży ma kochanki. Natomiast cała działalność skierowana jest jedynie na drenaż naszych kieszeni. Tak się jakoś dziwnie składa, że taką wizję Kościoła przedstawiają zazwyczaj ci, którzy z Kościołem mają niewiele wspólnego. Oczywiście, wśród księży zdarzają się osoby, które sprzeniewierzają się swojemu powołaniu, ale to są wyjątki i nie wolno na nich budować obrazu całości.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Fałszywy obraz Kościoła zagościł w wielu głowach i to przez niego ludzie patrzą na wierzących. Patrzą i oceniają, często bardzo krytycznie, jak to ma miejsce w przypadku ministra Królikowskiego. Ale Jezus powiedział to już 2 tys. lat temu – prześladowali Jego, to i nas będą prześladować. Warto podjąć wyzwanie i porzucić bierność. Inaczej będziemy spychani na margines i zamykani z naszymi przekonaniami we własnych domach.

Zróbcie raban!


O tym, że nie mamy się wstydzić naszej wiary, tylko z radością się do niej przyznawać, mówi od samego początku papież Franciszek. „Zróbcie raban!” - woła. To nie tylko zachęta do ale przede wszystkim wezwanie do mówienia o Jezusie. Bo świadectwo naszej wiary nie jest jedynie naszym prawem – jest także obowiązkiem. Tak, wszyscy wierzący w Jezusa mamy obowiązek dać o Nim świadectwo. Zawsze i wszędzie, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Uwaga: wierzący w Jezusa. Zastanówmy się, tak uczciwie, jak to jest z naszą wiarą? Kim jest dla mnie Jezus i czy rzeczywiście wierzę w Niego i Jemu? To podstawa. Gdy tylko zaczniemy pracować nad własną duchowością, nad stworzeniem więzi z Bogiem, nasza wiara zacznie wydawać owoce. Wtedy Bóg sam nam powie, co wolno i co trzeba zrobić.

Bartosz Orliński
b.orlinski(at)gazetaolsztynska.pl

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Modlitewnik Msze w Olsztynie Czytelnia Wieczory Uwielbienia Ciekawe strony

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB