Czwartek, 19 października 2017

Człowiek roku

2014-02-10 10:53:52 (ost. akt: 2014-02-10 10:56:57)

Podziel się:

Papież Franciszek

Papież Franciszek

Autor zdjęcia: presidencia.gov.ar

Ogłoszenie przez tygodnik Time papieża Franciszka człowiekiem roku 2013 nikogo zbytnio nie zdziwiło. Zdołał on w przeciągu kilku miesięcy zjednać sobie powszechną sympatię nie tylko wśród katolików, ale także wielu ludzi nie mających związku z Kościołem.

Udało mu się także skupić uwagę mediów na innych aspektach działalności Kościoła, niż te, które podkreślali dotychczasowi papieże, co osłabiło nieco intensywność krytyki, z jaką od lat spotyka się Kościół. Nie ulega też wątpliwości, że wielu ceni go za osobistą klarowność, czytelne świadectwo życia całkowicie oddanego Bogu, ale jednocześnie zaangażowanego w problematykę społeczną i pomoc konkretnym ludziom. Czy jednak rzeczywiście to właśnie te cechy jego osobowości sprawiły, że Franciszek jest tak popularny?

Część wierzących, a przede wszystkich niewierzących sympatyków papieża zdaje się widzieć w nim symbol i protagonistę innego Kościoła, Kościoła zgodnego z ich oczekiwaniami. I wcale nie chodzi o Kościół wiarygodny, ubogi, żyjący według zasad Ewangelii, ale o Kościół pozbawiony ostrych kantów, ugrzeczniony, rezygnujący z poruszania kontrowersyjnych tematów i krytyki współczesnej mentalności. Chodzi o Kościół, który przestałby być ościeniem dla dekadencji kultury euroatlantyckiej, a stałby się jej duchowym powiernikiem, przyzwalającym na moralny relatywizm, a nawet serwującym doń uduchowione uzasadnienia.

Tego typu tendencję dostrzec można w zamieszczonym w magazynie Time uzasadnieniu do wyboru Franciszka na człowieka roku: godnym uznania medialnych jurorów było „tempo w jakim poruszył wyobraźnię milionów ludzi, którzy w ogóle utracili nadzieję pokładaną w Kościele”. A zatem papież - tak! Kościół - zdecydowane nie!? Tego rodzaju wypowiedzi pojawiają się zarówno w renomowanych ogólnoświatowych mediach, jak też w wypowiedziach osób i instytucji znanych ze swego jednoznacznie antychrześcijańskiego i antykościelnego nastawienia. W ostatnich miesiącach pojawiły się one także w Polsce. W skierowanym do papieża liście sformułowanym w imieniu Kongresu Kobiet jego autorki przeciwstawiają rzekomą „falę nienawiści” polskich hierarchów i kleru, ostrzegających wiernych przed ideologią gender, „przepięknej, nasyconej duchem ewangelicznej miłości, otwartości, odnowy i pragnieniem pokoju adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium” papieża Franciszka. W podobnym duchu wypowiadają się sygnatariusze odezwy partii Janusza Palikota „Twój Ruch”, będącej reakcją na list episkopatu Polski w sprawie ideologii gender. Autorzy odezwy wzywają do otwartego buntu wierzących wobec biskupów, do ‒ jak twierdzą ‒ wzięcia Kościoła w swoje ręce. Zapewniają przy tym tych, którzy będą do tego gotowi: „Macie za sobą wielu duchownych i świeckich ludzi dobrej woli. Macie za sobą papieża”. W obydwu przypadkach chodzi rzekomo o działania zmierzające do odnowy, a nawet do ratowania Kościoła.

Nie trzeba wielkiej przenikliwości, by dostrzec w takich inicjatywach próbę podsycania napięć i rozsadzenia jedności Kościoła, by ostatecznie dostosować go do oczekiwań tych, którzy nie przejmują się Ewangelią. Papież jest tu kreowany niemalże na kościelnego kontestatora, dysydenta, który staje w jednym szeregu z tymi, którzy chcieliby Kościoła spolegliwego, zredukowanego do roli nadwornego proroka, swoistego figowego listka, zakrywającego postępujący rozkład cywilizacji euroatlantyckiej.

Czytając uważnie dawne i obecne wypowiedzi papieża, nietrudno prognozować, że takie oczekiwania zostaną ostatecznie rozczarowane. Wcześniej czy później będzie musiało dojść do konfrontacji, gdy okażę się, że Franciszek, przy całej swojej spontaniczności i serdeczności wobec inaczej myślących, jest wierzącym katolikiem, biskupem Kościoła, wiernym przesłaniu Ewangelii także w tych punktach, które boleśnie ranią opartą na relatywizmie postnowoczesną mentalność. Wielkość tego papieża okaże się wtedy, gdy będzie musiał utracić tę niezwykłą popularność, kiedy te same media i środowiska, które obecnie się nim zachwycają, zdiagnozują jego konserwatyzm, sprzeciw wobec epokowych zmian w dziedzinie moralności i zdecydowaną wolę wierności Chrystusowej nauce. Konfrontacja ta będzie zapewne bolesna tak dla Franciszka, jak i dla całego Kościoła. Jak to już jednak było niejednokrotnie, pozwoli ona jeszcze klarowniej głosić Ewangelię współczesnemu światu. W porę i nie w porę.

Ks. Marian Machinek MSF

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB