Czwartek, 19 października 2017

Sumienie - osobista fanaberia?

2014-04-15 15:49:41 (ost. akt: 2014-04-15 15:52:25)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

W ostatnich miesiącach zostały opublikowane dwa dokumenty, które niemalże całkowicie przeszły bez echa. Są one świadectwem sporu, którego intensywność wzrosła w ostatnich kilku latach i który może już wkrótce mocno wpłynąć na kształt służby zdrowia.

Chodzi o wydane w listopadzie 2013 r. oświadczenie Komitetu Bioetyki przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk dotyczącej tzw. klauzuli sumienia oraz o opublikowane w grudniu 2013 r., a będące reakcją na poprzedni dokument stanowisko Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych.

Historia społeczeństw, które mają za sobą zniewolenie systemami totalitarnymi sprawiła, że zawsze bardziej niż gdzie indziej ceniono w nich sumienie. Było ono zawsze symbolem osobistej wolności, synonimem postawy niezależności wobec zewnętrznego nacisku, nawet jeżeli miałoby to oznaczać utratę wielu cennych dóbr. Ludzie sumienia zawsze byli szanowani, jako ci nieliczni, którzy dzięki swojej odwadze i determinacji pokazywali publicznie, co znaczy żyć godnie. Kto czyta oświadczenie Komitetu Bioetyki PAN, wkracza w zupełnie odmienny świat. Członkowie Komitetu wyrażają zaniepokojenie tym, że lekarze w wykonywaniu swej pracy rzekomo zbyt często i zbyt pochopnie powołują się na klauzulę sumienia, tzn. odmawiają świadczeń, które w sumieniu uznają za sprzeczne z powołaniem lekarza. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem i etosem lekarskim prawo lekarza do odmowy świadczeń w oparciu o sprzeciw sumienia jest dopuszczalne, chyba, że chodzi o sytuację zagrożenia życia i zdrowia pacjenta oraz inne przypadki nie cierpiące zwłoki. Właśnie to ostatnie zastrzeżenie, ze względu na bardzo szerokie sformułowanie, daje pole do roszczeń, które utrudniałyby, a czasem wręcz uniemożliwiałyby powołanie się lekarza na klauzulę sumienia. Do takich przypadków nie cierpiących zwłoki miałyby należeć przede wszystkim usługi związane z tzw. „prawami reprodukcyjnymi”. Za wyrażeniem tym kryje się prawo do wszelkich świadczeń związanych z antykoncepcją i aborcją. Pojęcie praw reprodukcyjnych jest konstruktem, promowanym przez środowiska proaborcyjne i pod ich wpływem znajduje się ono w coraz liczniejszych dokumentach międzynarodowych. Taktyka ta ma doprowadzić do wprowadzenia praw reprodukcyjnych do katalogu podstawowych praw człowieka. Wtedy odmowa realizacji takiego świadczenia przez lekarza oznaczałaby pogwałcenie podstawowych praw człowieka, a więc ‒ jak to interpretuje Europejski Trybunał Praw Człowieka ‒ naruszenie zakazu tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Trudno się dziwić, że Zespół Ekspertów KEP zdecydowanie sprzeciwia się takiej interpretacji. Nie tylko redukuje ona sumienie do rangi osobistej fanaberii, jakiejś niezdrowej nadwrażliwości, ale każe postrzegać sięganie lekarza po klauzulę sumienia jako brak kompetencji bądź sprzeniewierzenie się obowiązkom, a nawet pewną formę okrucieństwa. Jak piszę eksperci KEP: „stanowisko Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN prowadzi do degradacji zawodu lekarza, który w zakresie tzw. Praw reprodukcyjnych, czyli oczekiwań związanych z regulacją poczęć i przerywaniem ciąży, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela „medycyny życzeń”. W swoim stanowisku eksperci podkreślają, że lekarzowi nie można narzucić obowiązku wystawiania recept na środki o wyraźnym działaniu przeciwzagnieżdżeniowym, a także środki antykoncepcyjne, gdy brak jest wyraźnego celu terapeutycznego. Również farmaceuta nie może być prawnie zobowiązany do realizacji tego typu recepty. Nie ma też obowiązku przekazywania informacji, która może prowadzi do dokonania aborcji.

Zawarte w obu wspomnianych dokumentach diametralnie odmienne oceny są czymś więcej, niż jedynie konfliktem stanowisk w jakichś drugorzędnych kwestiach etycznych. Wskazują one raczej na pogłębiający się konflikt między zupełnie odmiennymi wizjami świata i cywilizacji. Kiedy Jan Paweł II pisał o dwóch cywilizacjach ‒ cywilizacji życia i cywilizacji śmierci, dla wielu obserwatorów jego słowa były raczej swego rodzaju kaznodziejską retoryką, niż rzeczywistą analizą sytuacji świata. Tymczasem tzw. Standardy międzynarodowe dotyczące obszaru medycyny coraz mniej przypominają służbę zdrowia. Dobrze, że oświadczenia promujące „medycynę życzeniową” nie są jedynymi głosami na ten temat w przestrzeni publicznej.

Ks. Marian Machinek MSF

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB