Poniedziałek, 23 października 2017

W drodze do Emaus

2014-05-05 12:02:17 (ost. akt: 2014-05-05 12:21:55)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

Jak rozpoznać Boga na drogach naszego życia? Niedzielna Ewangelia przypomina nam spotkanie Jezusa z uczniami w drodze do Emaus.

EWANGELIA NA III NIEDZIELĘ WIELKANOCNĄ, ROK A, Łk 24,13-35:

Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: „Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?” Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: „Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało”. Zapytał ich: „Cóż takiego?” Odpowiedzieli Mu: „To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli”. Na to On rzekł do nich: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?” I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.


PIĘKNO SŁUCHANIA


Ks. Piotr SrogaJest w wielu wierzących jakiś pęd do zagadania. Można to oczywiście zrozumieć. Posiadając przekonanie i doświadczenie wyjątkowości działania Boga poprzez zbawcze dzieło Chrystusa, człowiek chce podzielić się tym dobrym przesłaniem z innymi. Nieustanne przypominanie o konieczności ewangelizacji zachęca jednocześnie do podejmowania trudu mówienia o Jezusie. Nie zawsze jednak trzeba zaczynać od mówienia. Fragment Ewangelii według św. Łukasza ukazuje metodę, którą zastosował Zmartwychwstały w stosunku do swoich uczniów idących do Emaus. Podczas podróży nie zaczyna od przekazania całej prawdy o sobie od razu. Na początku słucha. Pozwala swoim uczniom, którzy go nie rozpoznali, wyrzucić z siebie rozczarowania, wątpliwości i zwątpienia. To właśnie wtedy mówią: „A myśmy się spodziewali…”. Dopiero potem konkretnie wykłada im Pismo św. i pokazuje sensowność i prawdziwość paschalnych wydarzeń. Byłem uczestnikiem wielu dyskusji na tematy religijne i najgorsza sytuacja miła miejsce wtedy, gdy uczestnicy nie chcieli się słuchać, ale za wszelką cenę przekonać. Jezus pokazuje, że, aby dobrze mówić, trzeba najpierw porządnie się wsłuchać w głos drugiego. Nie chodzi tu o rezygnację ze swoich przekonań, ale rozpoznanie stanu duszy bliźniego. Dzięki podróży z Jezusem do Emaus – uczniowie odsłonili swoje wnętrze, swoją duszę, jej stan. Sprawdzają się w tym momencie słowa „Tylko prawda was wyzwoli”. Mówienie o Jezusie bez wsłuchiwania się w sytuację bliźniego, nawet, gdy jest nazywane ewangelizowaniem, bywa często nieskuteczne. W kontekście kanonizacji Jana Pawła II można przypomnieć słowa tego świętego: „Człowiek jest drogą Kościoła”. I te ciągłe pochylanie się nad konkretnym losem i życiem człowieka, które było obecne w historii papieża Polaka, ilustruje najlepiej ewangeliczną metodę. Oglądałem w ostatnim czasie program o pracy Karola Wojtyły w Niegowici, gdzie był wikarym. Padło stwierdzenie: „Pod głowę kład do snu kubrak, gdyż poduszki porozdawał biednym”. Na początku wydało mi się to trochę śmieszne, ale potem pomyślałem sobie, że gdy on mówił o Bogu w czasie niedzielnych Mszy św., biedni na pewno rozumieli, o czym mówi.

ks. Piotr Sroga

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB