Czwartek, 24 sierpnia 2017

Pod opieką Maryi – o szkaplerzu karmelitańskim

2014-07-12 09:21:26 (ost. akt: 2014-07-12 09:36:13)

Podziel się:

Szkaplerz karmelitański z materiału (sukienny)

Szkaplerz karmelitański z materiału (sukienny)

Autor zdjęcia: Floscarmeli.pl

16 lipca obchodzimy wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. To szczególny dzień dla wszystkich noszących szkaplerz karmelitański. O znaczeniu szkaplerza i naśladowaniu Maryi opowiadają Małgorzata Bach i Sabina Ropiak

- Dlaczego nosisz szkaplerz karmelitański?

Małgorzata Bach: Pierwszy raz szkaplerz zobaczyłam u Beatki, przyjaciółki naszej rodziny. Miałam wtedy ok. 15 lat. Dwie wystające tasiemki od razu wzbudziły moje zainteresowanie. Miałam poczucie, że jest to coś ważnego dla niej, wyjątkowego. coś bardzo osobistego. Powiedziała, że jest to szkaplerz karmelitański. Poczytałam o szkaplerzu i upewniłam się, że moje pierwsze odczucia były słuszne. Temat zostawiłam na kilka dobrych lat, ale myśl przyjęcia szkaplerza często do mnie wracała. Przez te lata nie czułam się godna, żeby go nosić: jestem grzeszna i jak mam upodabniać się do Maryi? Praca nad sobą jest bardzo ciężka. Bałam się też, że to obowiązek „na całe życie” i jak zapomnę o modlitwie, to co wtedy będzie? Czy będę mogła sprostać wszystkim obowiązkom, wymogom, które trzeba spełnić przy noszeniu szkaplerza? Myśl o przyjęciu szkaplerza znów wróciła, tym razem bardzo intensywna. Wtedy dostałam prezent od koleżanki Moniki, którą poznałam na rekolekcjach ewangelizacyjnych. Powiedziała, że kupiła go z myślą o mnie. Okazało się, że to szkaplerz.

Sabina Ropiak: Zanim przyjęłam szkaplerz karmelitański przez pewien czas (około 2 lat) czułam zaproszenie Maryi do tego. Jednak nie rozumiałam, po co mi to. Nie chciałam robić tego ze względu na obietnice, jakie w związku z przyjęciem szkaplerza dała nam Matka Boża, bo to nie byłoby w porządku! Przynaglenie miałam coraz silniejsze, jednak opierałam się mu, bo nie widziałam w sobie w pełni świadomej gotowości, żeby odpowiedzieć na to wezwanie. W pewnym momencie przyszło silne pragnienie serca, aby stawać się coraz bardziej podobną do Jezusa. Wtedy olśniło mnie, że Maryja zaprasza mnie do przyjęcia Jej szaty właśnie po to, żebym umiała postępować na tej drodze. To był moment, w którym moje podejście do szkaplerza zmieniło się. Od tego czasu pragnienie zaczęło narastać tak, iż nie mogłam doczekać się tej chwili.

- Od jak dawna go nosisz?

Małgorzata: Szkaplerz przyjęłyśmy razem z Moniką 8 grudnia 2012 roku w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. Data nieprzypadkowa. Po kilku miesiącach od przyjęcia szkaplerza dostałam od mamy wszystkie swoje pamiątki ze chrztu św. i z I komunii św. Gdy zajrzałam do pamiątki z chrztu świętego i otworzyłam piękne, białe pudełeczko, to w środku zobaczyłam stary, pozłacany szkaplerz. Nie wiem, od kogo go dostałam, mama tego nie pamięta, ale przez tyle lat leżał i czekał, aż świadomie i z wielkim pragnieniem w sercu go przyjmę.

Sabina: Od ok. 3 lat.

- Przyjęcie szkaplerza to zobowiązanie do naśladowania Maryi. Co to dla Ciebie oznacza jako kobiety?

Małgorzata: To jest ogromne wyzwanie - iść przez życie i naśladować Maryję. Jest ona dla mnie niesamowita jako kobieta, jako matka. Patrząc na karty Pisma Świętego zwracamy uwagę na Ewę, która pociągnęła Adama do grzechu. A Maryja co zrobiła? Była tą, która jako pierwsza wypowiedziała „fiat”: „niech mi się stanie według słowa Twego” (Łk 1, 38). Do końca nie rozumiała Bożej woli, ale ufając Bogu, przyjęła ją. Ja jako kobieta wybieram, do kogo chcę być podobna i na kim chcę się wzorować. Właśnie na Maryi. Ona ma serce przepełnione miłością, dobrocią, cichością, jest „pełna łaski” i może wszystko. Jest wzorem postawy słuchania Słowa Bożego i bezgranicznego ufania Bogu.

Sabina: Kobiecie jest chyba łatwiej przyjąć szkaplerz, oddać się pod opiekę Maryi. Zanim pojawiło się we mnie pragnienie, by upodabniać się do Jezusa, pojawiło się na krótko pragnienie, by kroczyć drogą Maryi. Pan wskazał mi, potwierdził, że to jest właśnie droga dla mnie – przez przyjęcie szkaplerza.

- Twoim zdaniem szkaplerz jest potrzebny świeckim?

Małgorzata: Jeśli ktoś czuje pragnienie przyjęcia szkaplerza, to serdecznie polecam. Uważam, że jest potrzebny, przynajmniej mi, nie wiem co daje innym. Bardzo często mi przypomina o modlitwie, kiedy jestem w trudnych sytuacjach, też o tym, że nie jestem sama, że Matka Boża zawsze jest ze mną, że otacza mnie płaszczem swojej matczynej opieki. Przede wszystkim przypomina mi o podjętej decyzji na całe życie, że przyjęłam Maryję do swojego serca, do swojego życia, że każdego dnia chcę Bogu mówić ”fiat”. Nie jest to łatwe w dzisiejszych czasach, ale trud, który jest pokonywany z miłości do Boga i do Maryi, jest innym trudem, bo w tych trudnościach Oni sami mi pomagają. Maryja widzi moje serce, moje intencje i wie też, jaka jestem słaba, ile mam wad i jaka jestem grzeszna.

Sabina:
Tak, jest potrzebny. Maryja pokazuje jedną z dróg, jak upodobnić się do Jezusa, jak to zrobić pod Jej opieką, Jej sztandarem.


AW


Szkaplerz karmelitański:

Szkaplerz to szata wierzchnia, którą mnisi przywdziewali na habit zakonny w czasie ręcznej pracy. Osoby świeckie przyjmują szkaplerz w postaci dwóch prostokątnych kawałków materiału, przedstawiających Pana Jezusa i Matkę Bożą Szkaplerzną, połączonych tasiemką i opadających na piersi i plecy. Istnieje także forma medalika szkaplerznego. Nałożenia szkaplerza dokonuje kapłan zakonu karmelitów albo karmelitów bosych lub każdy kapłan posiadający upoważnienie. Dla ważności przyjęcia szkaplerza podczas tej ceremonii nie wolno posługiwać się medalikiem szkaplerznym, ale można go potem nosić, zastępując nim przyjęty szkaplerz z materiału. Kapłan przyjmujący wiernego do brązowego szkaplerza Karmelu naznacza mu odmawianie codzienne jakiejś modlitwy Maryjnej, zazwyczaj Pod Twoją Obronę lub Witaj Królowo. Podstawą nabożeństwa szkaplerznego jest potwierdzone przez Kościół objawienie z XIII w., dzięki któremu szkaplerz stał się znakiem matczynej opieki Maryi, wstawiającej się za nami przed Bogiem w kwestii naszego wiecznego zbawienia. Szkaplerz wyraża pragnienie naśladowania Maryi, Jej stylu życia i cnót.


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB