Poniedziałek, 23 października 2017

Jezus na jeziorze

2014-08-10 12:00:00 (ost. akt: 2014-08-11 11:57:01)

Podziel się:

Autor zdjęcia: BOr

Jezus, chodzący dzisiaj po jeziorze i jeszcze razem ze mną? To raczej perspektywa science fiction. Nam, zwyczajnym śmiertelnikom, wydaje się niczym baśń nie pasująca do tego świata. Przyjemnie się do takich fragmentów ewangelii wraca, słucha, ale co z tego wynika?

Ewangelia - MT 14, 22-33:
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym.


Chodzić po mazurskich jeziorach…


Jezus, chodzący dzisiaj po jeziorze i jeszcze razem ze mną? To raczej perspektywa science fiction. Nam, zwyczajnym śmiertelnikom, wydaje się niczym baśń nie pasująca do tego świata. Przyjemnie się do takich fragmentów ewangelii wraca, słucha, ale co z tego wynika?

Czy nie czuję, że to dla mnie niemożliwe, poza moim zasięgiem, że to tak do końca nie mój świat, jakbym nadawał na innych falach? Jeśli ktoś teraz pomyśli, że próbuję wkładać w czyjąś głowę swoje myśli, to zapraszam nad jezioro Krzywe, Długie lub jakieś inne, których w naszych okolicach pod dostatkiem, na mały sprawdzian chodzenia po wodzie. Jeśli się komuś powiedzie, to prosimy o nadesłanie do naszej redakcji dowodów, najlepiej z dołączonym filmem, bo kto z nas w to uwierzy, że komuś się udało?

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że życie wiarą, rodem z Ewangelii, jest obce takiemu światu, w którym żyjemy i nam niestety również. Aby się przekonać, czy Ewangelia jest oby prawdziwa dla nas, pozostaje tylko jedno: wyjść z łodzi naszych myśli, pomysłów czy zabezpieczeń i ryzykować innym sposobem na życie, w domu, w pracy, w relacjach. Porzucić siebie i wybierać po Jezusowemu. Inaczej, nauczanie i czyny Jezusa Chrystusa pozostaną pobożnym życzeniem, poza moim zasięgiem.

Ceną do zapłaty, by stąpać po trudnościach nie do przejścia, by przekroczyć nieprzekraczalne, by oprzeć się, gdy już nie ma oparcia, by kochać, gdy tyle nienawiści, gdy śmierć wykrada życie, jest WIARA! Wiara w to, że Chrystus powiedział nam prawdę. Jeśli chcesz, by Ewangelia przestała być baśnią, to jest jedno wyjście. Ceną do zapłaty jest odwaga Piotra. Odwaga do przekucia na Twoją codzienność. Ks. Tomasz Pocałujko On wyszedł z łodzi i poszedł po wodzie. Jak się nie odważysz, to się nie przekonasz. Na tym właśnie polega cały paradoks. Wiara się sprawdza, a nawet potwierdza słowa Chrystusa z Ewangelii, ale tylko dla tych, którzy podejmują ryzyko i pozostawią swoje łodzie. Inaczej pozostanie czymś obcym, odległym, a ja nigdy „nie kupię” życia z wiary. Spróbowałeś kiedyś podjąć takie ryzyko? Tak naprawdę, na poważnie, mówiąc Jezu, jeśli to wszystko jest prawda, to spróbuję? ks. Tomasz Pocałujko

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB