Czwartek, 25 maja 2017

Wojna sprawiedliwa?

2014-09-22 11:18:53 (ost. akt: 2014-09-22 11:18:18)
Żadna wojna nie jest dobra. Są jednak sytuacje, gdy bezczynność jest najgorszą rzeczą, jaką można zrobić prześladowanym ludziom.

Żadna wojna nie jest dobra. Są jednak sytuacje, gdy bezczynność jest najgorszą rzeczą, jaką można zrobić prześladowanym ludziom.

Autor zdjęcia: B.Orliński

Podziel się:

Praktycznie codziennie docierają do nas nowe informacje nt. poczynań terrorystów z tzw. „Państwa Islamskiego”. W brutalny sposób torturują i mordują chrześcijan oraz wielu innych ludzi, czerpiąc z tego zwierzęcą satysfakcję. Pojawia się pytanie, co w tej sytuacji zrobić?

Wiek XX i początek XXI to dla chrześcijan okres największych prześladowań. Nie czasy Imperium Rzymskiego, ale właśnie współczesność jest wielką areną, na której ludzie giną za swoją wiarę. Ostatnie doniesienie z terenów Syrii i Iraku są szczególnie drastyczne. Widok obcinanych i ponabijanych na płoty głów, torturowanie kobiet i dzieci, krzyżowanie jeńców czy strzelanie im w tył głowy z karabinu budzą odrazę, przerażenie i gniew. I zarazem chęć do działania. Bo przecież nie można tych ludzi zostawić na pastwę żądnych krwi barbarzyńców. Tylko co zrobić?

Podstawa to modlitwa


Podstawą wszelkiego działania musi być modlitwa. Nie można traktować jej lekceważąco, czy wręcz kpiąco, jako wymówki do działania. Bo ona już jest realnym działaniem. Bez modlitwy żadne zabiegi nie będą miały szansy powodzenia. Co ważne – modlitwa jest tym, co może ofiarować każdy z nas, bez względu na płeć, wiek czy miejsce na świecie. Pan Bóg wysłuchuje każdej modlitwy i trzeba mieć tego świadomość.

Środki dyplomatyczne zostały już praktycznie wykorzystane. Z resztą – żeby odniosły jakikolwiek efekt, do rozmów muszą usiąść obaj partnerzy, muszą tego chcieć. W sytuacji, gdy po drugiej stronie jest tylko żądza mordu, nie można ograniczać się jedynie do apeli, rezolucji i wyrażania zaniepokojenia, jak ma to w zwyczaju wiele zachodnich państw.

Czy można walczyć o pokój?


Walka o pokój jest pewnym paradoksem i częstą wymówką dla krajów, które swoje partykularne interesy chcą rozwiązywać za pomocą wojska. Jesteśmy tego świadkami nawet obecnie. W przypadku masakry cywilnej ludności na terenie Państwa Islamskiego w grę wchodzi prawdziwa walka o pokój, o życie tych ludzi. Powraca pytanie, czy istnieje wojna sprawiedliwa? Kiedyś nie budziło ono wątpliwości – Kościół katolicki określił warunki, na jakich wojnę można uznać za sprawiedliwą.
1) Wolno walczyć jedynie w obronie życia, wolności i własności – wojna może być odpowiedzią na niesprawiedliwą agresję;
2) Musi istnieć rzeczywista możliwość prowadzenia skutecznych działań wojennych zmierzających do jak najszybszego zakończenia konfliktu;
3) Środki użyte w walce muszą być proporcjonalne do oczekiwanych rezultatów;
4) Celem ataków mogą być jedynie obiekty militarne, nigdy cywilne;
5) Przemoc nie może być środkiem samym w sobie.

Jeśli konflikt zbrojny spełniał powyższe warunki, mógł być uznany za wojnę sprawiedliwą. Ale w XX wieku takie podejście do wojny zostało zweryfikowane. Ludzie za często uciszali swoje sumienia tłumacząc, że walczą w słusznej sprawie. Gdy mówimy o wojnie, nawet sprawiedliwej, mamy przed oczami św. Jana Pawła II wołającego „Nigdy więcej wojny!”. Nie są to puste słowa. To słowa człowieka, który doświadczył okrucieństw wojny, w której zawsze cierpią cywile. Mimo rozwoju techniki wojskowej i wprowadzania bardziej precyzyjnego uzbrojenia, w każdej wojnie najbardziej cierpią cywile. Z tego powodu nie może być obecnie mowy o wojnie sprawiedliwej.

Wojna moralnie usprawiedliwiona


Nie mówimy o wojnie sprawiedliwej, ale możemy za to mówić o wojnie moralnie usprawiedliwionej. Różnica jest bardzo duża. Wojna nigdy nie jest sprawiedliwa, jednak są sytuacje, gdy jedna strona ma prawo, a nawet obowiązek bronić się. To wojna moralnie usprawiedliwiona. Żeby konflikt mógł być za taki uznany, muszą być spełnione dwa podstawowe warunki. Po pierwsze, musi istnieć słuszna przyczyna do wojny. Taką przyczyną może być np. eksterminacja ludności cywilnej czy prześladowania ze względu na wiarę – słowem – odebranie ludziom ich podstawowych praw człowieka. Drugą przesłanką są dobre intencje (tzn. wojną moralnie usprawiedliwioną nie będzie wojna, w której pod przykrywką ratowania ludności cywilnej państwa walczą o ropę naftową). Do tych dwóch przesłanek należy dodać wcześniejsze wyczerpanie drogi dyplomatycznej, humanitarne prowadzenie walk (bez zbędnej brutalności) i przewidywana, realna możliwość zakończenia wojny. Wojną moralnie usprawiedliwioną będzie na pewno wojna obronna, gdy trzeba bronić się przed agresorem.

I właśnie tak można potraktować działania przeciwko Państwu Islamskiemu – jako wojnę obronną. Wojnę w obronie cierpiących i mordowanych ludzi. W tym wypadku, gdy giną niewinni a środku dyplomatyczne zawodzą, cywilizowany świat ma prawo użyć sił zbrojnych dla przywrócenia pokoju. Co więcej – ma obowiązek – w imię ludzkiej solidarności, ratować tych, którzy nie są w stanie obronić się przed agresorem.

Bartosz Orliński

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB