Czwartek, 20 lipca 2017

Dotyk miłości

2015-02-09 12:59:23 (ost. akt: 2015-02-09 15:45:12)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

O dotyku Boga i ludzkiej potrzebie czułości - niedzielną Ewangelię rozważa ks. Tomasz Pocałujko

EWANGELIA NA V NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ, ROK B, Mk 1,29-39:

Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.




MIŁOŚĆ NA DOTYK


ks. Tomasz PocałujkoChyba nie było kogoś takiego, kto by umarł z zagłaskania i miłości, natomiast znalazłoby się wielu, którzy odeszli z tego świata z braku poświęconej im uwagi i odrobiny ciepła. Gdy tego zabraknie, to nawet żyjąc, już się trochę umarło. Nierzadko o wiele trudniejsze od samego problemu, który nagle wyrósł na mojej drodze, będzie właśnie to, że muszę z nim pozostać sam, bo nie ma obok nikogo, kto by mi okazał trochę zrozumienia i czułości.
Jezus chwycił teściową Piotra za rękę. Nie uzdrawiał wcale tak monumentalnie. Nie był zbyt dostojny. Był ludzki. Oprócz słów i czynów miłości, samymi gestami przelewał ciepło.
Czegoś brakuje miłości, gdy się odsuwa i nie staje się bliska na dotyk. Sztuczny kwiat może i ładnie wygląda, ale jak komuś podarować „plastik” zamiast życia? To gesty czułości przelewają na mnie intensywność i delikatność miłości. Dziwnie i jakoś niezręcznie byłoby się przytulać do pomnikowo-wyziębionych ludzi lub samemu sprzedawać miłość w tak twardym opakowaniu. Kto to kupi? Dopiero dotyk, spojrzenie, przytulenie, potrzymanie za rękę czy pogłaskanie pochwycą same serce w uścisk miłości. O ileż mniej problemów zaoszczędziłbym innym, a inni mi, gdyby było trochę więcej czułości! Widać to po dzieciach, którym zabrakło czułości i po dorosłych, którzy kiedyś przecież byli tymi dziećmi. Lęki, izolacja, nieufność… i potem jak żółw, który chowa się w skorupę.
Czyż nie jest paradoksem, że choć potrzeba mi jak powietrza czułości, zgrywam się czasami na odpornego? Choć serce i ciało jest spragnione gestów, by przelać trochę ciepła, nierzadko woli udawać, że przecież nie jest źle, bo wstyd o to prosić, bo nie wypada, bo nie mogę okazać słabości, bo nikt mnie nie zrozumie… A Jezus przekraczał tę granicę. Dotykał. Czy poprosiłem Go kiedyś o taki dotyk, by przelewać czułość na innych?
ks. Tomasz Pocałujko

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB