Piątek, 20 października 2017

Słuchać Jego głosu

2015-04-27 15:27:31 (ost. akt: 2015-04-27 15:39:10)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

Wczorajsza niedziela przypomniała nam, że Jezus chce być naszym pasterzem - nie tylko troszczy się o nas, jak pasterz o owce, ale oddaje za nas życie. Nie zostawi nas w sytuacji zagrożenia. Czy słuchamy Jego głosu, czy wolimy sami szukać drogi?

EWANGELIA NA IV NIEDZIELĘ WIELKANOCNĄ, Rok B, J 10,11-18:

Jezus powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.



Kochając ludzi, uczymy się kochać Boga


Ks. Zdzisław KieliszekDo kilku ciekawych wniosków można dojść, patrząc na dzieci. Najpierw – i to bez szczególnie wnikliwej obserwacji – można zauważyć, że maluchy są zazwyczaj egoistami. Z ogromną trudnością przychodzi im np. dzielenie się z jakimś innym dzieckiem, nawet siostrą czy bratem, swoimi zabawkami. Rodzice mogliby pewnie ponadto podać wiele przykładów, kiedy, będąc na zakupach w zabawkowym, musieli kupić wszystkim swoim pociechom dokładnie te same grzechotki, lalki, samochodziki. Trudno byłoby bowiem domownikom wytrzymać utarczki toczone niemalże do upadłego przez dzieci o nowe gadżety. Nieco zabawne, ale także i denerwujące, mogą być również sytuacje, kiedy nawet kilkuletnie dzieci, a nierzadko i znacznie starsze, nakładają sobie na talerz o wiele za dużo niż są w stanie skonsumować jakichś przysmaków, bojąc się najzwyczajniej o to, że może im ich zabraknąć. Zupełnie przy tym się nie przejmują, że komuś innemu również mogą smakować frytki, kotlety, ciastka lub inne łakocie.

Ale z drugiej też strony, wiem to z obserwacji np. mojej dwójki chrześniaków (obecnie dwuletniej Marty i ośmioletniego Huberta), dzieci są zdolne przezwyciężyć swój naturalny egoizm. Poruszające są momenty, kiedy maluch, zasadniczo notoryczny egoista, dzieli się z inną osobą kawałkiem czekolady, jabłka lub jakąś drażetką. I nie czyni tego wcale z tego powodu, że mu tego czegoś zbywa bądź mu to coś nie smakuje, ale dzieli się, ponieważ chce dać innemu coś, co sam bardzo ceni. Chociaż te dziecięce dary tak naprawdę mają małą wartość, bo ileż kosztuje np. gryz jabłka, maleńka kostka czekolady czy żółty groszek o smaku cytryny, to jednak to, co dziecko - jak myślę - tym gestem mówi, inaczej bowiem zapewne nie potrafi, jest bezcenne. Dorosły obdarowywany w ten sposób dobrze sercem przeczuwa, że ów mały darczyńca go zwyczajnie kocha. Aby jednak doświadczyć tego typu obdarowań ze strony maluchów, trzeba im wcześniej samemu okazywać, i to wielokrotnie, życzliwość oraz miłość. Dziecko bowiem, zanim okaże miłość w taki lub inny sposób, musi wpierw samo miłością nasiąknąć.

W niedzielnej Ewangelii Jezus mówi, że jest Dobrym Pasterzem, który za swoje owce oddał na Golgocie życie, bo je bardzo umiłował. Zaś św. Jan Apostoł w drugim niedzielnym czytaniu zachęca, abyśmy się tej miłości Boga do ludzi uważnie przyjrzeli, bo jest to jedyna droga, która może nam dać zbawienie. Patrząc na ukrzyżowanego Chrystusa, można tylko powiedzieć, że nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś swoje życie oddaje za innych, nawet wrogów. Jeśli zatem chcemy, by świat wokół nas był lepszy, to okazujmy ludziom miłość, gdyż ona potrafi skruszyć najbardziej skamieniałe serca. A gdyby nawet się nam nie udało gestami i czynami miłości wyrwać kogoś ze szponów diabelskiego egoizmu, to niech będą nam pokrzepieniem słowa bł. Karola de Foucauld: „Kochając ludzi, uczymy się prawdziwie kochać Boga”.

ks. Zdzisław Kieliszek

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB