Wtorek, 12 grudnia 2017

Koniec człowieczeństwa

2015-04-28 10:51:58 (ost. akt: 2015-04-28 11:03:20)

Podziel się:

Autor zdjęcia: sxc.hu

Chociaż niewątpliwie wielu współczesnych autorów mogłoby opatrzyć swoje teksty podobnym hasłem, nie jest ono współczesne. Jest to tytuł eseju, który został napisany ponad 70 lat temu przez C.S. Lewisa.

Niezwykle oryginalny talent tego pisarza do dzisiaj zdumiewa, nie tylko pod wpływem lektury „Opowieści z Narnii”, ale także całego szeregu analiz i esejów, dostępnych na nowo od kilku lat w polskich przekładach. Lewis pisał je pod wpływem aktualnych wydarzeń, stąd tym bardziej zdumiewająca jest ich niezwykła aktualność. „Koniec człowieczeństwa” należy do grupy trzech wykładów wygłoszonych w 1943 r. w King’s College w Newcastle. Tym, co musi zdumiewać współczesnego czytelnika, jest niezwykła przenikliwość autora tego tekstu. W czasie, gdy na kontynencie europejskim jeszcze toczy się wojna, Lewis już dostrzega pojawienie się niepokojących nurtów myślowych i w iście proroczy sposób zdaje się przewidywać ich dalszy rozwój. Ukazuje istotę i mechanizmy inżynierii społecznej, która w kilka dziesięcioleci po napisaniu „Końca człowieczeństwa” zaczyna być nie tylko klarownie widoczna, ale uzyskuje dominujący wpływ na rozwój społeczeństw na poziomie globalnym.

Rodzi się ona tam, gdzie człowiek w imię postępu zamierza całkowicie podporządkować sobie nie tylko naturę rozumianą jako przyroda, ale przede wszystkim naturę ludzką. „Wyzwolenie" człowieka z własnej natury ‒ a wraz z nią z tradycji, niosącej wiedzę o podstawowych i niezmiennych zasadach moralnych ‒ będzie prowadziło, jak przewiduje Lewis, do zupełnie nowej formy poddaństwa. Jeżeli nie ma już wspólnej moralnej miary dobra i zła, to nie ma też zasad, które zobowiązywałyby jednakowo rządzonych i rządzących. Miarą porządku społecznego staje się wizja i determinacja tych, którym się wydaje, że wiedzą, w jakim kierunku ludzkość powinna podążać. Lewis nazywa ich „Projektantami": „Zgodnie z ich projektem tradycyjne wartości trzeba zakwestionować, a ludzkość przykroić według najnowszego wzoru zgodnie z upodobaniem […] garstki szczęśliwców jednego szczęśliwego pokolenia, które odkryło, jak się to robi.”„Projektanci" nie są oczywiście gotowi przyznać, że odrzucając obiektywną moralność, próbują narzucić ludzkości swoje upodobanie, swój własny punkt widzenia. Zamiast tego twierdzą, że miarą jest ludzki rozum, a poszczególne społeczeństwa i cała ludzkość powinny być oparte na racjonalności, przy czym to „Projektanci" definiują, co jest, a co nie jest racjonalne. Lewis nie ma złudzeń, dokąd to prowadzi: „Skrajny racjonalizm, który „przejrzał na wylot" wszystkie „racjonalne motywaya", czyni swoich wyznawców istotami postępującymi zupełnie irracjonalnie”.

Obserwując świat drugiej dekady XXI widać coraz wyraźniej, że w ten sposób powstaje społeczeństwo, w którym istnieje wprawdzie pozór demokracji wraz z silną alergią wobec naturalnego prawa moralnego i wszelkich tradycyjnych autorytetów, ale jednocześnie gusta i poglądy członków tego społeczeństwa są pieczołowicie kształtowane przez inżynierów społecznych, media oraz dysponujące ogromnymi funduszami grupy lobbystyczne.

Skojarzenie z esejem Lewisa nie jest przypadkowe. W tym roku Dni Ateizmu, obchodzone przez środowiska dążące do sterylnej laickości państwa, zbiegły się w czasie z Niedzielą Palmową. W przestrzeni medialnej pojawiły się znane hasła, że państwo rzekomo jest zawłaszczane przez religię, że przestrzeń publiczna ma być laicka, bez znaków i symboli religijnych, że religia jest nietolerancyjna, bo wierzący twierdzą, że wyraża ona prawdę o Bogu, człowieku i świecie… Tradycja chrześcijańska, zgodnie z którą człowiek nie ma władzy nad dobrem i złem, a fundamentalne zasady moralne wynikają z ludzkiej natury i są niezmienne, zderza się tu z projektem innego świata, w którym wszystko jest płynne, także moralność i wszystko podlega ustaleniu, a tradycja i ludzka natura to relikty przeszłości, stanowiące przeszkodę dla postępu. Czy ten nowy, wspaniały świat będzie bardziej przyjazny i ludzki? Lewis nie miałby wątpliwości: „Wiara w dogmat o istnieniu obiektywnych wartości jest niezbędna, by pojęcie władzy niebędącej tyranią i posłuszeństwa niebędącego niewolnictwem miało w ogóle rację bytu”. Tam, gdzie ta wiara zostaje zakwestionowana, los człowieka i człowieczeństwa jest przesądzony.


Ks. prof. Marian Machinek MSF Ks. Marian Machinek MSF

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB