Wtorek, 12 grudnia 2017

Modlitwa to kochanie Boga życiem

2015-11-21 22:04:05 (ost. akt: 2015-11-26 09:49:24)
Konferencje w Centrum św. Jakuba prowadził o. Szymon Hiżycki

Konferencje w Centrum św. Jakuba prowadził o. Szymon Hiżycki

Autor zdjęcia: Anna Cieślak

Podziel się:

O modlitwie serca i o tym, jak się modlić opowiada o. Szymon Hiżycki, benedyktyn, opat tyniecki, który w dniach 13-15 listopada prowadził w Olsztynie rekolekcje o „Nieustannej modlitwie serca”, organizowane przez wspólnotę Benedictus.

- Uczy Ojciec o modlitwie serca. Jak zachęcić kogoś do takiej modlitwy?


- Nie przeżyje się za kogoś pragnienia modlitwy. Ktoś sam musi wejść na drogę modlitwy, zobaczyć, jak ona smakuje. Modlitwa go sama nauczy, może nawet pokory, że nie wszystko od razu, nie wszystko na raz. Przede wszystkim nauczy go rzeczy najważniejszej, że w modlitwie najważniejszy jest Pan Bóg. W modlitwie nie chodzi o to, by mieć wizje mistyczne, by mieć ciszę i spokój, ale by mieć relacje z Bogiem. Pomimo że będą się pojawiały różne emocje, jak zniechęcenie, zniecierpliwienie, rozproszenia. Ktoś musi zapragnąć modlitwy. Nie sądzę, aby modlitwa była dobrym obiektem do reklamy. Reklamować można np. buty. Z modlitwą jest jak z małżeństwem – nie zareklamuje się komuś małżeństwa, jeśli nie zapragnie relacji miłości. Dla człowieka jest bardziej naturalne modlić się niż oddychać. Pan Bóg stworzył nas, by razem z nim być.

- Jak zacząć się modlić?


- Po prostu zacząć: wybrać określony czas (np. 10 minut w ciągu dnia), wybrać miejsce modlitwy, wybrać formułę, którą chcę się modlić i zacząć się modlić.

- Czym jest modlitwa serca?


- Modlitwa serca, czyli z głębi wnętrza człowieka. Człowiek angażuje całego siebie. Modlitwa to relacja, to kochanie Pana Boga całym swoim życiem. Modlitwa serca to aktywizacja pierwszego przykazania miłości. Człowiek całe swoje życie, jakiekolwiek ono jest, podporządkowuje Bogu, chce służyć Bogu w miejscu, w którym go Bóg postawił. Modlitwa serca to Modlitwa Jezusowa, w rytm oddechu powtarza się wezwanie: Panie Jezu Chryste Synu Boga Żywego zmiłuj się nade mną grzesznikiem. Albo inne wezwanie: np. Jezu, ufam Tobie, Panie Jezu, zmiłuj się nade mną albo samo imię „Jezus”. Człowiek sam często pogrąża się beznadziei, depresji, pokusach, natrętnych myślach. Ważne jest, by zająć swój umysł nieustannym powtarzaniem modlitwy. Nieustanne powtarzanie formuły modlitewnej skupia nas na żywej obecności Boga. Choćby nie wiem, co się działo, to Bóg jest i mnie miłuje. Im wezwanie jest krótsze i prostsze tym lepiej. Z Panem Bogiem możemy mieć więź nie tylko za pomocą słów. Ta modlitwa ma kilkanaście wieków tradycji oraz łączy chrześcijański Wschód z Zachodem.

- Ma trochę formę aktów strzelistych?


- Można tak powiedzieć.

- Czyli krótkie wezwania, wypowiadane ze świadomością Bożej obecności?


- Tak, ale człowiek nie może trwać napięciu, zastanawiać się, czy Bóg jest. To tak, jak przebywanie z kimś w domu – nie zawsze ta druga osoba jest w tym samym pokoju, nie zawsze ją widzę obok, ale wiem, że jest. To nie jest tak, że my przychodzimy do Pana Boga, to Bóg przychodzi do nas. W czasie modlitwy serca bez napięcia budujemy więź, relację.

- Interesuje mnie projekt „Filokalia”, czyli wschodniochrześcijańska antologia pism o modlitwie. Opracowywane jest nowe, pięciotomowe wydanie. Dlaczego sięgać do tradycji Ojców Kościoła?


- Bo są mistrzami. To są teksty czasami bardzo krótkie, które ktoś pisał całe życie. Są takie, które można czytać na okrągło i zawsze się coś w nich dla siebie znajdzie. Pisma powstały między IV a XIV wiekiem. Niektóre mają tysiąc lat, niektóre sześćset. Tak jak czytamy stare romanse, które ciągle nas fascynują. Temat relacji Boga i człowieka, temat modlitwy też jest ciągle aktualny, sięga przecież czasów przedchrześcijańskich.

- „Filokalia” nie są bardziej popularne wśród prawosławnych niż wśród katolików?


- Może w Polsce. Na Zachodzie są popularne. Ludzie szukają mistrzów modlitwy. Na Zachodzie popularne jest też dzieło anonimowego pustelnika pod tytułem „Chmura niewiedzy” (inne tłumaczenie: Obłok niewiedzy). To tam czytamy między innymi o trwaniu w Bożej obecności, o tym, że Boga nie można pomyśleć, tylko można Go kochać. Projekt „Filokalia” to 5 tomów pism poświęconych miłowaniu Pana Boga. To, co wcześniej mieliśmy w Polsce, to tylko jednotomowy wybór pism.

- W popularnych w literaturze duchowości anonimowych „Opowieściach pielgrzyma” pisma „Filokalia” nazywane są wyjaśnieniem Ewangelii. W centrum ma być Ewangelia, one ją tylko tłumaczą. Ojciec się z tym zgadza?


- Tak. Wydaje mi się, że to, czego nam bardzo brakuje, to docenienia rytuału. Jesteśmy przekonani i bardzo dobrze, że chrześcijaństwo wymaga dzieł miłosierdzia. I tak jest – wymaga od nas czynnej miłości bliźniego. Ale to nie wszystko. Za mało w nas jeszcze przekonania, że chrześcijaństwo wymaga też kultu i modlitwy. Nie można tylko działać, bo człowiek się wypali. „Filokalia” uczą nas, że aby owocnie kochać innych ludzi, potrzebna jest dobrze sprawowana liturgia i pielęgnowanie modlitwy wewnętrznej. To tak jakby ojciec rodziny pracował cały czas i nie poświęcał czasu dzieciom, nie budował z nimi relacji. W chrześcijaństwie jest tak samo. Musi być równowaga między pracą a modlitwą. Każdy musi tej równowagi szukać. Oczywiście nie chodzi o to, by ojciec rodziny przestał chodzić do pracy, a tylko spędzał czas z dziećmi. W życie każdego z nas jest wpisana i modlitwa i praca, ale w różnym wymiarze – mnich kartuski będzie się więcej modlił niż ktoś, kto ma obowiązki rodzinne i to jest normalne.

Liturgia czy modlitwa wewnętrzna nie jest tylko kwiatkiem do kożucha, dodatkiem. Zachód jest zagrożony aktywizmem, tak jak Wschód często koncentruje się tylko na liturgii. Potrzebne są obie rzeczy. Weźmy przykład: św. Franciszek, znany ewangelizator Europy. Jego nawrócenie dokonało się wtedy, gdy się modlił. On dużo czasu poświęcał na modlitwę, na sprawowanie liturgii. To na modlitwie usłyszał: Idź, odbuduj mój Kościół. Tak samo św. Benedykt.
Trzeba szukać równowagi między jedną a druga rzeczą: między aktywnością, a modlitwą, ale jak się człowiek szczerze modli, to taką równowagę odnajdzie.

Rozmawiała Anna Wysocka

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB