Poniedziałek, 23 października 2017

Każdy z nas powinien odkryć prawdziwe piękno Gietrzwałdu

2017-09-18 11:07:08 (ost. akt: 2017-09-18 12:34:59)

Podziel się:

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Gietrzwałd był mi znany jako miejsce, do którego zmierzają pielgrzymki. A okazał się miejscem mojej duchowej przemiany — mówi Grzegorz Kasjaniuk, dziennikarz, autor książki „Gietrzwałd. 160 objawień Matki Bożej dla Polski i Polaków — na trudne czasy”.

— Kiedy na nowo odkryłeś Gietrzwałd?

— Nie odkryłem go na nowo. Odkryłem go po raz pierwszy. Wiedziałem, że jest miejscem pielgrzymek, że wydarzył się cud, ale nigdy wcześniej nad tym się nie zastanawiałem. Poznałem Gietrzwałd bardziej ze względu na jego warmińskość niż z powodu tego, co wydarzyło się tam w 1877 roku. Więc kiedy przyszło mi poznać to miejsce od strony duchowej, za sprawą moich doświadczeń osobistych, zaciekawiło mnie. Jestem dziennikarzem, więc postanowiłem przeprowadzić dziennikarskie śledztwo, by odkryć, co naprawdę tam się wydarzyło.

— W swojej książce „Gietrzwałd. 160 objawień Matki Bożej dla Polski i Polaków — na trudne czasy” docierasz do ciekawych źródeł na ten temat. Niektóre z nich są trudno osiągalne. Tobie się udało. W jaki sposób?

— Nie jest to proste, ponieważ toczy się proces beatyfikacyjny siostry Stanisławy Barbary Samulowskiej, jednej z wizjonerek. Postanowiłem dotrzeć do tych źródeł, których wcześniej nie upubliczniono. Faktycznie jednak dotarcie do prac z tamtego czasu, źródeł było procesem, a kolejne odkrycia otwierały drogę nowym informacjom. Były to materiały historyczne, ale też współczesne. Poznawałem na przykład świadectwa uzdrowień. To, że sam zostałem dotknięty takim uzdrowieniem w Gietrzwałdzie, pozwoliło mi podążyć tropem ich życiowego doświadczenia, a także ich historii.

— Czy to historie, które jesteśmy dziś w stanie zrozumieć? Nie bałeś się krytyki?

— Nie zastanawiałem się nad tym, bo sytuacja zastała mnie w czasie mojego kryzysu zawodowego i zdrowotnego. To pozwoliło mi obiektywnie spojrzeć na otaczające mnie środowisko. Nie chodziło mi też o jego weryfikację, ale raczej osobiste podsumowania. Wtedy właśnie zacząłem zastanawiać się nad tym, co jest dla mnie najważniejsze. Była to moja rodzina. I to ona pomogła mi stanąć na nogi.

— Chcesz zwrócić uwagę na naszą duchowość?

— Nie chciałem pisać książki historycznej o Gietrzwałdzie. Jestem dziennikarzem — radiowym, prasowym, ale nie pisarzem. W związku z tym jest to książka pisana z punktu widzenia dziennikarza śledczego. Postanowiłem podejść do tego tematu, bo nastąpiła moja przemiana duchowa. Wiedziałem, że mam pokazać Matkę Bożą, która oddziałuje na nasze życie również dziś. Że to, co działo się 140 lat temu, jest ponadczasowe. Objawienia są ponadczasowe. W Gietrzwałdzie rozpoczęła się moja niezwykła, duchowa przemiana. Sądziłem, że zaczynam odkrywać pieczołowicie skrywaną przed światem tajemnicę cudownych zdarzeń.

Na czym polega wyjątkowość Gietrzwałdu?

— Tam nawracają się wątpiący, więc ciekawość jest dobrym pretekstem do odwiedzenia Gietrzwałdu. Tam Matka Boża daje siłę. Mocną wiarę. Są uzdrowienia z choroby alkoholowej, innych chorób, dana jest łaska wiary, a także łaska poczęcia, bo z problemem bezdzietności dziś boryka się wiele osób. Dana jest też łaska wytrwania w swoim cierpieniu, w krzyżu, który nosimy często w milczeniu. To, że Matka Boża daje nam siły do niesienia tego krzyża, też jest bardzo istotne, ponieważ w dzisiejszych czasach wielu ludzi nie daje sobie z tym rady.

— A jakie były twoje osobiste doświadczenia?

— Moje odkrycie Gietrzwałdu polegało na tym, że otrzymałem tutaj wiele łask, w tym uzdrowienia. Jestem pewien, że każdy z nas może tego doświadczyć, czego świadectwem są liczne uzdrowienia. Z łaską wiary przyszło u mnie przewartościowanie priorytetów. Kariera, pieniądze, blichtr stały się niczym. Zrozumiałem, co jest dla mnie najważniejsze: Bóg, rodzina, ojczyzna. Zrozumiałem, że to ważne miejsce duchowo.

— Jesteś częstym gościem w Gietrzwałdzie?

— Byłem ostatnio w Gietrzwałdzie wielokrotnie. Rezydują tam księża kanonicy regularni laterańscy. To ci szczególni księża, którzy noszą też białe sutanny. Dzięki nim powstała tradycja białej sutanny papieża — kiedy po raz pierwszy zasiadł na Stolicy Piotrowej, nosił właśnie taką szatę, i tak już zostało. Kanonicy na co dzień noszą czarne stroje, ale kiedy są święta, wszyscy ubierają się w białe sutanny i można by się zdziwić: „Tylu Ojców Świętych nagle w jednym, miejscu!”. Oni właśnie posługują w sanktuarium w Gietrzwałdzie i opiekują się nim. Mam wielką miłość do tego miejsca.

— Pielgrzymki z Olsztyna do Gietrzwałdu są organizowane zawsze we wrześniu.


— Pielgrzymowanie wywoływało we mnie zawsze ludyczne konotacje. Kojarzyło się z pewnym przymusem, a do tego te chorągwie, szarfy, starsze panie. Taka jakby niedzielna wycieczka do miejsca, które nie jest uświęcone, tylko owiane tradycją. Wiąże się to z tym, jak opacznie postrzegałem swój katolicyzm w minionych latach. Jednak to miejsce mnie uzdrowiło, przywróciło Kościołowi. Dało prawdziwe spojrzenie. Uderzyło mnie swoją mocą i emanacją duchowości. To miejsce wyciszenia. Oczywiście w czasie pielgrzymek, odpustów jest tam po kilkanaście tysięcy osób, ale poza tym nie da się tego porównać do tłumów, które odwiedzają Fatimę czy Lourdes, nie mówiąc już o Guadalupe. Porównuję z tymi właśnie miejscami, bo Gietrzwałd to uznane miejsce objawień Matki Bożej, jedyne takie miejsce w Polsce.

— Objawienie w Gietrzwałdzie miało miejsce kilkanaście lat po objawieniu w Lourdes.


— Wcześniej we Francji miało miejsce objawienie Matki Bożej w La Salette w 1846 roku, ale odnosimy się w kontekście Gietrzwałdu właśnie do tych z Lourdes (1858) i Paryża (1830), gdzie ukazała się Matka Boża od Cudownego Medalika. Za sprawą dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny ogłoszonego w 1854 roku przez Piusa IX i za sprawą wizjonerki — siostry Barbary Stanisławy Samulowskiej, która wstąpiła w szeregi szarytek posługujących w Paryżu, właśnie tam, gdzie objawiła się Matka Boża od Cudownego Medalika.

— W podtytule książki zawarłeś zdanie — „160 objawień Matki Bożej dla Polski i Polaków — na trudne czasy”.

— Wiara pozwala przetrwać trudne czasy. Historia Polski to wyraźnie pokazuje i dlatego odnoszę się do naszej historii. Polacy odnajdywali dzięki niej swoją wartość i siłę do przezwyciężania trudności. Objawiając się w Gietrzwałdzie i mówiąc w języku polskim, Matka Boża wskazuje na to miejsce. Może stać się przestrzenią duchowej przemiany, dzięki której łatwiej będzie nam przejść przez trudne czasy i stać się wzorem dla innych narodów.

Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

źródło: Sanktuaria Warmii i Mazur, wyd. 2017



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB