Piątek, 14 grudnia 2018

Maryja przemówiła po polsku

2018-11-12 12:16:45 (ost. akt: 2018-11-12 12:26:29)

Podziel się:

Gietrzwałd

Gietrzwałd

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Może się wydawać, że kwestia religii w zaborach była kwestią drugorzędną. Okazuje się jednak, że niekoniecznie tak musiało być. Dla Warmiaków żyjących w zaborze pruskim wiara katolicka była łącznikiem z polskością. A Kościół – ostoją patriotyzmu.

Przed zaborami Kościół pełnił na Warmii szereg ważnych funkcji. — Odpowiadał za organizację szkolnictwa czy ściąganie zakonów. Tak było choćby z zakonem jezuitów, który założył w Braniewie pierwsze gimnazjum – mówi Franciszek Brzozowski, historyk, który na Wydziale Humanistycznym UWM w Olsztynie przygotowuje pracę doktorską. I przypomina: — Kościół sprawował tu władzę administracyjną i kościelną.

Przez lata to właśnie biskupi byli tymi, którzy przyczyniali się do rozwoju kultury na Warmii. Trudno się dziwić, skoro wśród hierarchów Dominium Warmińskiego byli m.in. Stanisław Hozjusz, Marcin Kromer czy Ignacy Krasicki

Kiedy w 1772 roku Warmia trafiła do zaboru pruskiego, rozpoczęły się powolne działania germanizacyjne. — I pojawił się wtedy pierwszy opór ze strony Kościoła — mówi Franciszek Brzozowski. — Warto w tym kontekście przypomnieć postać biskupa Józefa Hohenzollerna, który wyraźnie sprzeciwił się wprowadzeniu do nauki w szkołach podręcznika „Przyjaciel dzieci”. Tłumaczył, że ten podręcznik nie podkreślał odrębności Warmii. A ta przecież istniała.

Jeśli komuś wydaje się, że od samego początku władze pruskie w sposób restrykcyjny starały się wyrugować polskość z przestrzeni publicznej, to może się nieco zdziwić, bo w tym czasie... — W braniewskim ratuszu wisiał portret polskiego władcy Władysława IV, który był uważany za dobroczyńcę miasta – przypomina Franciszek Brzozowski.

O pewnym przełomie można mówić natomiast od 1831 roku, bo wtedy to, jak przypomina Franciszek Brzozowski, zaczęto zwalniać nauczycieli mówiących po polsku. Rok później wprowadzono nakaz nauki języka niemieckiego w wymiarze ośmiu godzin tygodniowo. Co ciekawe, sytuacja ta spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem nie tylko ze strony Warmiaków, ale i ludności mazurskiej i ewangelickich pastorów. Kiedy w 1836 roku odbył się synod w Olecku, potępili oni działania germanizacyjne. Krzysztof Celestyn Mrongowiusz i Gustaw Gizewiusz wystosowali nawet memoriał do Fryderyka Wilhelma IV, w którym bronili języka polskiego w nauczaniu religii.

Jeszcze przed powstaniem styczniowym pojawia się idea odnowy moralnej społeczeństwa, której wyrazem były m.in. manifestacje patriotyczno-religijne. Służyły one także duchowemu przygotowaniu do decyzji, by po raz kolejny sięgnąć po broń. I choć, oczywiście, powstanie w 1863 roku wymierzone było w rosyjskiego zaborcę, to miało ono duży wpływ na sytuację Warmii. — Po powstaniu na terenach Warmii zaczynają szukać schronienia oddziały powstańcze. Klebark Wielki, Purda, Bartąg — to tu między innymi pojawiają się powstańcy. I szukając tego wspomnianego schronienia, przynoszą ze sobą także ideę obrony ojczyzny, obrony polskości. Szczególnie ważnym obszarem w tym kontekście były wsie południowej Warmii — mówi Brzozowski.

Choć powstanie styczniowe stało się dla mieszkańców Warmii impulsem do namysłu nad przynależnością narodową i z pewnością mogło stać się motywacją do podjęcia konkretnych działań, Warmiakom nie sprzyjał czas. Równolegle bowiem doszło do kilku ważnych wydarzeń, które zmieniły rzeczywistość społeczno-polityczną.

Sytuacja polskojęzycznych mieszkańców zaboru pruskiego uległa pogorszeniu po zjednoczeniu Niemiec, kiedy to nasiliły się działania germanizacyjne będące odpowiedzią na politykę Otto van Bismarcka. Kulturkampf miał swoje negatywne konsekwencje przede wszystkim dla polskojęzycznych mieszkańców warmińskich wsi.

— Jednym z przełomowych momentów związanych z funkcjonowaniem Kościoła katolickiego na Warmii było wprowadzenie w 1873 roku zarządzenia dotyczącego kształcenia księży i wpływu państwa na obsadę kościelnych urzędów — przypomina Franciszek Brzozowski. I dodaje: — Wtedy też mamy do czynienia z całkowitą likwidacją zakonów. Lekcje religii prowadzone są już tylko przez księży lojalnych wobec władzy.

I kiedy mogło się już wydawać, że sytuacja katolików w zaborze pruskim będzie się tylko pogarszać, w 1877 roku miało miejsce wydarzenie, które stało się prawdziwym przełomem. I chyba nikomu wtedy nie przyszło do głowy, że jego skutki będą tak niezwykłe.

27 czerwca objawienia doznała kilkunastoletnia Justyna Szafryńska. Dziewczyna wracała właśnie z egzaminu, który musiała zdać przed przystąpieniem do pierwszej komunii. Trzy dni później Matkę Bożą zobaczyła Barbara Samulowska. Obie podkreślały, że Maryja mówiła do nich w języku polskim, w zrozumiałej dla nich gwarze i nakazywała odmawiania różańca.

Objawienia w Gietrzwałdzie trwały do 16 września, a wieść o nich rozeszła się po wszystkich zaborach. O tym, jak wielkie znaczenie miało to dla Polaków żyjących pod jarzmem zaborców, niech świadczy fakt, że na odpuście, który odbył się w Gietrzwałdzie trzy lata po objawieniach, pojawiło się 50 tys. ludzi. Wydarzenie to stało się jednym z istotnych elementów utrwalania się więzi pomiędzy Polakami rozrzuconymi po zaborach. Bo trzeba pamiętać, że Warmiacy czuli się w tym czasie nieco odosobnieni. Maryja przemawiająca w ich języku, stała się dla nich dowodem na to, że warto walczyć o prawo do posługiwania się polszczyzną, która — jak się przekonali w czasie odpustu — nie jest tak rzadko przecież spotykana.

Dzięki objawieniom Warmiacy nabrali odwagi, która pozwoliła im organizować wiece. Wysuwali na nich swe oczekiwania, wśród których było prawo do nauki języka polskiego w szkołach.

Kolejnym ważnym krokiem, dzięki któremu odbudowywano poczucie tożsamości narodowej, było pojawienie się stowarzyszeń. I tutaj wielki swój wkład ma Kościół katolicki, bo to właśnie z inicjatywy kapłanów powoływano kolejne towarzystwa, wśród których Franciszek Brzozowski wskazuje m.in. Towarzystwo Najświętszego Sakramentu, Bractwo Kapłanów, Związek Matek, Towarzystwo Wstrzemięźliwości od Palonych Napojów czy towarzystwo wspierające sieroty. Były one nie tylko szansą na odnowę moralną, ale miały też za zadanie jednoczyć ludność, dzięki opieraniu swojego działania na wartości, za jaką uznawano polskość, oraz katolicyzmu.

Wśród osób zaangażowanych w powstawanie kolejnych organizacji wskazać można choćby księży Walentego Barczewskiego i Wacława Osińskiego czy księdza Feliksa Szrajbera. Ten ostatni zaangażował się bardzo w powołanie do życia Domu Towarzyskiego Kopernik, który miał pełnić funkcję katolickiego domu kultury. Niestety, Szrajber nie doczekał otwarcia „Kopernika”, ponieważ zmarł w wyniku krwotoku, którego doznał w czasie prac... na budowie.

Odzyskanie niepodległości przez Polskę nie oznaczało dla Warmiaków powrotu do macierzy. W wyniku plebiscytu z 1920 roku Warmia pozostała częścią Prus. Mimo przegranego plebiscytu i czekających Warmię kolejnych dwóch dekad poza granicami Polski, duch wśród Warmiaków nie słabł. I spora w tym zasługa religii katolickiej.

— Kościół katolicki miał bardzo duże znaczenie dla utrwalania języka polskiego i polskiej tożsamości kulturowej. Zwłaszcza wśród ludności wiejskiej — mówi Franciszek Brzozowski. I dodaje: — Wydawanie katechizmów, modlitewników czy innych materiałów prasowych stało się przyczynkiem do scalania polskiej społeczności wokół konkretnych wartości religijnych i narodowych. Ludność chętniej wstępowała do katolickich czy propolskich organizacji, a czasami sama wychodziła z inicjatywą. Tak było na przykład z Andrzejem Samulowskim, który założył pod koniec XIX wieku pierwszą polską księgarnię na Warmii. Kościół dawał w tym czasie podłoże do działania patriotycznego, wskazywał wartości, motywował do działania na rzecz polskości.

dbp

Komentarze (30) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. kio #2623099 | 188.146.*.* 14 lis 2018 08:08

    a może mówiła językiem migowym!?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. bop #2622986 | 83.9.*.* 13 lis 2018 21:28

    Zastanawiam się... Polacy jadą na Śląsk, ni w ząb nie rozumieją, Cyfus opowiada po warmińsku, ni w ząb nie rozumieję, przyjezdni z kongresówki ni w ząb nie rozumieli. A tutaj nagle do dziewczyny mówiącej po warmiński mówi się po polsku jak w kongresówce :-D Zwykłą warszawska propaganda

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. były katolik #2622861 | 83.31.*.* 13 lis 2018 18:42

    Maryja zna język Polski ? a ja myślałem że tylko Hebrajski . Ciemnota i zabobon dla owieczek i baranków a wypasionym pasterzom panom księżom i biskupom raj na ziemi .

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Anonymus #2622849 | 208.114.*.* 13 lis 2018 18:31

    BIEDNE CHLOPAKI. WYPISUJA TE SWOJE GLUPOTY I DO GLOWY IM NIE PRZYJDZIE -BO NIE MOZE PRZYJSC - ZE Z NATURY RZECZY NIE MOGA PISAC MADRZE, BO MADROSC POCHODZI OD BOGA -JEST DAREM DUCHA SWIETEGO. SZATA N WCALE NIE JEST MADRY - JEST GLUPI JAK BUT. OWSZEM, JEST PRZEBIEGLY -BARDZIEJ NIZ CZLOWIEK, JEST INTELIGENTNY - BARDZIEJ NIZ CZLOWIEK, MA WIEDZE WIEKSZA NIZ CZLOWIEK, A PRZY TYM WSZYSTKIM JEST GLUPI JAK BUT.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. myślący a nie wierzący w bajki #2622813 | 79.124.*.* 13 lis 2018 17:52

    ten , kto wierzy w takie bajki to o tych cudach niech opowie chorym dzieciom potrzebującym pomocy bo żadna Maryja nie chce tych DZIECI uzdrowić w cudowny sposób

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (30)