Niedziela, 17 lutego 2019

Światowe Dni Młodzieży: Panama jest jak wielkie lustro, w którym widać oblicze Boga

2019-01-27 10:06:41 (ost. akt: 2019-01-27 10:20:19)

Podziel się:

Polski, olsztyński akcent w Panamie

Polski, olsztyński akcent w Panamie

Autor zdjęcia: ks. Radosław Czerwiński

W Panamie zmieniły się moje wartości — mówi Piotr Salach, student geodezji UWM, który bierze udział w Światowych Dniach Młodzieży (22-27 stycznia) w Panamie. Polacy są największą grupą pielgrzymów z Europy. O swoich wrażeniach opowiadają nam mieszkańcy Olsztyna.

Panama przywitała nas piękną pogodą, wielką otwartością mieszkańców. Przeżyłam ogromny szok kulturowy, bo tutaj wszystko jest inne: język, organizacja życia publicznego, jedzenie — mówi 19-letnia Aleksandra Bieniecka z Olsztyna.

20-letni Piotr Salach jest studentem geodezji na UWM: — Ten kraj jest jak wielkie lustro, w którym widać oblicze Boga. W każdym człowieku jest tyle miłości, tyle chęci pomocy innym. Ludzie bardzo się przygotowali na nasz przyjazd, została nawet wybita i wprowadzona w obrót specjalna moneta z logiem Światowych Dni Młodzieży!

Piotra bardzo ujęło to, że mieszkańcy już w pierwszych dniach powiedzieli im, że pielgrzymi są dla nich jak własne dzieci.

http://m.wm.pl/2019/01/orig/51206910-334003150779407-9002264736749846528-n-524864.jpg

To jedno wielkie wow — ten kraj jest zupełnie inny, dla mieszkańców nie jest ważne, żeby mieć jak najwięcej. Najważniejsze jest to, aby każdy członek rodziny i każdy sąsiad, którego traktują jak rodzinę, czuł się dobrze, czuł się kochany. Dla mnie to było ogromne zderzenie z rzeczywistością. Tu zmieniły się moje wartości. Tutaj czuję się jak jakiś bogacz, którego problemem jest, czy jutro pójść do kina czy zjeść obiad na mieście. A oni się zastanawiają, czy jutro będę mieli co jeść, czy jutro im wystarczy wody. Mimo to potrafią obdarować pielgrzymów taką miłością , że choć istnieje bariera językowa, czujemy się kochani.

W Panamie temperatura sięga 30 stopni. — Upały są momentami trudne do zniesienia — mówi Aleksandra. — Gdy zdarzyła się awaria w całym kraju, nie mieliśmy prądu przez dzień czy dwa. Nie było to jednak problemem, bo mieszkałam w rodzinie, która gotowała na palenisku. Niekiedy też brakowało wody w domu. To z kolei było trochę uciążliwe, bo po całym dniu w upale musieliśmy myć się mokrymi chusteczkami.

Piotr dodaje: — Jako pielgrzymi musimy zaakceptować niedogodności: upały czy brak prądu, i dostosować się. Bo nie jesteśmy tutaj na wycieczce, tylko na pielgrzymce.

Do Panamy przyjechało ponad 200 tysięcy pielgrzymów z ponad 150 krajów. Najpierw mieszkali w diecezjach, potem dopiero pojechali do Panama City.

Aleksandra: — Spotykamy pielgrzymów bardzo różnych narodowości, ale głównie pochodzą z Ameryki Południowej, Łacińskiej i Meksyku. Wśród uczestników panuje ogromny entuzjazm, wielka radość, którą zarażają innych.

Piotr: — Nawiązałem kontakty z moimi przyjaciółmi z Salwadoru, Meksyku, Dominikany, Kanady, Panamy. Tutaj wszyscy traktują się jak rodzina, nikt nie spojrzy na ciebie niemiłym wzrokiem, każdy chętnie porozmawia, nawet gdy jest blokada językowa, dzięki tłumaczeniu słów jakoś się dogadujemy. Dostałem bardzo dużo prezentów od ludzi, z którymi rozmawiałem. Wymienialiśmy się monetami, różnymi polskimi rzeczami. Jednak dla mnie i tak najważniejsze jest spotkanie z człowiekiem. Tutaj w Panamie kościół służy jako miejsce, w którym rozmawiamy, jemy, tańczymy i odprawiamy msze, nie tak jak w Polsce tylko do mszy. Tutaj w kościele nigdy nie jest cicho, kościół żyje rozmową z innymi, integracją.

Piotr podkreśla, że każdy dzień w Panamie przynosi coś niecodziennego. — Spotkałem kobietę, która miała 82 lata i przyszła, żeby być z nami na mszy i nas, Polaków, zobaczyć. Zaczęła opowiadać o sobie, że ma 7 dzieci i ponad 40 wnuków. Opowiadała o sobie wspaniałą historię i widać było, jak jest bardzo blisko Boga. Widziałem w tej kobiecie ogromną miłość. To było dla mnie wielkim przeżyciem. Jednak najbardziej mnie urzekł moment pożegnania z rodziną, u której mieszkałem przez kilka dni. Tak bardzo się przywiązaliśmy, że wszyscy płakaliśmy, gdy się żegnaliśmy. Nadal tęsknię za tamtą rodziną i bardzo chciałbym się jeszcze z nimi spotkać.

http://m.wm.pl/2019/01/orig/50931797-361506881307846-3657322479707226112-n-524877.jpg

Kulminacją Światowych Spotkań Młodzieży ma być msza i spotkanie z papieżem Franciszkiem.

Oczywiście wszyscy są bardzo podekscytowani spotkaniem z papieżem Franciszkiem — podkreśla Aleksandra.— Myślę, że młodzi z całego świata oczekują od niego wskazówek na przeżywanie swojego chrześcijaństwa w codzienności. Dla mnie nasz papież jest ogromnym autorytetem, bo na pierwszym miejscu stawia naukę Jezusa i wrażliwość na drugiego człowieka, a to bardzo ważne, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy ludzie coraz bardziej się odsuwają od siebie nawzajem.

Piotr: — Na pewno będzie ciekawie zobaczyć z „bliska” głowę Kościoła. Jednak spotkanie z papieżem nie jest dla mnie nadzwyczajnym wydarzeniem. Bóg objawia mi siebie w prawie każdej osobie, jaką spotkam, i ważniejsze dla mnie jest spotkanie Boga w drugim człowieku.

Piotr mówi, że 8 tygodni temu miał operację i musiał wziąć urlop dziekański, bo miał zbyt duże zaległości: — To otworzyło mi drzwi na wyjazd tutaj. Bóg poprowadził mnie do Panamy, aby pokazać mi siebie i swoją miłość w ludziach, których spotkałem, oraz pokazał mi, co tak naprawdę w życiu jest ważne.

Czas spędzony w Panamie jest niezapomnianym przeżyciem, ale również ważną lekcją życia dla wszystkich pielgrzymów — mówi Aleksandra. — Istnieje bariera językowa, między pielgrzymami a rodzinami i wolontariuszami, bo wielu mieszkańców Panamy nie mówi po angielsku, ale ta trudność jest drobnostką w porównaniu z radością, której tutaj doświadczamy. Rozmawiamy trochę po hiszpańsku, a trochę na migi.

Piotr opowiada, że poznał tutaj 22-letnią Amandę, która mówiła trochę po angielsku i dzięki temu mieli ułatwioną komunikację. — Bardzo zaciekawiła ją Polska. Gdy zapytałem Amandę, jakie ma marzenie, powiedziała, że bardzo chciałaby zobaczyć śnieg. To było jej jedyne marzenie! Przyznam się, że moim marzeniem jest zakup forda mustanga, supersamochodu za 50-60 tysięcy. Gdy usłyszałem, co powiedziała, zawstydziłem się. Po rozmowie z Amandą mam nowe marzenie. Gdy wrócę do Olsztyna, zacznę pracować, aby zafundować jej podróż do Polski, aby spełnić jej marzenie. Moim marzeniem teraz jest spełnienie jej marzenia.

http://m.wm.pl/2019/01/orig/50508719-234473310812604-2717611088773382144-n-524863.jpg

Anna Wysocka

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Pielgżymka #2675661 | 31.0.*.* 4 lut 2019 20:37

    ale ewangelia, Forda se kupić a Ona śnieg zobaczyć.... hhhhhhhhaaaa snoby......hhhhhhaaaaa a gdzie Pan hhhhaaaaa….

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Andzelika 24cm #2670498 | 37.47.*.* 28 sty 2019 05:42

    Ale się wy modlilam Amen

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz