Boskie Oblicze z Manoppello

2011-09-25 21:03:45 (ost. akt: 2011-09-27 14:03:17)

Manoppello, małe miasteczko w środkowych Włoszech, mimo że zamieszkane przez trochę ponad 5 tysięcy osób jest miejscem niezwykłym dla setek milionów wierzących. W miejscowym sanktuarium znajduje się bowiem niezwykła relikwia - "Chusta z Manoppello".

Wizerunek Chrystusa z chusty z Manoppello. Jest identyczny z tym, który można zobaczyć na całunie z Turynu.

Wizerunek Chrystusa z chusty z Manoppello. Jest identyczny z tym, który można zobaczyć na całunie z Turynu.

Autor: adonai.pl

Jest takie miejsce na ziemi, gdzie można zobaczyć Boga… Brzmi nieprawdopodobnie? Być może… A jednak jest takie miejsce! To maleńkie miasteczko ukryte we włoskiej Abruzji - Manoppello. Miejscowość, do której nikt najprawdopodobniej specjalnie by się nie wybrał, gdyby nie fakt, iż tam właśnie znajduje się największa relikwia chrześcijaństwa – Oblicze Zmartwychwstałego. Wielu już zobaczyło i uwierzyło. Manoppello z roku na rok odwiedzane jest przez coraz większą rzeszę pielgrzymów. Wśród nich największą liczebnie grupę stanowią Niemcy oraz Polacy, ale do Manoppello przybywają tak naprawdę pielgrzymi ze wszystkich zakątków świata. Każdy, kto choć raz spojrzał w oczy Jezusowi i poczuł, że jest przez Niego widziany – nie zapomni tej chwili. To Oblicze żyje! Tu właśnie tkwi sekret…

Droga, jaką przebył Święty Wizerunek zanim znalazł się w Manoppello, pełna jest zaskakujących i tajemniczych sytuacji, niewyjaśnionych do końca okoliczności, faktów przeplatających się z legendą – wszystko niczym w najlepszej historii kryminalnej. Zacznijmy jednak od początku – od śmierci Jezusa. Zgodnie ze zwyczajem żydowskim pogrzeb musiał odbyć się jak najszybciej, jeszcze przed zbliżającym się świętem Paschy. Ukrzyżowane Ciało Pana było potwornie poranione, całe ociekało krwią. Po zdjęciu z krzyża zostało owinięte w płótna i złożone z grobie, który należał do Józefa z Arymatei. Dopiero trzeciego dnia dnia o świcie, jak czytamy w Ewangelii, niewiasty udały się do grobu z wonnościami, aby namaścić Ciało Jezusa. Grób był jednak pusty! Wiadomość ta szybko dotarła do pozostałych uczniów. Dwaj z nich, Piotr i Jan, pospiesznie udali się do grobu. W Ewangelii św. Jana czytamy, że Jan „kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył” (J 20, 5-10). Tutaj rodzi się pytanie, które od wieków zaprząta myśl niezliczonej liczbie egzegetów – co takiego musiał zobaczyć Jan, że jedno spojrzenie na pusty grób i płótna wystarczyło, aby wzbudzić w nim niezachwianą wiarę, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał?

Dziś nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o Całunie Turyńskim. Jest to najbardziej znana i jednocześnie najbardziej zbadana relikwia pochodząca z grobu Pańskiego. Całun przedstawia odbicie ciała ukrzyżowanego mężczyzny, zarówno z przodu, jak i z tyłu. Współczesna nauka i technika pozwoliły dowieść, iż odbicie to nie zostało namalowane ludzką ręką, co prowadzi do wniosku, iż jedynym wytłumaczeniem jego pojawienia się na lnianej tkaninie jest nadprzyrodzona ingerencja. Pierwszą osobą, która zauważyła podobieństwo Oblicza z Całunu z Obliczem na Chuście z Manoppello była niemiecka zakonnica s. Blandina Paschalis Schlömer. Wyniki rozpoczętych przez nią badań porównawczych obydwu wizerunków okazały się tak niezwykłe, że s. Blandina podjęła szaloną decyzję i w wieku 60 lat, nie znając zupełnie języka, przeniosła się do Włoch i zamieszkała w pustelni, aby być bliżej Oblicza Jezusa i móc kontynuować swoje badania. Jest rzeczywiście niezwykłą osobą, potrafi z taką pasją opowiadać o Boskim Wizerunku, iż słuchaczowi udziela się jej zapał i rodzi pragnienie, aby dowiedzieć się jeszcze więcej…

Na czym polega owo podobieństwo Oblicza z Całunu oraz Oblicza z Chusty z Manoppello? Nakładanie na siebie obydwu wizerunków wykazało ich całkowitą zgodność w najmniejszych detalach – proporcje twarzy, rozstawienie oczu, złamany nos, opuchnięty prawy policzek, plamy krwi… Oznacza to, że obydwie tkaniny musiały być położone jedna na drugiej w momencie cudownego przeniknięcia Jezusa przez płótna w momencie Jego Zmartwychwstania. Całun Turyński przedstawia Oblicze Zmarłego, natomiast Chusta z Manoppello ukazuje Oblicze Żyjącego. Chusta z Manoppello odznacza się także niezwykłymi właściwościami. Tkanina, na której znajduje się wizerunek, jest niezwykle cienka – gdy spojrzy się na Oblicze pod światło, jest ono praktycznie niewidoczne, chusta jest zupełnie przezroczysta. Ten wyjątkowy materiał to niezwykle drogocenny bisior morski, tkanina, która praktycznie nie jest już wytwarzana. Na świecie znajduje się tylko jedna osoba – Chiara Vigo – która zna tajniki pozyskiwania specjalnej wydzieliny z małż morskich oraz wytwarzania z niej materiału. Chiara poświadczyła, że bisior można ufarbować, ale absolutnie nie da się na nim malować. Poza tym, gdybyśmy mieli do czynienia z malowidłem, to pomiędzy włóknami znajdowałyby się cząsteczki pigmentu. Badania pod mikroskopem wykazały jednak, że nic takiego nie ma miejsca. Co więcej, awers i rewers Oblicza różnią się odrobinę między sobą (m.in. ułożeniem kosmyka włosów na czole) – nie jest możliwe, nawet przy dzisiejszych możliwościach technicznych, aby na tak cienkiej tkaninie móc namalować cokolwiek z obydwu stron…

Pojawienie się Chusty z Obliczem Jezusa w Manoppello wiąże się z legendą, która mówi o tajemniczym pielgrzymie, który pojawił się we włoskim miasteczku w 1506 roku i przekazał małe zawiniątko doktorowi Leonelli. Kiedy ten rozwinął pakunek, zobaczył na chuście Oblicze Jezusa. Wielce zdumiony chciał prosić tajemniczego przybysza o wyjaśnienie, ale ten niestety zniknął! Chusta przez prawie sto lat z wielką czcią przechowywana była w rodzinie Leonellich. W wyniku pewnego incydentu rodzinnego, związanego z koniecznością uwolnienia uwięzionego męża Marzii Leonelli, Chusta została sprzedana, a jej nabywcą został Antonio De Fabritiis. Tkanina z wizerunkiem Świętego Oblicza znajdowała się wówczas w bardzo złym stanie. De Fabritiis poprosił o pomoc w jej naprawieniu Ojców Kapucynów, którym ostatecznie w 1638 roku podarował chustę. Święte Oblicze zostało umieszczone w drewnianej ramie między dwiema szybami, a następnie wystawione w tamtejszym kościele, gdzie w dalszym ciągu się znajduje.

http://m.wm.pl/2011/09/orig/manoppello-71263.jpg
foto: wikipedia.pl
Tropy ostatnich badań utożsamiają Chustę z Manoppello z zaginioną relikwią, która przez stulecia była w posiadaniu papieży. Zanim jednak Boskie Oblicze znalazło się w Rzymie musiało przebyć długą drogę. Po śmierci Jezusa wszystkie odnalezione w Jego pustym grobie płótna zostały zabrane przez uczniów i były w wielkim sekrecie oraz z ogromną pieczołowitością ukrywane. Konieczność ta wynikała m.in. z żydowskiego przekonania, iż wszystko, co pochodzi z grobu jest nieczyste. Relikwie nieustannie były więc narażone na zniszczenie. Święte Oblicze na przestrzeni kilku stuleci wędrowało z Jerozolimy przez Edessę, Kamulię i Konstantynopol, aby ok. 705 roku znaleźć się w Rzymie. Jako „Weronika” (od łac. vera eikon – prawdziwe oblicze) zostało umieszczone w Watykanie. Wizerunek ten był pokazywany wiernym, a zatem był powszechnie znany i czczony. Do Rzymu nieustannie przybywali pielgrzymi, aby oddać mu cześć. Około roku 1506, kiedy to rozpoczęto budowę nowej bazyliki, stało się jednak coś niewyobrażalnego, coś, co dziś możemy określić mianem największej zagadki kryminalnej w dziejach chrześcijaństwa! Boskie Oblicze zaginęło, a raczej – zostało skradzione, na który to fakt wskazują puste ramy z rozbitą szybą, które dziś można oglądać w skarbcu Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie. W ramach znajdują się dwie szyby, co oznacza, że przechowywane w nich było coś, co można było oglądać z obydwu stron. Niezwykle zastanawiające jest to, że Chusta z Manoppello swoimi rozmiarem idealnie pasuje do owych ram…

Kolejni papieże skrzętnie ukrywali fakt, iż Chusty z wizerunkiem Jezusa nie ma w Watykanie. Trudno się zresztą dziwić – oficjalne ogłoszenie, że najcenniejsza relikwia, „oczko w głowie” papieży, tak po prostu zaginęła – wywołałoby niesamowity skandal! W dalszym ciągu pokazywano więc wiernym wizerunek Jezusa, ale już tylko z daleka i jedynie na krótką chwilę – wszystko po to, aby nikt się nie dopatrzył, że nie jest to prawdziwa Weronika… Również upływający czas uczynił swoje, zwyczajnie zapomniano jak wyglądało prawdziwe Oblicze. Dziś zupełnie niewyobrażalne jest to, jak zaginięcie takiej drogocennej relikwii mogło zostać niezauważone. Ukrycie tego faktu to jedna z największych mistyfikacji na przestrzeni wieków. Teza ta budzi oczywiście wielkie emocje, również wśród wielu dostojników kościelnych. Wielu badaczy, także duchownych, z niedowierzaniem odnosi się do stwierdzenia, iż w Manoppello znajduje się prawdziwy Wizerunek Jezusa. Na uwagę zasługuje jednak fakt, iż papież Benedykt XVI, kilka dni po przeczytaniu książki Paula Badde „Boskie Oblicze”, zadecydował o pielgrzymce do tego małego włoskiego miasteczka. Była to jego pierwsza osobista podróż papieska.

* * *

Niewątpliwie nie jest to jeszcze koniec historii Chusty z Manoppello. Badania w dalszym ciągu są prowadzone. Nie to jest jednak najważniejsze, aby wszystko dokładnie udowodnić – zawsze znajdą się bowiem tacy, których nawet niepodważalne dowody nie zdołają przekonać. Najistotniejsze jest spotkanie z żywym Jezusem. Jeżeli wierzę, że Jezus prawdziwie zmartwychwstał, to ma to kolosalne znaczenie dla mojego życia. Możliwość znalezienia się w centrum wydarzeń najnowszej historii Kościoła, poznania prawdziwych świadków wiary (s. Blandina, Paul Badde) i przede wszystkim spędzenia kilku dni w Manoppello, podczas których mogłam poznawać i kontemplować Oblicze Jezusa, uznaję za jedną z największych łask mojego życia. Ufam, że przy końcu życia będę mogła powiedzieć: „Panie Jezu, widziałam Cię już w Manoppello…”
MS

Komentarze pokaż wszystkie komentarze w serwisie Coś się źle wyświetla? Widzisz błąd? Zgłoś nam to!